"Małżeństwo i wychowanie dzieci to wspaniała lekcja odpowiedzialności i szkoła kompromisu. Lepiej odrobić tę lekcję, jeśli się chce wziąć w swoje ręce losy milionów Polaków". Tak ma przekonać najnowszy spot wyborczy kandydata PO na prezydenta Bronisław Komorowski.
A ja pytam: niby dlaczego? Dlaczego małżeństwo i wychowanie dzieci ma uczynić lepszych wodzów? A może jest całkiem inaczej? A może doświadczenia z najwcześniejszym dzieciństwie uczynią wodzów i leaderów wielkich grup i nawet narodów? Moze rodzeństwo, z którym trzeba było wszystko dzielić od samego początku własnego istnienia, z którym trzeba było żyć w zgodzie bez możliwości rozwodu uczyni jeszcze lepszych wodzów? Rodzeństw i narodów nie można sobie wybierać - współmałżonka jednak można. Współmałżonek jest osobą dobraną. Wiec łatwo odpowiadać na pytanie z kim trudniej znaleźć kompromis. A może nawet jest tak, ze jeśli nie ma się zaplecza rodzinnego, bezwarunkowo oddanego małżonka i kochających dzieci, to bardziej wskazany jest człowiek na zgodę i kompromis z otoczeniem? Czy nie spędza się o wiele więcej czasu z osobami poza rodziny, z - w gruncie rzeczy - obcymi ludźmi, u których nie ma ulg miłości i automatycznego autorytetu?
Podsumując: uważam ten wątek tego spotu za nonsens - i co jeszcze bardziej - za krzywdzący. Szkoda, ze Komorowski szedł tą drogą argumentacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)