W roku 2004:
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział w poniedziałek w Kielcach, że jego partia będzie dążyć do tego, by Sojusz Lewicy Demokratycznej został zdelegalizowany, mimo że - jak przyznał - „w gruncie rzeczy nie ma takiej procedury”. Lider PiS uważa, że prawo do delegalizacji partii zawarte jest w Konstytucji RP. „W ustawie o partiach politycznych zapisano, iż procedura delegalizacji jest możliwa, gdy statut partii jest niezgodny z prawem, a nie ma w ogóle mowy o tym jak działać, gdy działalność partii jest niezgodna z prawem” - powiedział Kaczyński. „Jeżeli więc sąd rejestrowy uzna, iż nie ma procedury, to my wniesiemy poprawkę do ustawy, która powinna być przyjęta już w 1999 roku, w ciągu dwóch lat po uchwaleniu konstytucji” - wyjaśnił polityk podczas spotkania ze studentami Akademii Świętokrzyskiej.W ocenie prezesa PiS, „w przypadku SLD mamy do czynienia z działalnością, która wydaje się na tyle rozpoznana i godząca w przepisy prawa, że kwestia odpowiedzialności jest postawiona i będzie postawiona”. Zgodnie z konstytucją bowiem „zakazane są zrzeszenia, których cel lub działalność są sprzeczne z konstytucją lub ustawą” - przekonywał.Według Kaczyńskiego, wystąpienie o delegalizację Sojuszu wymaga stworzenia sądowi ewidencji różnego rodzaju działań SLD, z uzasadnieniem, że „jest to prosta kontynuacja partii, które budzą bardzo daleko idące wątpliwości”. Polityk przypomniał, że SLD powstał z SdRP, w którą wcześniej przekształciła się PZPR.„Nie może się udać kolejny numer, że zmieniamy nazwę, jesteśmy oczyszczeni i staliśmy się dobrymi, europejskimi socjaldemokratami. To środowisko udowodniło, że nie jest europejską socjaldemokracją, tylko grupą, która najpierw służyła obcej władzy w Polsce, a potem, funkcjonując w demokracji, postanowiła się bogacić niezgodnie z prawem” - zaznaczył lider PiS.Zastrzegł, że „delegalizacja” dzisiaj to nie to samo co delegalizacja „Solidarności”, tzn. internowanie ludzi, wsadzanie do więzień itd. Chodzi o zabieg „symboliczny” - wyrejestrowanie SLD ze spisu partii politycznych, mimo że obecni członkowie tej partii zorganizują się prawdopodobnie w inną. „Jednak w odbiorze społecznym to nie będzie to samo” - podkreślił prezes PiS.
W roku 2010:
Kandydat powiedział też, że nie boi się zarzutów, że ma lewicowe poglądy. Jak zaznaczył, od tej pory nie będzie używał słowa postkomunizm, tylko lewica. „My nie boimy się żadnych zarzutów, niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i po trosze jesteśmy” - mówił Kaczyński.
Jego zdaniem, dziś warto używać słowa „lewica”, a nie „postkomunizm”. „Bo stało się coś symbolicznego, zwrócili na to uwagę inni, ale ja to też państwu powiem. W tej strasznej katastrofie (prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem) zginęli także ludzie - i to ludzie dojrzali - z tego pokolenia, które było aktywne jeszcze w PRL, z tamtej formacji. I jest w tym coś, co ma wymiar symbolu, i dlatego ja dzisiaj będę zawsze już mówił lewica, nie będę używał tego słowa, którego sam używałem” - powiedział Kaczyński.
Jak dodał, „oni tam pojechali oddać hołd ofiarom tego systemu, który kiedyś był także przez nich akceptowany”. „Ale jest coś takiego, jak czynna skrucha, jest coś takiego, co powinniśmy uszanować. I to też chciałem powiedzieć” - mówił kandydat PiS na prezydenta.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)