27.06 - sobota
Pierwszy dzien w Ugandzie. Gosia spi na lozku obok, biala posciel i wielka moskitiera, do pradu podlaczony raid, obok glowy telefon z karta MTN, a w glowie wspomnienia.
Minal prawie rok, od kiedy ostatni raz widzialysmy Ugande i chlopakow, z ktorymi pracowalysmy w osrodku dla dzieci ulic. Nie widzialysmy sie jeszcze z nimi I w najblizszym czasie nie bedzie to mozliwe. Mimo tesknoty gdzies w srodku jestesmy szczesliwe, wolnosc i prawda daja szczescie.
A wracajac do rzeczy przyziemnych, jest wieczor, sobota, na zewnatrz slychac muzyke i okrzyki, chyba gdzies blisko jest dyskoteka.
Pierwszy dzien spedzilysmy na poszukiwaniu mieszkania do wynajecia i znalazlysmy, cos w miare taniego i w bezpiecznej czesci Kampali. Naszymi przewodnikami po Kampali sa dwaj bracia. To zadziwiajace, ze pomoc przychodzi czasem z innego miejsca niz bysmy sie spodziewali...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)