2 obserwujących
314 notek
49k odsłon
  85   1

Przeciwko huzia na Polskę

„Dlaczego nawet niemiecki czy holenderski podatnik miałby finansować autokrację Jarosława Kaczyńskiego? Bruksela musi go powstrzymać, natychmiast.”

„Polska jest wierna zasadzie praworządności tak samo, jak inne państwa UE. Zwraca jednak uwagę, że niektóre instytucje europejskie przywłaszczają sobie prawo do decydowania o sprawach, które nie zostały im przekazane w unijnych Traktatach. Jednocześnie Polska uznaje nadrzędność reguł UE względem prawodawstwa krajowego we wszystkich tych obszarach, gdzie kompetencje zostały przekazane do Unii Europejskiej.”

„Niektórzy obserwatorzy uważali, że wystąpienie szefa polskiego rządu w Brukseli na szczycie UE było mniej wojownicze niż wcześniejszy atak na Unię w Parlamencie Europejskim. Ale to chyba dyplomatyczne drobiazgi. Mateusz Morawiecki nadal walczy o polityczną zasadę, że polskie prawo powinno mieć pierwszeństwo przed prawem unijnym w zależności od życzeń i kaprysów rządu w Warszawie.”

To powyżej to fragmenty wycięte z artykułów znalezionych w sieci. W pierwszym, od góry fragmencie rzuca się w oczy mocny sprzeciw wobec autokracji Jarosława Kaczyńskiego w Polsce i zachęta Brukseli do zduszenia – rzekomej – autokracji Kaczyńskiego. Nie będę się rozwodził nad odczuciami Niemców i Holendrów, co do występowania autokratycznych rządów w Polsce. Jako śledzący bieg politycznych przemian w Polsce i czytający wszystkie trzy artykuły z których pochodzą przywołane fragmenty jestem – wprost – zbulwersowany stanem ilorazu IQ, potencjalnych Niemców i Holendrów. Nie mogę uwierzyć, żeby przeciętnie inteligentni ludzie dali się w tak dużym stopniu zindoktrynować jednemu człowiekowi, czy nawet jednej opcji politycznej. Uwierzyli polskiej politycznej opozycji, która w zapamiętaniu szkaluje polską władzę, utworzoną przez zjednoczoną prawicę, której to polski suweren tę władzę przekazał w drodze wolnych wyborów powszechnych. Nie sposób w to uwierzyć – a jednak?

Nasuwają mi się pytania – kto w Niemczech i Holandii wybierał euro deputowanych i czemu to oni, zanim komuś uwierzą nie sprawdzą wiarygodności źródeł, z których wypływają – bądź co bądź ważne, znaczące dla stosunków wewnątrzunijnych - informacje?

I jak można nie zauważyć wrogości do Polski tych źródeł. Przecież z tych informacji przebija się do wierzchu wrogość do Polski – swojej ojczyzny. Czemu to nikt nie zauważył takiego zachowania, w którym owi informatorzy jawnie działają na szkodę swojego państwa, swoich wyborców. Jakim prawem – chyba tylko prawem kaduka – można takie źródła uznać za wiarygodne. No i czemu to informacje przedstawicieli aktualnej władzy uznane zostały za mniej wiarygodne? Przecież polski premier wyraźnie powiedział, że Polska uznaje nadrzędność reguł UE względem prawodawstwa krajowego we wszystkich tych obszarach, gdzie kompetencje zostały przekazane do Unii Europejskiej. A tymczasem – przepraszam, że tak powiem – jakiś babsztyl twierdzi, że Mateusz Morawiecki walczy o polityczną zasadę według której polskie prawo ma mieć pierwszeństwo przed prawem unijnym. – Manipulacja aż kipi z takiej wypowiedzi. I to już nie jest naiwność, ale świadoma manipulacja, której autorka usiłuje nastawić wrogo resztę parlamentu europejskiego, do Polski.

Polskie społeczeństwo w 2004 roku zdecydowaną większością opowiedziało się za przystąpieniem do Unii Europejskiej – ja także. Dzisiaj już nie jestem zwolennikiem przynależności do takiej unii w jaką ta, z 2004 roku się przeobraziła. Nie chcę aby Polska była członkiem unii, której zindoktrynowani euro parlamentarzyści i eurokraci kopalią Polskę gdzie popadnie i czym popadnie. Temu też przyznam rację Panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu twierdzącemu, że nadrzędność prawodawstwa unijnego występuje tam, gdzie prawo zostało unii, przez Polskę przekazane. To, według mnie i tak za dużo, ale dla świętego spokoju, ze spokojem ducha przyklepię.

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych, nawet tych naiwniaków, którzy z przyjemnością łykają wszystkie informacje wypływającej z ust polskiej, totalnej opozycji, do której przynależą – jak by nie patrzył – wątpliwej jakości Polacy.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale