Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
20 obserwujących
130 notek
237k odsłon
  531   5

Jerzy Urban kaput! Ale jego bękarty będą zanieczyszczać powietrze przez dekady.

JEŚLI BYŁEM, JESTEM I BĘDĘ PO PRZECIWNEJ STRONIE NIŻ URBAN, TO ZNACZY ŻE BYŁEM, JESTEM I BĘDĘ PO DOBREJ STRONIE. Dziś wreszcie odszedł pewien SYMBOL ZŁA. Ale to ZŁO TRWA.

W moim 50-letnim życiu pamiętam trzy przypadki, kiedy na wieść o czyjejś śmierci czułem ulgę lub wręcz radość. Jeden dotyczył psychopatycznego mordercy-recydywisty mieszkającego w sąsiedztwie moich Rodziców. Drugi dotyczył homo-proboszcza, który swoimi dewiacjami seksualnymi (homoseksualizm + pedofilia) i próbami ich tuszowania zniszczył życie wielu osób (jedna popełniła samobójstwo). Trzeci dotyczył skorumpowanej dyrektorki szkoły podstawowej, która podjęła z nim współpracę (aby nie było nieporozumień - ta współpraca NIE DOTYCZYŁA jego zachowań pedofilskich, choć zachowania homoseksualne miały w niej ogromną rolę) aby niszczyć niewygodnych dla niej nauczycieli. Dziś jest czwarty przypadek, kiedy słysząc o czyjejś śmierci cieszę się. Tak, cieszę się, że ten [autocenzura] już osobiście nikogo nie będzie mógł skrzywdzić i uczynić żadnego zła. 

Wiem, że powyższy wstęp może budzić niesmak, oburzenie, fałszywe zgorszenie. Dlaczego? Czy niesmak budziła radość z samobójstwa Hitlera i Goebbelsa? Wyrządzili potwornie dużo zła, więc ludzie mieli prawo cieszyć się z tego, że to zło się kończy.

Nie będę płakał po jednym z inicjatorów akcji "nie płakałam po papieżu".

Nie będę udawał szacunku do potwora tylko dlatego, że "kopnął w kalendarz". 

Dla mojego pokolenia Jerzy Urban był takim symbolem zła, że w "późnym PRL-u" nawet samo posiadanie odstających uszu (cecha charakterystyczna jego wyglądu) budziło agresję dzieci i młodzieży. Jakie więc było moje zaskoczenie w dorosłym życiu, gdy jakiś szczyl w korporacji powoływał się w prywatnej rozmowie na słowa Urbana i nie traktował tego jako żart - ze śmiertelną powagą podchodził do Goebbelsa Stanu Wojennego jak do  "autorytetu" lub nawet "wyroczni". A jakie było zaskoczenie, gdy na facebookowym profilu mojego znajomego jakiś ex manager z branży IT (facet w moim wieku, a może nawet tyci starszy) zrobił to samo? Potrafię zrozumieć, że "gówniażeria" nie ma świadomości czym był Stan Wojenny (sam w 1981 roku byłem na etapie dziewięcioletniego brzdąca) i jak bardzo komunizm podcinał skrzydła tym, którzy nie chcieli wstąpić do PZPR (lub nie chcieli tego zrobić ich rodzice) zaś nagradzał awansem miernych, ale za to sprzedajnych. Ale facet "w sile wieku"? Pracujący w branży teoretycznie wymagającej myślenia (cóż... zwolnili go, bo "woził się" na innych - zero kompetencji, maksimum arogancji... aż w końcu ktoś to zauważył... no ale to wszystkiego nie tłumaczy). 

Dziś kolejne doniesienia o mentalnych dzieciach Urbana (a nawet wnukach - bo jeszcze po drodze były takie Palikoty, Wojewódzkie i Szczuki) jeżdżących swoimi BMW i Audi z demonstracji antykościelnej przez demonstrację proaborcyjną na demonstrację HEJTU PRZECIW POLSCE I POPARCIA DZIAŁAŃ Putina i Łukaszenki (oczywiście pod pretekstem protestu przeciw "nieludzkiemu" traktowaniu "uchodźców" w obozach na granicy z Białorusią) mnie smuci... ale nie dziwi. Nie dziwią mnie wpisy jego bękartów opisujących z żalem jaki to "wspaniały", "inteligentny", "obdarzony poczuciem humoru" "człowiek" odszedł (przy tym wybiciu szamba hipokryzji i głupoty eufemizmy są sadzone tak gęsto, że mi w notce cudzysłowy prawie zachodzą na siebie). Przypadkiem akurat dziś trafiłem na artykuł, w którym jedna z "wnuczek Urbana" (choć jego nazwisko się nie pojawia - artykuł jest na zupełnie inny temat) z dumą pisze, że "młodzi mają dość Jana Pawła II" i zastanawia się czy na "nowy", "wspaniały" świat w którym słowo "moralność" nie będzie się już kojarzyło z "moralnością chrześcijańską" tylko z "prawami osób LGBT" (podkreśla, że nie chodzi tu o "tolerancję" czy "głaskanie" tylko o prawa: do związków, do adopcji, do napadów na osoby o innych poglądach itp...) będą musieli czekać "aż wymrze część starszego pokolenia" czy też uda im się go wprowadzić wcześniej. 

Jerzy Urban był UCIELEŚNIENIEM PATOLOGII KOLEJNYCH EPOK. Pochodzący z Łodzi synalek żydowskich żydowskich komunistów (przepis na awans w czasach stalinowskich), cwaniaczek, któremu udało się uniknąć czystki w marcu 1968 (to nawet Michnik oberwał rykoszetem), Goebbels Stanu Wojennego szczujący m.in. na ks. Jerzego Popiełuszkę i wybielający jego morderców, pozostający na stanowisku "rzecznika rządu" do końca PRL, sprytnie wślizgujący się w rzeczywistość po 1989 roku najpierw jako przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (no ja cię nie mogę! ale ta instytucja miała "dobry start"... a teraz na Kurskiego biadolą), a później jako "biznesmen" i "redaktor naczelny" antyklerykalnego szmatławca "Nie" w którym skutecznie przekierowywał (z resztą nie tylko on - Jurek Owsiak robił to samo... a młode pokolenie rockmanów ze mną włącznie było w niego wpatrzone jak w bohatera narodowego) frustrację gwałtownie ubożejącego społeczeństwa w FANATYCZNĄ NIENAWIŚĆ DO KSIĘŻY którzy mieli być główną przyczyną wszelkiego zła - także biedy, bezrobocia i wszystkiego do czego doprowadził towarzysz Leszek Balcerowicz (w PZPR od 1970 do 1981). 

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale