Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus
528
BLOG

PO-lski OBŁĘD! Świat wyszedł z jednej i drugiej traumy. Tylko Polska jest wyjątkiem.

Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus Polityka Obserwuj notkę 14
O co wypadałoby modlić się w tej chwili? Chyba tylko o to, aby ten obłęd jak najszybciej się zakończył. Bo świat już dawno wyszedł z traumy spowodowanej koronawirusem, a w PO-lsce i tylko w PO-lsce właśnie teraz próbuje się ciągać po sądach i trybunałach polityków za to jak sobie poradzili z zaopatrzeniem szpitali w respiratory, maseczki i kombinezony ochronne oraz jak sobie próbowali poradzić ze zorganizowaniem wyborów w tej sytuacji. Świat także powoli wychodzi z traumy spowodowanej napaścią Rosji na Ukrainę, a w PO-lsce i tylko w PO-lsce gwałtownie nasila się straszenie "czasami przedwojennymi", nadchodzącą wojną, aktami sabotażu i "rosyjskimi agentami" którymi rzekomo mają być ci, którzy przekazali Ukrainie 300 czołgów. Niebawem obudzimy się bez fabryki półprzewodników Intela, bez CPK, bez terminali zbożowych w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie, bez terminala kontenerowego w Świnoujściu, bez czołgów i armatohaubic zamówionych w Korei jako "Gap Fillery" (czyli sprzęt, który ma być dostarczony NIEZWŁOCZNIE w celu pilnego uzupełnienia luki po sprzęcie przekazanym Ukrainie). Zamiast tego będziemy mieli krwawe igrzyska zwane "rozliczeniami": komisje, zespoły specjalne, tajne komisje, audyty, aresztowania, wyroki... a do tego w "bonusie" skłócone rodziny i podzielone społeczeństwo niezdolne do przeciwdziałania realnym zagrożeniom... no i wreszcie wrzody na żołądkach naszych i naszych dzieci spowodowane ciągłym straszeniem wojną.

Obłęd! Czyli przegląd doniesień prasowych i internetowych streszczony w jednym słowie. 

OBŁĘD! Dziennikarz zadaje pytanie: "Panie pośle, pojawiają się takie opinie, że w koalicji trzeszczy. Marek Sawicki, jeden z liderów Trzeciej Drogi krytykuje zbyt wolne działania rządu w wielu sprawach. Żąda od liderów Trzeciej Drogi stania się jednoznaczną alternatywą dla PO. I faktycznie – sojusz Polski 2050 i PSL miał być prawicowym skrzydłem Waszego rządu, dziś można odnieść wrażenie, że wyborcy są troszkę zdezorientowani. Głosując na KO czy PiS wiemy, na kogo oddajemy swój głos. W przypadku Trzeciej Drogi można mieć wątpliwość. Czy formacja ta powinna zadbać właśnie o większą wyrazistość, czy może wtopić się bardziej w koalicję, grać na większe zjednoczenie z innymi partiami tworzącymi rząd?" I poseł PO Jarosław Wałęsa (tak, kur.. syn TEGO Wałęsy) odpowiada:

"Ja nie będę nikomu sugerował, jak ma postępować. Oceniać kto, co i jak robi. Na pewno sondaże pokazują, że wyborcy nie akceptują półśrodków. Że ci politycy, którzy mówili, że nieważne są rozliczenia rządu Prawa i Sprawiedliwości, nie są dobrze oceniani. Jednak nasi wyborcy i to nie tylko Koalicji Obywatelskiej, ale także Lewicy, Szymona Hołowni i Ludowców, każdego dnia dają nam wyraźnie do zrozumienia, że te rozliczenia muszą nastąpić. I muszą być zrobione jak najszybciej. Narasta zniechęcenie tym, że w dalszym ciągu nikogo nie ma za kratkami. O los koalicji się nie obawiam, natomiast bez wątpienia wszyscy liderzy muszą sobie zdać sprawę z faktu, że te rozliczenia muszą być jak najszybsze."

A to, że przecież przed wyborami Trzecia Droga deklarowała, że będzie się trzymać z dala od awantur, rozliczeń i całej tej wojny plemiennej i to WŁAŚNIE NA TAKĄ TRZECIĄ DROGĘ GŁOSOWALI WYBORCY zupełnie się nie liczy! I to, że są najwyraźniej rozczarowani tym, że wybrani przez nich politycy jednak w tej wojnie uczestniczą i żyrują swoimi podpisami zbrodnicze działania Tuska - o tym najwyraźniej nie wolno mówić. 

https://www.salon24.pl/newsroom/1383263,walesa-wyborcy-nie-akceptuja-polsrodkow-do-rozliczenia-musi-dojsc-szybko 


OBŁĘD! Redaktor Robert Mazurek w Kanale Zero wprost to mówi, że "ludowcy" z PSL-u czują się upokorzeni i odczuwają wściekłość na Tuska. Ale co mają zrobić? Przy każdej próbie sprzeciwu będą mieleni i masakrowani przez tuskistowską propagandę jako "hamulcowi", "zdrajcy", "sprzedawczyki", "pisowcy", "ruscy agenci". Z tego samego powodu nawet nie wchodzi w grę na tym etapie zerwanie koalicji i jakakolwiek współpraca z PiS-em (Mazurek podkreśla, że PiS dzisiaj znajduje się wciąż na przegranej pozycji i bez przemyślenia swoich wcześniejszych działań i stworzenia wizji Polski którą zaakceptuje większość społeczeństwa o powrocie do władzy nie ma co marzyć - niestety nie wspomina o tym, że przy dzisiejszej propagandzie przebicie się z taką wizją jest niemożliwe). Więc upokorzeni ludowcy MUSZĄ wyśmiewać propozycje PiS-u utworzenia wspólnego rządu, choć jednocześnie włos im się na d... jeży ze strachu przed tym, co z nimi będzie, gdy ich słupki jeszcze bardziej spadną, rząd kiedyś upadnie, a dzisiejsze "rozliczanie" rządu PiS zostanie zastąpione przez rozliczanie rządu PO-TD-Lewica. A wiadomo że ani ziobryści, ani tym bardziej konfederaci nie będą wtedy brać jeńców... ci z góry (Tusk, Szczerba, Joński, Sienkiewicz, Bodnar... może nawet Hołownia i Kosiniak - Kamysz) zdążą gdzieś uciec, ale za wszystko zapłacą partyjne doły oraz podpisujący i wykonujący zbrodnicze decyzje urzędnicy. I oni to wiedzą - mówi o tym Rafał Ziemkiewicz podsumowując to słowami "im gorzej, tym lepiej" - im bardziej teraz Tusk będzie się mścił na PiS-ie, tym ostrzejsza będzie kara za jakiś czas i strach przed tą karą w "partyjnych dołach". Jeden, drugi i trzeci "bardzo ważny polityk" z jednej drugiej i trzeciej opcji o potraktowaniu przez Tuska Kosiniaka - Kamysza mówi wprost do Mazurka, że "on by na to sobie nigdy nie pozwolił", jest oburzony zachowaniem Tuska, ale każdy z nich mówi to ANONIMOWO - nie pozwala aby ten cytat przytoczyć z jego nazwiskiem. Wszyscy wiedzą, że to jest obłęd, ale każdy bardziej boi się Tuska niż suwerena. Bardziej boją się tego, że ukochany TVN, Onet, WP będą po nich jeździć jak po łysej kobyle (cytat z Mazurka) niż tego, że wskutek współpracy z Tuskiem i niedotrzymania obietnic wyborczych stracą swój elektorat i zostaną w przyszłości rozliczeni wspólnie z politykami PO. TAK, POLITYCY PSL-u BARDZIEJ BOJĄ SIĘ PROPAGANDY TUSKA I TEGO CO ZROBI IM WŚCIEKŁY TUSK NIŻ TEGO CO ZROBI IM WKURZONY SUWEREN - najpierw za pomocą kartki wyborczej, a jeśli Tusk uniemożliwi suwerenowi demokratyczną zmianę rządów (a jest prawie pewne, że to zrobi - właśnie do tego potrzebne mu jest wsadzanie do więzień kolejnych polityków i ostateczna delegalizacja PiS, bo przecież jak poziom życia poleci na pysk, to Tusk w żaden demokratyczny sposób wyborów nie wygra) to SUWEREN ZROBI TO ZA POMOCĄ PROWIZORYCZNYCH PAŁEK I INNYCH NIEBEZPIECZNYCH NARZĘDZI... a później przyjdą ci, przy których Kaczyński i Ziobro byli "gołębiami" i nie będą brali jeńców przy rozliczeniach dawnych "rozliczających PiS".  


OBŁĘD! Sprzyjające rządowi portale muszą już pospiesznie usuwać ze swoich stron głównych newsy o najnowszych tweetach Tuska, bo ich redakcje stwierdzają, że są one tak mściwe, prymitywne, podłe i głupie, że ich dłuższe eksponowanie na widok publiczny może większości rządowej tylko zaszkodzić. Najlepszym przykładem może być tweet sprzed czterech dni:

"W czasie rządów PiS Żandarmeria nakładała zatrzymanym żołnierzom kajdanki ponad PIĘĆSET razy. Nikt się nie oburzał, nie było sensacyjnych artykułów, nie żądano dymisji Ministra Obrony, prezydent nie zwoływał Rady Bezpieczeństwa. Intrygujące." 

Facet stojący na czele rządu nie potrafi powiedzieć "PRZEPRASZAM" za to, że odgórnie narzucił żołnierzom "humanitarne" standardy traktowania szturmujących granicę imigrantów i "empatyczne" zachowanie wobec nich, przez co zachęcił imigrantów do większej brutalności, kilku żołnierzy zostało aresztowanych za oddanie strzałów ostrzegawczych, po czym brutalność agresorów tak się nasiliła, że jeden polski żołnierz zginął ugodzony nożem, dwóch jest ciężko rannych. A Tusk widząc jak zgubne skutki niosą wprowadzone przez niego "standardy" nie tylko ich nie wycofał, ale udaje, że ich wcale nie było, że słowa potwierdzające ich wprowadzenie i potwierdzające to, że dostrzegł ich negatywy wcale nie padły. Ale te słowa padły, Tusk wypowiedział je 14 maja bieżącego roku:

"Rozmawiałem w tej kwestii dzisiaj na Radzie Ministrów także z Prokuratorem Generalnym, potrzebna będzie oczywiście też ochrona, pełne bezpieczeństwo prawne naszych żołnierzy i funkcjonariuszy.
Chcę bardzo to mocno podkreślić: dzisiaj - inaczej niż w przeszłości - strażnicy, Straż Graniczna i żołnierze przywiązują wielką uwagę do humanitarnych zachowań. To utrudnia oczywiście działania. Im bardziej empatycznie zachowują się funkcjonariuszki i funkcjonariusze, policjanci, żołnierze tym częściej wywołuje to większą agresję i bezczelność ze strony tych którzy każdego dnia, każdej nocy chcą przełamać granicę i przedostać się do Polski i dalej, ewentualnie dalej na zachód."


  • W tym momencie (14 maja), kiedy Tusk opowiadał te bajeczki o "ochronie prawnej żołnierzy żołnierzy i funkcjonariuszy" polscy żołnierze którzy 25 marca oddali strzały ostrzegawcze w ziemię byli już po aresztowaniu i postawieniu zarzutów. I jakoś nikt nie próbował tej sprawy "odkręcić" i zapewnić im "pełnej ochrony prawnej".
  • Na miesiąc przed tymi słowami "humanitarne zachowania" żołnierzy i funkcjonariuszy postanowił kontrolować wspomniany przez Tuska Prokurator Generalny Adam Bodnar oraz podlizujący się nowym szefom prokuratorzy okręgowi i regionalni z Siedlec i Lublina. "15 kwietnia 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przy wykonywaniu czynności związanych z ochroną granicy państwa przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji i innych służb w okresie od września 2021 r. do marca 2024 r. w Białowieży, Bobrownikach i innych miejscach przy granicy polsko-białoruskiej, między innymi poprzez podejmowanie wobec ustalonych i nieustalonych cudzoziemców przybywających we wskazanym wyżej okresie z Białorusi do Polski, działań polegających na zawracaniu ich do linii granicy (tzw. procedura push-backu), pomimo zgłoszenia przez te osoby woli uzyskania ochrony międzynarodowej, a także zawracania do linii granicy państwa uchodźców, którzy znajdowali się w stanie zagrażającym w sposób bezpośredni ich zdrowiu i życiu, tj. o czyny z art. 231 § 1 kk i inne. Śledztwo zainicjowane zostało zawiadomieniem złożonym przez dziennikarza i aktywistę działającego przy granicy polsko – białoruskiej." Źródło: https://www.gov.pl/web/po-siedlce/komunikat-o-powolaniu-zespolu-sledczego-w-prokuraturze-okregowej-w-siedlcach  
  • Dwa dni po wszczęciu tego śledztwa 17 kwietnia 2024 r. zarządzeniem Prokuratora Regionalnego Lublinie "powołany został zespół śledczy, którego celem będzie zebranie i karnoprawna ocena materiału dowodowego dotyczącego zachowań funkcjonariuszy podejmowanych wobec cudzoziemców, którzy przekroczyli granicę białorusko-polską." Według komunikatu opublikowanego na rządowej stronie (patrz źródło) prokuratorzy zespołu "badać będą nie tylko okoliczności dotyczące zdarzeń wynikających z zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ale dokonają także analizy zakończonych już postępowań przygotowawczych, których przedmiotem były działania podejmowane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji i innych służb we wskazanym wyżej okresie wobec cudzoziemców, którzy przekroczyli granicę białorusko – polską." Źródło: https://www.gov.pl/web/po-siedlce/komunikat-o-powolaniu-zespolu-sledczego-w-prokuraturze-okregowej-w-siedlcach 
  • Na 29 kwietnia, czyli miesiąc po aresztowaniu polskich żołnierzy, jest datowane pismo, w którym "pisowski prokurator" mający rzekomo według narracji tuskistowskiej propagandy ponosić odpowiedzialność za całą te sprawę jest informowany o tym, że przeciwko dwóm żołnierzom jest prowadzone postępowanie "które dotyczy czynów polegających na drastycznym przekroczeniu uprawnień związanych z pełnieniem służby patrolowej w ramach ochrony granicy państwowej" (cytat z pisma) co "uzasadnia konieczność objęcia nad tą sprawą zwierzchniego nadzoru służbowego" (również cytat) bo okoliczności zdarzeń "mogą budzić znaczne zainteresowanie opinii publicznej". Podkreślę, że "opinia publiczna" przez dwa miesiące (aż do artykułu Onetu) wcale nie została o tej sprawie poinformowana, a pismo jest klasycznym "dupochronem" mającym zrzucić odpowiedzialność za decyzje (jakiekolwiek by one nie były) na "kozła ofiarnego". 
  • 28 maja, czyli dokładnie dwa tygodnie po tym, jak Tusk opowiadał swoje dyrdymały, na granicy zostaje ugodzony nożem polski żołnierz, który umiera 11 czerwca - w dzień po opublikowaniu przez Onet informacji o tym, że żołnierze boją się sięgać po broń, bo jego dwaj koledzy z jednostki zaatakowanego nożem żołnierza zostali aresztowani i mają postawione zarzuty za oddanie strzałów w ziemię

I oczywiście wszystkie powyższe fakty mają nie mieć znaczenia - znaczenie ma mieć wyłącznie informacja o tym, że w czasach ośmiu lat rządów PiS Żandarmeria Wojskowa zakładała kajdanki 500 razy... a to czy to dotyczyło awantury w jednostce czy bójki pod wiejską dyskoteką - tego Tusk nie precyzuje. Ale przecież ta władza zawsze tak robiła - nawet jak Komorowski walnął w księdze kondolencyjnej dwa błędy ortograficzne (słynne "w bulu i nadzieji") to też zamiast powiedzieć "przepraszam" przeszukano całą sieć aż znaleziono przerobiony Photoshopem wpis Kaczyńskiego w księdze gości restauracji, w którym słowo "obiad" przerobiono na "obiat" wymazując "brzuszek" z "d" i rozmazując umieszczoną linijkę wyżej literę "y" której "ogonek" miał być rzekomą "poprzeczką" przy "t" i opublikowano tę podróbkę jako rzekomo autentyczny dowód na to, że Kaczyński także gdzieś zrobił błąd ortograficzny. Rozumiesz? Miało nie mieć znaczenia to, że Komorowski skompromitował siebie błędami w oficjalnej księdze kondolencyjnej wyłożonej w Ambasadzie Japonii, tylko to, że Kaczyński wychodząc z restauracji rzekomo zrobił błąd w książce z tejże restauracji. Ale przecież o tym, że Tusk traktuje swoich wyborców jak prymitywnych, bezrozumnych przygłupów których wystarczy poszczuć na Kaczyńskiego i kupią każde, najbardziej upokarzające kłamstwo, oraz o tym że oni pozwalają się tak traktować (jednocześnie uważając siebie z bardziej inteligentnych i wykształconych od "ciemnego ludu pisowskiego") wspominałem ostatnio tak często, że dla niektórych może to być już irytujące. Nawiasem mówiąc Tusk właśnie wszedł na "wyższy poziom pogardy". Na początku wyrażał pogardę tylko wobec polityków PiS. Później zaczął wyrażać pogardę wobec wyborców tego ugrupowania ("moherowa koalicja"), ale wobec swoich wyborców udawał miłego faceta zlecając "brudną robotę" Palikotowi. Następnie z pogardą byli traktowani wszyscy, którzy sprzeciwili się polityce Tuska (np. przewodniczący Solidarności został nazwany "pętakiem"). Później Tusk zaczął jawnie okazywać pogardę swoim wyborcom sprzedając im kolejne bajeczki obrażające nawet inteligencję przedszkolaka któremu padaczka rozwala mózg. Następnie "na warsztat" trafili tak zwani "symetryści" i wszyscy którzy w "rozliczaniu PiS" chcieliby przestrzegać przepisów prawa i szanować jakieś prawa człowieka. Także pod adresem Szymona Hołowni gdy tylko zrobił coś nie po myśli Tuska od jego pretorianów posypały się obraźliwe określenia typu "Kałownia". A teraz pierwszy raz tak otwarcie Tusk osobiście okazał pogardę wobec przywódcy jego partii koalicyjnej Władysława Kosiniaka - Kamysza. Wyborcy Trzeciej Drogi... mam smutną nowinę... według tego algorytmu Wy jesteście następni w kolejce. 

OBŁĘD! Zupełnie jak w ostatnich miesiącach Adolfa Hitlera, kiedy wszyscy doskonale wiedzieli, że jego działania szkodzą Niemcom i prowadzą do ich nieuniknionej zguby, ale nikt z wyjątkiem wąskiej grupki wojskowych spiskowców (zamach w Wilczym Szańcu) nie odważył się mu przeciwstawić, tylko wszyscy za nim powtarzali: jeszcze więcej brutalnej siły - ani kroku wstecz! Tylko problem w tym, że psychopata Tusk dorwał się do władzy zaledwie pół roku temu i to, co obserwujemy obecnie jest dopiero wstępną fazą wprowadzonego przez niego terroru. A już teraz z jednej strony widać, że jego działania prowadzą do katastrofy: inwestycje takie jak CPK, elektrownia atomowa, fabryka półprzewodników Intela, port kontenerowy, terminale zbożowe itp... są wstrzymywane i anulowane, zakupy koreańskiej broni która miała uzupełnić braki po postsowieckiej broni przekazanej Ukrainie (przynajmniej do czasu kiedy broń nowej generacji zdążą nam wyprodukować Stany Zjednoczone) stanęły ze względu na audyty, inwestorzy uciekają, co tydzień słyszy się o kolejnych zamykanych zakładach. Na granicy żołnierze boją się strzelać w obawie przed aresztowaniem, a imigranci wykorzystują to atakując żołnierzy dzidami z kijów z przywiązanymi na końcach nożami. Jedyna "reforma" jaką rząd Tuska wprowadził w ramach "100 konkretów na 100 dni" to zakaz zadawania prac domowych w klasach I-III i oceniania prac domowych w klasach IV - VIII. Byłem niedawno na zebraniu rodziców u Syna z trzeciej klasy. Ile osób wypowiadało się o tej reformie pozytywnie? ZERO. Poziom nauczania siadł, przygotowanie uczniów do lekcji siadło, dyscyplina trochę też (na szczęście ta klasa jest wyjątkowo dobrą klasą, co Wychowawczyni podkreślała wielokrotnie). Nauczyciele klas IV - VIII, a także klas I - III już szykują "antidotum" na te zjawiska w postaci większej liczby sprawdzianów. Rozumiem, że uczniowie będą zadowoleni jak cholera! A z drugiej strony widać chór klakierów, którzy krzyczą "więcej rozliczeń!", "więcej aresztowań i wyroków!', "szybciej rozliczać i skazywać!". Chór od prawej do lewej - od Klausa Bachmanna z Niemiec (niegdyś nazistowskich) po Leszka Millera z PZPR - cóż, jedni i drudzy mają "bogate doświadczenie" i "ogromne zasługi" w czymś, co Klaus Bachmann nazywa "przywracaniem demokracji i praworządności metodami państwa policyjnego" (dosłowny cytat - do tego Bachmann zachęca Tuska). Z powodu takiego "przywracania" moja cała rodzina (w tym Mama mająca wówczas 11 lat - była najstarsza z trójki rodzeństwa) omal nie została rozstrzelana za karmienie Żyda... na szczęście w październiku 1944 roku żołnierze Wehrmachtu nie byli już tak bardzo "praworządni"  jak wtedy gdy odnosili sukcesy na froncie, więc tym razem zachowali się po ludzku i odstąpili od egzekucji. I nie tylko członkowie nazistowskiej PO tacy jak wspomniany w artykule Jarosław Wałęsa, ale także politycy innych opcji od Lewicy przez Trzecią Drogę aż po Konfederację powtarzają jak mantrę, że "sondaże pokazują, że wyborcy nie akceptują półśrodków, że PiS ma być rozliczane, ostro rozliczane, szybko rozliczane i mają za tym iść aresztowania i wyroki" - najlepiej "bez żadnego trybu". Tylko gdyby rzeczywiście społeczeństwo tego chciało, to histerycznie wysoka (nie mylić ze słowem "historycznie", bo te wybory będą największą hańbą w historii Polski) frekwencja z 15 października powinna się utrzymać, notowania PiS powinny się załamać, a na PO powinno głosować przynajmniej 50% społeczeństwa. Tymczasem jeśli pomnożymy wyniki wyborów (PO - 37,06%, PiS - 36,16%, Konfederacja - 12,8%, Trzecia Droga - 6,91%, Lewica 6,%) przez frekwencję (40,65%) to okazuje się, że na PO zagłosowało 15,06% uprawnionych do głosowania, na PiS prawie tyle samo - 14,7% uprawnionych, a na wszystkie pozostałe ugrupowania od Lewicy po Konfederację razem wzięte zagłosowało o jedną trzecią mniej obywateli niż na PiS - odpowiednio Konferderacja 5,2%, Trzecia Droga 2,81%, Lewica 2,56%. Czyli nazistowskie "robienie porządków żelazną miotłą" w wykonaniu PO popiera zaledwie 15% społeczeństwa (i to jest o 15% za dużo - to wstyd dla polskiego narodu, że mamy tak dużo nienawistników zaczadzonych tą ideologią). Natomiast sondaże pokazują wyraźnie, że społeczeństwo najchętniej widziałoby kontynuację rządów PiS, tylko bez wad "schyłkowego okresu rządów PiS", czyli syndromu "Zosi samosi" - chęci rządzenia bez koalicjantów, butnego powtarzania przez 8 lat "wy już rządziliście, więc wsadźcie sobie wasze uwagi ..." (nota bene politycy PO przez 8 lat poprzednich rządów robili dokładnie to samo i się na tym przejechali - politycy PiS zamiast wyciągnąć z tego wnioski bezkrytycznie przejęli ten zwyczaj) oraz demoralizacji władzą (widocznej, choć mocno przez Tuska przejaskrawionej - najwyraźniej Tusk przyjął zasadę Hitlera, że nic nie wywoła większej nienawiści Niemców do Żydów niż wmawianie im w nieskończoność, że w czasach kryzysu Żydzi na wszystkim zarabiali, zarabiali niewyobrażalne pieniądze i robili to w sposób niemoralny... wtedy to podziałało, strach pomyśleć co będzie teraz). We wszystkich sondażach dotyczących kontynuacji budowy CPK, elektrowni atomowej czy choćby zakupów broni dla armii zdecydowane więcej obywateli opowiada się z niż przeciw lub jest obojętnych. A mimo to klakierzy krzyczą "ostrzej", "szybciej", "brutalniej", "bardziej stanowczo", "bardziej bezwzględnie", "bez półśrodków"... 

Ostatnio dość często zastanawiam się DLACZEGO oni to robią. Czasem przychodzi mi do głowy myśl, że suflują takie rozwiązania, bo chcą aby Tusk się na nich "wyłożył" - liczą na to, że jeśli Tuskowi nie uda się "depisyzacja Polski" to odwet po niej będzie tak silny i gwałtowny, że z PO niewiele zostanie i skorzystają na tym mniejsze ugrupowania - przede wszystkim Konfederacja. Byłoby to z ich strony wyjątkowo podłe, ale i tak jest zbyt piękne, aby było prawdziwe. Najbardziej prawdopodobne jest to, że wykończenie takiej partii jak PiS rękami Tuska i jego bandy jest dla nich po prostu WYGODNE. Co by nie myśleć o rządach PiS i ile mieć do nich pretensji o to co spartolili, to trzeba przyznać, że jako pierwsi i jedyni potraktowali poważnie swoje obietnice wyborcze (zwłaszcza zapowiedź programu "Rodzina 500+") i znacząco podnieśli poziom życia w Polsce oraz poziom aspiracji Polaków - stąd poparcie dla CPK, które znacznie wykracza poza elektorat PiS. To na początek. A na końcu swych rządów zmienili dzieje świata przekazując postsowiecką broń Ukrainie i tworząc hub logistyczny pozwalający Amerykanom i Anglikom (później do nich dołączyły kraje Europy Wschodniej, a na samym końcu Europa Zachodnia w tym Niemcy) przekazywać Ukrainie jeszcze dużo większe ilości broni. Aż strach pomyśleć jak by dziś wyglądała Europa, gdyby premierem była nadal Ewa Kopacz, która w 2014 roku zaleciła "zamknąć się w domach" i czekać na to co Niemcy i inni nasi "partnerzy" z UE postanowią, a do ich decyzji nie wychylać się nawet ze sprzedażą broni Ukrainie nie mówiąc o dostarczaniu ciężkiego sprzętu z zasobów naszego wojska. Ukraina byłaby dziś częścią Rosji, nasza granica z tym imperium sięgałaby od Bieszczad po Bałtyk! Więc PiS nawet mocno poobijane, osłabione własnymi błędami i zużyte władzą w trudnych czasach i tak mogłoby stanowić mocną konkurencję dla wszystkich ugrupowań od Lewicy po Konfederację, dlatego klakierzy wolą, aby Tusk to ugrupowanie wykończył. A skutki uboczne? Jednej trzeciej społeczeństwa nie da się tak łatwo "wykończyć". To akurat klakierów suflujących brutalne rozwiązania wcale nie obchodzi. Po nas choćby potop! No, powiedzmy że wojna domowa zakończona rosyjską i może niemiecką "bratnią pomocą". Jest jeszcze jedna możliwość. To typowe dla ultratotalitarnych reżimów KLAKIERSTWO. W ZSRR i "demoludach" klakierzy najgłośniej klaskali najbardziej brutalnym rozwiązaniom Stalina. W III Rzeszy było to samo - każdy bał się, że za odrobinę przyzwoitości (która dziś byłaby nazwana "symetryzmem") zostanie napiętnowany na ostatniej stronie szmatławca "Der Sturmer" jako "zdrajca Niemiec" i "przyjaciel Żydów". O ile poważni politycy po II Wojnie Światowej jak ognia unikali używania powiedzenia "robić porządek żelazną miotłą" które było ulubionym powiedzeniem Józefa Stalina i mottem Heinricha Himmlera (sięgnął po nie ponownie dopiero Donald Tusk) to można ten zwrot wygooglać choćby w wypowiedziach socrealistycznych lizusów z bardzo wczesnego PRL-u pochwalających drastyczne metody Stalina w walce z "reakcją" i suflujących utrzymanie tej linii działania (wypowiedzi lizusów Hitlera trudniej jest wyszukać, bo z przestrzeni publicznej usunięto większość wypowiedzi nazistów - ponoć z obawy przed tym, że znajdą naśladowców, ale przez to tak trudno zidentyfikować prawdziwych naśladowców tego reżimu, ale za to oni łatwo mogą przypinać etykietkę "faszystów" swoim ofiarom). 

Dokąd zmierzamy? Najnowsza historia i teraźniejszość w subiektywnej retrospektywie.

Historię ostatnich czterech lat najlepiej (w sposób równie zabawny i autoironiczny co smutny) pokazuje to o co i w jaki sposób się modliłem. Kiedy w marcu 2020 r. koronawirus zabijał ludzi we Włoszech i pojawiły się jego pierwsze przypadki w Polsce, wtedy zgodnie z apelem polskich biskupów gromadziliśmy się przed ekranami laptopów odmawiając Apel Jasnogórski i Suplikacje: 

Święty Boże, Święty mocny, Święty a Nieśmiertelny Zmiłuj się nad nami... Od powietrza, głodu, ognia i wojny Wybaw nas Panie! Od nagłej i niespodzianej śmierci Zachowaj nas Panie! My grzeszni Ciebie Boga prosimy Wysłuchaj nas Panie!

Kiedy jesienią głupi Kaczyński dał przyzwolenie na rozgrzebanie "kompromisu aborcyjnego", a jeszcze głupszy (i w dodatku wyjątkowo podły) Gądecki myślał że szantażując moralnie rząd utrzyma tę zmianę na zawsze (czym przyczynił się do upadku tego rządu, a na agendę trafiło nie tylko przywrócenie "przesłanki eugenicznej" ale nawet aborcja na życzenie do 12 tygodnia ciąży) wówczas Apel Jasnogórski wyleciał z "repertuaru" bo nie dało się znieść hipokryzji klechów którzy odmawiali "modlitwę o zgodę i pokój w ojczyźnie" by w następnym akapicie wrzucać żądania które tę zgodę wykluczały. Pozostały odmawiane prywatnie Suplikacje. W tym czasie koronawirus naprawdę zaczął zabijać Polaków na wielką skalę. Niestety w przeciwieństwie do większości innych państw (tylko w Czechach pojawiło się podobne zjawisko) w Polsce pojawili się ZDRAJCY i DYWERSANCI z jednej już od marca strony siejący panikę że niby koronawirus w Polsce masowo zabija tylko rząd to ukrywa, a z drugiej strony zaprzeczający istnieniu koronawirusa i domagający się całkowitego zniesienia wszelkich ograniczeń - od lockdownów po nakaz noszenia maseczek. Rząd zaatakowany z dwóch stron całkowicie zgłupiał (błędów Niedzielskiego nie da się inaczej wytłumaczyć). Media zamiast analizą tego dlaczego pierwszej fali koronawirusa udało nam się uniknąć, a druga nas dziesiątkuje, zajmowały się tym jak by tu bajeczkami o instruktorze narciarstwa zniszczyć faceta, dzięki któremu pierwsza fala nas ominęła (Szumowskiego).

Przyszła wiosna 2021. Rosjanie puścili w eter efekty cyberataku na wschodnią flankę NATO. I oczywiście tylko w Polsce znaleźli się ZDRAJCY i KOLABORANCI, którzy ich rewelacje kolportowali i nimi się żywili... bo przecież uderzały w polski rząd.

Przyszedł lipiec 2021. Do krajowej polityki powrócił Donald Tusk i już od jego pierwszego wystąpienia (kliknij aby otworzyć link) pojawiły się z jednej strony cytaty z "Malleus Maleficarum" (w przekładzie na język polski "Młot na czarownice" - książka będąca impulsem do polowań na czarownice w krajach katolickich i protestanckich, w rankingu książek które wywarły najgorszy wpływ na dzieje ludzkości klasyfikowana na drugim miejscu po "Mein Kampf")  typu "

Dzisiaj zło rządzi w Polsce. Wychodzimy na pole, żeby się bić z tym złem (...) Otóż trzeba zacząć od tego pierwszego, najważniejszego zadania: jak widzisz zło, walcz z nim i nie pytaj o dodatkowe powody!"

ale nawet emocje żywcem wzięte z przemówień Adolfa Hitlera: 

"Jak to słyszę, dostaję furii! To zło, które czyni PiS jest tak ewidentne, bezwstydne, permanentne!".

Atmosfera w Polsce tak zgęstniała, że już w pierwszych dniach sierpnia 2021 na wakacjach siedząc wieczorami nad Jeziorem Kalejty (zwanym również Jeziorem Długim Augustowskim) zacząłem spontanicznie odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji ojczyzny. Jednocześnie będąc 30 kilometrów w linii prostej od granicy z Białorusią, nie przypuszczałem nawet (tam w okolicach Augustowa wszystko wyglądało dużo spokojniej niż w okresie spokoju w Bieszczadach - nawet Straży Granicznej było mniej) że na tej granicy zaczyna się inspirowany przez Putina i Łukaszenkę szturm imigrantów, który nie tylko spolaryzował jeszcze bardziej polską scenę polityczną, bo oczywiście w przeciwieństwie do Litwy, Łotwy i Estonii tylko w Polsce znaleźli się ZDRAJCY, DYWERSANCI i KOLABORANCI którzy stanęli po stronie agresorów, bo oskarżanie Polski o "zbrodnie" przeciw "uchodźcom" uderzało w polski rząd. Te wydarzenia na granicy tak skutecznie przestraszył polskie społeczeństwo, że moja Żona po dziś dzień nie chce się zgodzić na to abyśmy na wakacje udali się w ten uroczy, cichy zakątek obok Augustowa.

W lutym 2022 r. przyszedł szok spowodowany atakiem Rosji na Ukrainę. Świadomość tego, że wojna jest blisko nas i kiedyś może dotrzeć i do nas była tak przygnębiająca, że odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego w której końcówkę wplotłem Suplikacje stało się moim codziennym zwyczajem w drodze powrotnej po odprowadzeniu dzieci do szkoły i przedszkola. Ale okazało się, że Rosję można powstrzymać. Na początku zastanawiałem się czy polski rząd wie co robi udzielając tak silnego wsparcia Ukrainie. Momentami trochę zazdrościłem Węgrom Orbana, bo on się nie wtrącał i dzięki temu Węgrzy nie patrzyli z niepokojem w niebo i nie słyszeli co dzień i co noc szumu silników własnych i NATOwskich samolotów patrolujących przestrzeń powietrzną. Przeraziła mnie propozycja Josepa Borrella aby Polska oddała Ukrainie swoje myśliwce MiG-29 i aby między misjami bojowymi mogły one lądować w Polsce, bo to mogło oznaczać wrobienie Polski w wojnę z Rosją (na szczęście Mateusz Morawiecki stanowczo na to się nie zgodził). Ale z czasem okazało się, że jednak polski rząd wiedział co robi. Około 300 czołgów, posowieckie Bojowe Wozy Piechoty, armatohaubice "Krab", kołowe transportery opancerzone "Rosomak" i inne rodzaje broni przekazanej w setkach a nawet tysiącach sztuk spełniły swoje zadanie - powstrzymały rosyjską inwazję na setki kilometrów przed naszą granicą (ostatni raz udało nam się takie posunięcie pod Wiedniem... zaraz, czy były jeszcze inne podobne zwycięstwa?) i to bez strat osobowych naszego wojska, bo walczyli nimi Ukraińcy. Kolejne ofensywy dyplomatyczne Mateusza Morawieckiego i Andrzeja Dudy oraz zawierane co trochę kolejne koalicje państw deklarujących dostarczenie na Ukrainę kolejnych rodzajów uzbrojenia jeszcze bardziej zwiększyły ten efekt. Ryzykowna strategia polskiego rządu ekipy PiS okazała się jednak słuszna i skuteczna - w przeciwieństwie do tego co proponowała wcześniej Ewa Kopacz (jako "mądra kobieta" radziła zamknąć się z dziećmi w domu i czekać na to co ustalą nasi "przyjaciele" w UE nie wychodząc przed szereg i nie pomagając Ukrainie - nawet nie sprzedając jej uzbrojenia, nie mówiąc o bezpłatnym przekazywaniu czołgów) oraz tego, co zaproponował później Władysław Kosiniak - Kamysz (spakować plecak ewakuacyjny... wiem, że facet chciał dobrze, ale zabrzmiało tragicznie). Błyskawiczna zmiana przepisów pozwalająca chroniącym się w Polsce ukraińskim Kobietom i Dzieciom błyskawicznie załatwić wszystkie formalności, zdobyć PESEL, pomoc, opiekę lekarską, miejsce w szkole i pracę oraz masowa spontaniczna pomoc jakiej uchodźcom z Ukrainy udzielili Polacy jest działaniem bez precedensu w dziejach świata. Na chwilę pojawiło się światełko nadziei, że po czymś takim Polska stanie się wzorem i liderem regionu. Ale znów wkroczyli do akcji ZDRAJCY, DYWERSANCI I KOLABORANCI, którzy na forum Unii Europejskiej opowiadali, że Polski rząd dokonuje rasowej segregacji uchodźców, na granicy dokonywane jest ludobójstwo i to co się dzieje w Polsce jest preludium do budowy obozów zagłady i komór gazowych.



I tak UE na Rosję nałożyła sankcje raczej symboliczne, które by jej nie wyrządziły żadnej szkody, gdyby ktoś nie wysadził gazociągu Nord Stream (i nagle gaz stał się paliwem "nieekologicznym"), natomiast na Polskę nałożyła realnie dokuczliwe sankcje w postaci blokowania wypłacania należnych funduszy oraz nakładania pod każdym pretekstem (np.: wydobywania węgla w Turowie) kar finansowych.

No i wreszcie przyszedł rok 2023. Niemcy wykorzystali stary numer wypróbowany w trakcie wojny domowej w Hiszpanii przez ZSRR i obiecali Ukrainie ogromne dostawy nowoczesnego sprzętu wojskowego oraz ogromne pieniądze na odbudowę kraju pod warunkiem, że zdradzi polski rząd, dzięki któremu de facto jeszcze istnieje. I głupi zdrajca Zełenski połknął tę przynętę - w jego przemówieniach Duda i Morawiecki z jego największych przyjaciół stali się nagle... przyjaciółmi Putina. W mediach propaganda roztaczała sielankowy obrazek jakoby Ukraina najpierw bardzo długo przygotowywała się do rozstrzygającej losy wojny "wielkiej ofensywy", a później z małymi sukcesami, ale zwycięsko ją prowadziła. Z obawy przed tym co będzie po wyborach na kilka dni przed wyborami z wojska uciekło dwóch generałów najbardziej umoczonych w zgubienie rosyjskiej rakiety i opowiadanie bajeczek że nie było żadnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej w momencie kiedy dwa śmigłowce nie tylko zrobiły sobie rajd na niskim pułapie nad miastem Białowieżą, ale nawet pozowały nad polaną umówionej "aktywistce" (czytaj: "KOLABORANTCE") z "grupy granica. No i uśpione polskie społeczeństwo, przekonane że zagrożenie ze strony Rosji już nie istnieje beztrosko wybrało ZDRAJCÓW i KOLABORANTÓW którzy w tych wszystkich momentach zagrożenia i próby stawali ramię w ramię ze wszystkimi agresorami - od Putina poprzez oskarżającego Polaków o antysemityzm i fałszowanie historii Yaira Lapida, niemieckie  czeskie spółki chcące wykończyć kopalnię w Turowie, nieprzyjaźnie nastawione kierownictwo UE aż po głupiego koronawirusa, bo dla nich jedynym wrogiem był polski rząd i WSZYSTKO CO W TEN RZĄD UDERZAŁO BYŁO KORZYSTNE I JAWNIE POPIERANE - NIEZALEŻNIE OD TEGO JAK BARDZO UDERZAŁO W POLSKĘ. Oczywiście nie wszyscy głosowali na zdrajców. Zmiana władzy była możliwa wyłącznie dzięki temu, że znaczna część wyborców uwierzyła w opowiadane przez "Trzecią Drogę" bajeczki, że oni będą stronić od awantur, zakończą wieczną nawalankę między PO i PiS-em, no i wreszcie w Polsce nastąpi pokój i zgoda, a atmosfera znów stanie się spokojna. I atmosfera w Polsce (a w zasadzie to już POlsce) stała się tak "cudowna" i "radosna", że dotychczasowe modlitwy już nie wystarczały. W wolnych chwilach, czekając na odebranie dzieci ze Szkoły Muzycznej dosłownie zaiwaniałem z Różańcem wiszącym z mej garści przez rzadko uczęszczane uliczki przemysłowej części Zgierza i odmawiałem Różaniec na głos. W intencji ojczyzny? Nie! Tylko w tej intencji, żeby nie zwariować i w tym klimacie szału zemsty nie znienawidzić tych ........... spośród mojej rodziny i znajomych, co na tych ZDRAJCÓW I KOLABORANTÓW zagłosowali. Modlitwa została wysłuchana, choć opanowanie mnie przez nienawiść było blisko - bo to siłowe wtargnięcie do TVP i PAP, to aresztowanie Kamińskiego i Wąsika tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, a to aresztowanie księdza Olszewskiego oraz włamanie i bezprawna rewizja w domu Zbigniewa Ziobry tuż przed Świętami Wielkanocnymi... po prostu narzucanie IDEALNYCH TEMATÓW do... rozmowy??? nie, do WROGIEGO MILCZENIA przy świątecznym stole... bo każdy bał się odezwać wiedząc, że się pokłócą.

Równolegle gdzieś za zasłoną maskującą tej zbrodniczej rewolucji zwanej "przywracaniem demokracji metodami państwa policyjnego" (to cytat z niemieckiego korespondenta Klausa Bachmanna, który do tego właśnie zachęca) odbyła się radykalna zmiana narracji o 180 stopni. Otóż okazało się, że Ukraina nie tylko nie odniosła żadnych sukcesów w tak reklamowanej "wielkiej ofensywie", ale przegrała ją z kretesem tracąc sprzęt i wykrwawiając siły ludzkie (mówiąc wprost: jak wcześniej miała aż nadmiar ochotników, to teraz nie ma tam kto walczyć i nowych straceńców trzeba tam werbować i dostarczać na front siłą - dokładnie tak samo jak w wyśmiewanej i krytykowanej z tego powodu Rosji). Co więcej w USA Republikanie widząc jaki numer Zełenski wykręcił Polsce nagle powiedzieli STOP i wstrzymali dostawy broni. Okazało się, że sytuacja stała się tak groźna, że Andrzej Duda musiał prosić Donalda Trumpa i spikera Izby Reprezentantów USA Michaela Johnsona o odblokowanie dostaw broni (co stało się w dzień po rozmowie Dudy z Johnsonem). Ci sami "eksperci" którzy przed 15 października zapewniali, że Rosja jeszcze długo - od 5 do 10 lat od zakończenia wojny na Ukrainie nie będzie w stanie nikogo zaatakować, a tym bardziej nie pozwoli sobie na atak na któreś z państw NATO nagle po 13 grudnia zaczęli straszyć, że Rosja może napaść na Polskę lub kraje bałtyckie już za 2 - 3 lata... a może nawet wcześniej - zaraz po wyborach w USA... a w zasadzie to już mogłaby nas napaść - w każdej chwili. Co kilka dni (także i dziś - proszę sprawdzić) publikowane są komunikaty wojska, że w Polsce "poderwano myśliwce" w związku z rosyjskim ostrzałem zachodniej części Ukrainy. Dyskretnie przypomnę, że w roku 2022 polskie i NATOwskie myśliwce, a także AWAXy (samoloty wczesnego ostrzegania) oraz latające cysterny umożliwiające myśliwcom i AWAXom tankowanie w locie krążyły nad Polską w trybie ciągłym i nikt nie wysyłał komunikatu do wszystkich mediów przy okazji każdego ich startu. 

Więc o co wypadałoby modlić się w tej chwili? Chyba tylko o to, aby ten obłęd jak najszybciej się zakończył. Bo świat już dawno wyszedł z traumy spowodowanej koronawirusem, a w PO-lsce i tylko w PO-lsce właśnie teraz próbuje się ciągać po sądach i trybunałach polityków za to jak sobie poradzili z zaopatrzeniem szpitali w respiratory (których przed wybuchem pandemii było 4 - słownie CZTERY RESPIRATORY na wszystkie szpitale zakaźne województwa łódzkiego) oraz w maseczki i kombinezony ochronne (których na początku pandemii w takim łódzkim szpitalu Wojskowej Akademii Medycznej było aż 2 - słownie DWIE SZTUKI KOMBINEZONÓW) oraz jak sobie poradził ze zorganizowaniem wyborów w tej sytuacji i jakie niepowodzenia i ślepe uliczki zaliczył po drodze. Świat także powoli wychodzi z traumy spowodowanej napaścią Rosji na Ukrainę. Już nawet US Army zaproponowała przeniesienie Patriotów z lotniska w Rzeszowie na Ukrainę, bo Amerykanie doskonale wiedzą, że Ruskie ich wojsk ani hubu logistycznego zaatakują. Ukraina i kraje wschodniej flanki NATO już się wręcz zaczęły martwić tym, że świat za bardzo "oswoił" wojnę na Ukrainie i się nią "zmęczył" przestając traktować wsparcie dla Ukrainy jako priorytet, a w PO-lsce i tylko w PO-lsce gwałtownie nasila się straszenie "czasami przedwojennymi", nadchodzącą wojną, aktami sabotażu i "rosyjskimi agentami" którymi rzekomo mają być ci, którzy przekazali Ukrainie 300 czołgów (ależ z tych pisiorów podstępne dranie - tak dokopać swojemu przyjacielowi Putinowi.. no chyba, że te czołgi miały za zadanie wykrwawić Ukrainę... to jeszcze bardziej podstępne). Efekt? Ile zagranicznych firm uciekło z Polski w tym tygodniu? Ale przecież zawsze w czasach rządów PO tak było - do jesieni 2015 roku ciągle słyszeliśmy o szalejącym w Europie i na świecie najpotężniejszym kryzysie od tego z dwudziestolecia międzywojennego. I nagle po wygraniu wyborów przez PiS okazało się, że... jesteśmy na szczycie "górki" cyklu koniunkturalnego... która na dodatek niebawem się skończy... bo wzrosty trwają nieprzerwanie od 2009 roku. Ups! Ktoś nas przez prawie siedem lat "dymał" strasząc kryzysem i koniecznością zaciskania pasa. I ten ktoś nas "dyma" w tej chwili dużo bardziej boleśnie. Jeśli go nie unieszkodliwimy, to niebawem obudzimy się bez fabryki półprzewodników Intela, bez CPK, bez terminali zbożowych w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie, bez terminala kontenerowego w Świnoujściu, bez czołgów i armatohaubic zamówionych w Korei jako "Gap Fillery" (czyli sprzęt, który ma być dostarczony NIEZWŁOCZNIE w celu pilnego uzupełnienia luki po sprzęcie przekazanym Ukrainie). Szlag trafi nasze plany i marzenia (tak jak trafił nasze plany zakupu domku na przedmieściach - w sytuacji tak dużej niepewności lepiej aby pieniądze ze sprzedaży mieszkania po rodzicach pożarła inflacja niż aby nasze dzieci miały zginąć lub żyć w orwellowskim totalitaryzmie dlatego, że władujemy wszystkie oszczędności w zakup domku). Zamiast tego będziemy mieli krwawe igrzyska zwane "rozliczeniami": komisje, zespoły specjalne, tajne komisje, audyty, aresztowania, wyroki...  oraz wysokie bezrobocie spowodowane ucieczką inwestorów... a do tego w "bonusie" skłócone rodziny i podzielone społeczeństwo niezdolne do przeciwdziałania realnym zagrożeniom... no i wreszcie wrzody na żołądkach naszych i naszych dzieci spowodowane ciągłym straszeniem wojną. Hmm.... Na miejscu Putina zakrzyknąłbym: "Trwaj chwilo, jesteś piękna!!!"

Dlaczego "Ojciec 1500 +"? Z czystej przekory, na złość tym, co widzą w nas "patologię". Błędem, jaki popełniłem prowadząc mój wcześniejszy blog polityczny (Peacemaker) było wdawanie się w dyskusję z trollami i hejterami. Dlatego tutaj przyjmę radykalną strategię wobec osób rozwalających dyskusję i naruszających dobra innych - będę usuwał drastyczne komentarze, banował trolli i hejterów, a omentarze najbardziej ośmieszające hejtera pozostawiał dla potomności ku przestrodze (o nile nie naruszają prawa i dóbr osobistych. Jeśli chcecie mnie tu wkręcać w swoją spiralę nienawiści, to odpuśćcie sobie. "I got a peaceful easy feeling" jak to śpiewała moja ulubiona grupa The Eagles i nie mam zamiaru tego popsuć ani zmieniać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka