1 obserwujący
23 notki
7991 odsłon
165 odsłon

II POPRAWKA

Wykop Skomentuj1

"A well regulated Militia, being necessary to the security of a free State, the right of the people to keep and bear Arms, shall not be infringed".

Kiedy jakiś czas temu w drodze do pracy przesiadałem się na London Bridge, stacja była nafaszerowana uzbrojonymi policjantami jak za Stanu Wojennego. Potem już w metrze przeczytałem w gazecie że z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi policja rozpoczęła kolportowanie ulotek co robić w sytuacji kiedy np. usłyszy się strzelaninę; miła perspektywa na podróż. Co radzą stróże prawa? A co mogą poradzić, uciekać albo się schować. Z tym że ciężko się schować w wagonie do którego wsiądzie powiedzmy dwóch gentlemanów uzbrojonych w Uzi. W kraju gdzie uczciwy człowiek jest włóczony po komisariatach za posiadanie scyzoryka, można co najwyżej udawać trupa i modlić się lub mieć nadzieję że nie zostanie się dobitym. Z punktu widzenia władzy, zwłaszcza lewicowej, posiadanie broni przez obywateli jest wysoce niepożądane, gdyż władzę ową ogranicza. Wmawia się ludziom że są niedorozwinięci i mogą sobie zrobić krzywdę, na podobnej zasadzie urzędowo segregowane są używki. Wilki mają zęby, pasterze mają kije, a barany mogą mieć co najwyżej szczęście. Nie ma szans żeby upilnować stado, gdybym chciał urządzić krwawą łaźnię mogę to zrobić choćby jutro i nikt mnie nie powstrzyma. Nie potrzebuję do tego nawet broni palnej. Fanatycy różnej maści w kategoriach zdrowia psychicznego niewątpliwie odbiegają od normalności, ale większość z nich nie jest jednak samobójcami. Świadomość że Mr czy Mrs Smith mogą zakończyć ich misję przy pomocy kulki wielu z nich powstrzyma na etapie planowania, pozostałych jest nadzieja że powstrzyma celna kulka. Argumenty przeciwko prawu do posiadania broni są na poziomie grupy docelowej, czyli baranów właśnie. Dostępność broni nie oznacza możliwości kupienia jej w Tesco przez byle kogo, tak nie ma nigdzie. Niezbędne jest spełnienie pewnych warunków, choćby umiejętności bezpiecznego obchodzenia się z nią. Przestępca nie będzie używał legalnie kupionej broni, bo to tak jakby zostawił swoje odciski palców które są już w bazie danych. Psychopata użyje choćby siekiery i z gołymi rękami może być ciężko go powstrzymać, na chyba że akurat Chuck Norris będzie przechodził.... Posłużę się dwoma przykładami które w mojej opinii argumentują na korzyść prawa do posiadania, pierwszym jest rozwiązanie jakie funkcjonuje w Szwajcarii gdzie jak wiadomo obywatele na zasadzie "Pospolitego ruszenia" są przeszkoleni i posiadają w domu "państwową" automatyczną (sic) broń. Oprócz tego pod pewnymi warunkami mogą nabyć broń prywatnie. Strzelectwo jest tam popularnym sportem. Szwajcaria zachowała kulturę posiadania broni, której Europejczycy zostali dawno pozbawieni. Gdyby teorie głoszone przez demagogów miały oparcie w rzeczywistości, byłby to chyba najbardziej niebezpieczny kraj na świecie. Drugi przykład-największa masakra dokonana przez pojedyńczą osobę której ofiarą padli młodzi działacze lewicy (sic!). Breivik przez półtorej godziny strzelał do bezbronnych ludzi jak do rzutków na strzelnicy, po czym jak tylko pojawiła się uzbrojona policja grzecznie odłożył broń i podniósł ręce do góry. Jak sam przyznał nie zamierzał ginąć, zaatakował bo był pewien że jego ofiary są bezbronne. Lewica podobne wypadki wykorzystuje propagandowo w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi, ale zgodnie z założeniami państwa "opiekuńczego". Państwo takie dąży do uzyskania jak największych kompetencji w uregulowania życia społecznego budując utopijne Civitas Solis, niczym nadopiekuńczy rodzice którzy zawsze lepiej wiedzą co jest dla ich dzieci najlepsze. Nie biegaj tyle bo się przewrócisz - z tym że jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz....Europa to tłusta sztuka która zgubiła drogę i lezie coraz głębiej w las.... Końca historii nie ma, ale za to mamy wojnę. Na razie bezpośrednio toczy się gdzieś na wysuniętych limes, pozornie odległa. Mam wrażenie że zarówno w Europie jak i w USA nie wyciągnięto wniosków ani z Wojny Wietnamskiej ani z późniejszych konfliktów w Afganistanie czy Iraku. Doktryna wojny toczonej  pomiędzy państwami w oparciu o regularne armie nie działa na ziemi niczyjej, w obliczu przeciwnika "ducha". Nie wiadomo kto jest żołnierzem a kto cywilem, zaawansowana technika jest bezsilna wobec rolnika który w bruździe chowa karabin i czeka na okazję, często nie ma nawet prądu w domu. To starcie między Dawidem a Goliatem, przy czym Dawid szybko zrozumiał że działając w podobny sposób łatwo może uderzyć przeciwnika w wyjątkowo miękkie podbrzusze atakując na jego terenie. Tam gdzie nie ma posterunków, uzbrojonych patroli, dronów. Jest za to masa bezradnych przerażonych cywili, stłoczonych jak barany na rzeź w wielkomiejskich centrach rozrywki, pracy i transportu. Zwiekszanie kompetencji państwa w zakresie kontroli obywateli jest oczywiście bardzo na rękę lewicowej "inżynierii społecznej", ale nie skutkuje poprawą bezpieczeństwa za to poszerza zestaw instrumentów służących do modelowania społeczeństwa zgodnie z doktryną "rewolucyjnych" świeckich religii. Z raz zdobytych prerogatyw władza bardzo niechętnie rezygnuje, a bywa że nigdy. A im większe kompetencję władzy, tym większy jej opór przed zdolnym do samoobrony społeczeństwem. 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale