W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
123 obserwujących
553 notki
1246k odsłon
  11813   0

Orson Welles byłby dumny

Stany Zjednoczone Ameryki. 30 października 1938. 

Na czerwonej planecie zaobserwowano dziwne wybuchy. Wkrótce niezidentyfikowany obiekt latający uderzył w jedną z farm w stanie New Jersey. Na miejsce wysłani zostali reporterzy rozgłośni CBS, którzy na żywo relacjonowali całe zajście. Sytuacja z minuty na minutę stawała się groźniejsza". Lektor w niezwykle sugestywny sposób przedstawiał nowe fakty, dotyczące przybycia istot pozaziemskich na naszą planetę. Mówił o Marsjanach, którzy postanowili w brutalny sposób zaatakować Ziemian. "W stanie New Jersey wprowadzono stan wyjątkowy. W pierwszych starciach z pozaziemskimi istotami zginęło kilkadziesiąt osób. Wkrótce bezwzględne potwory zaatakowały Nowy Jork…" - te dramatyczne komunikaty nadawała rozgłośnia CBS.


Ludzie wpadli w panikę, szczególnie ci, którzy włączyli radioodbiorniki już w trakcie trwania słuchowiska i uznali całą historię za prawdziwą. Radiową wersję "Wojny światów" zrealizował Orson Welles. Forma, jaką zastosował w audycji, była tak realistyczna, że tysiące Amerykanów uwierzyło w najazd Marsjan. Przerażeni ludzie dzwonili do rozgłośni z pytaniami, co mają robić. Policja odnotowała przypadki załamań nerwowych. Wiele osób sądziło, że nastąpił koniec świata. Zniszczenia spowodowane paniką sięgały w skali kraju kilkuset tysięcy dolarów.


Chiny, prowincja Hubei, miasto Wuhan. 17 listopada 2019. 

W tym dniu ogłoszono oficjalne komunikaty o epidemii zakaźnej choroby COVID-19 wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. 11 marca 2020 została uznana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za pandemię. W okresie od listopada 2019 do stycznia 2020 zachorowania pojawiały się głównie w mieście Wuhan, w środkowych Chinach, ale już w połowie stycznia wirus rozprzestrzenił się w całych Chinach. W drugiej połowie lutego ogniska zakażeń z setkami chorych wybuchły w Korei Południowej, we Włoszech oraz w Iranie. Od 4 marca 2020 są notowane zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce. 13 marca 2020 WHO podała, że centrum pandemii koronawirusa stała się Europa. Później zachorowania rozlały się na pozostałe kontynenty, a ostatnim, na którym stwierdzono zachorowania stała się w grudniu 2020 Antarktyda.


Co łączy te dwa wydarzenia, które - pozornie - są zupełnie innego gatunku? Ano to, że zwykły zjadacz chleba nie był/jest w stanie zweryfikować stanu faktycznego. Mieszkaniec Seattle nie był w stanie zweryfikować co rzeczywiście dzieje się na farmie w New Jersey, mieszkaniec Warszawy nie jest w stanie samodzielnie ocenić skali pandemii choroby COVID-19. Wiarygodność i skalę zagrożenia w obydwu przypadkach określają media - w 1938 roku było to radio, w 2019 do potęgi słowa dołączyła wszechpotężna wizualizacja, czyli obraz w HD. Słuchowisko "Wojna światów" według powieści Herberta George Wellsa było kamieniem milowym w historii mediów. Odmieniło oblicze publicznego przekazu i pokazało jego moc. Obraz ową moc wielokrotnie powiększa.


Nie, nie - nie zmierzam do tego, żeby wykazać, że pandemia koronawirusa to wymysł na skalę słuchowiska Orsona Wellesa. Są widoczne różnice; Marsjanie byli absolutną fikcją, współczesny wirus fikcją nie jest. Natomiast istnieją poważne spory i różnice zdań co do "zakażalności" i "zjadliwości" koronawirusa SARS-CoV-2. Niestety - spory nierozstrzygnięte, bowiem wszystkie media głównego nurtu nie dopuszczają do najmniejszej nawet dyskusji o pandemii i wirusie. Ludzi, w tym poważne autorytety naukowe i lekarskie, którzy negują znaczenie i sposoby walki z koronawirusem nie traktuje się poważnie - ba, ich się ośmiesza lub po prostu ignoruje. Jest tylko jeden, "jedynie słuszny" przekaz: koronawirus jest przeraźliwie groźny, śmiertelny i zmusza wszystkie cywilizowane rządy świata do stosowania całego arsenału restrykcji gospodarczych i rygorów dyscyplinujących obywateli. Wszyscy ci, którzy uważają, że podjęte działania to strzelanie z haubicy do wróbla, otrzymują etykietę "płaskoziemców". Przeczy to rzecz jasna zasadzie merytorycznej dyskusji na fakty i argumenty, co dosyć jednoznacznie wskazuje, że widz ma wierzyć w nadawane słuchowisko i marginesu na wątpliwości nie ma. Odbiorca nie ma szansy na samodzielne wysnucie wniosków i wyrobieniu sobie zdania. Tak działa psychologia strachu: powoduje zawężenie uwagi, sprawia bycie nadwrażliwym na zagrożenie, przywołuje myśli, że jesteśmy bezradni, że tracimy kontrolę nad sytuacją. Psychologiczna klasyka gatunku.


Ale jest ratunek: szczepionka. Pojawiła się właściwie tak samo jak wirus - nagle. Chociaż dotąd wszystkie leki, a szczepionki zwłaszcza,  przed wejściem na rynek poddawane były skomplikowanej, rygorystycznej i przede wszystkim długotrwałej procedurze, w tym wypadku dopuszczona została do obrotu błyskawicznie - opracowanie, badania, testy, produkcja i prawne dopuszczenie zajęło niespełna pół roku. Te same media, które jak diabeł święconej wody ustrzegły się dyskusji o pandemii, na podstawie opinii tych samych ludzi, którzy wykreowali "groźność" koronawirusa, twierdzą, że szczepionka jest niezwykle skuteczna i bezpieczna. Problem w tym, że  producent/producenci szczepionki zostali zwolnieni z odpowiedzialności za działania uboczne. Czyli wyprodukowali coś, czego nie są pewni. Zastosowana w szczepionce technologia mRNA nigdy nie była stosowana u ludzi. Nie znamy skutków ubocznych, które mogą pojawić się po wielu miesiącach lub latach. Pseudoeksperci zapewniają, że produkt jest bezpieczny, ale żadnego dowodu nie dostarczają. Bo takich dowodów nie ma. Nie może ich być, ponieważ medykament przeciwko C-19 nie ma ukończonych badań, nadal jest w fazie testowej. Tak dalekiej, że nie ma żadnych wyników badań nad interakcją z innymi lekami - ba, producent przestrzega przed braniem innych leków w okresie "wyszczepiania". To praktycznie wyklucza z "wyszczepiania" osoby starsze, z przyczyn oczywistych  - przecież większość osób starszych zażywa jakieś istotne leki.  Niejasne jest też "wyszczepianie" kobiet, nie tylko w ciąży, ale w ogóle w wieku rozrodczym. Tak naprawdę wszystko się może wydarzyć po przyjęciu medykamentu przez zaszczepionego. Ze zgonem włącznie. Producent niczego nie gwarantuje, niczego nie jest pewny. Nawet skuteczności medykamentu, bowiem odporność zaszczepionego ma nastąpić 7 dni po drugiej dawce. Co dzieje się z odpornością delikwenta w całym długim ( w sumie 28 dni) cyklu szczepienia - nie wiadomo.  A wszystko to można wyczytać w  ulotce producenta dołączonej do medykamentu. Absurd.

Lubię to! Skomentuj463 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości