W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
145 obserwujących
609 notek
1374k odsłony
  3807   11

Lex TVN, czyli "wstajesz i łżesz"

We współczesnym świecie wprowadzono - jak najbardziej słusznie - wiele konwencji zakazujących na przykład używania broni chemicznej, biologicznej, stosowania tortur itp. Dla mnie, jako poniekąd znawcy tematu, brakuje mi jednej, bardzo ważnej konwencji: zakazu używania technik manipulacji i perswazji w mediach - ze szczególnym naciskiem na media radiowe i telewizyjne. O ile te pierwsze są przede wszystkim kojarzone ( i słuchane) z muzyką, która umila nam czas podczas jazdy samochodem lub relaksuje podczas wypoczynku, to telewizyjne stanowią bardzo ważne "okienko" w naszym codziennym rozkładzie dnia. Każda ogólna stacja telewizyjna - poza typowo tematycznymi - nadaje w godzinach wieczornych jakiś serwis informacyjny, nazwijmy go umownie "dziennikiem". Specjaliści od mediów nazywają "dziennik" codzienną telenowelą dla mężczyzn, która często jest wizytówką stacji i stanowi o jej całościowym profilu nadawczym. To "dziennik" kształtuje widza, narzuca mu określony sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości i tworzenie poglądów. I tu zaczyna się problem.


Wszystkie "dzienniki"  powstały w jednym celu: żeby informować o bieżących wydarzeniach. Różnych, od wydarzeń politycznych, przez katastrofy i wypadki, narodziny w ZOO, wydarzenia kulturalne, sport, po pogodę i ciekawostki. Ale szybko zauważono, że każdą informację można przekazywać w wielu różnych kontekstach i tym samym wpływać na widza. Telewizyjna prawda wcale nie leży tam gdzie leży, ale tam gdzie umiejscowi ją wydawca "dziennika" -  dobierając i redagując odpowiednio materiały informacyjne. Reszta należy do prezenterów i reporterów występujących w programie: od ich gestów, postawy ( siedzą lub stoją, co w wbrew pozorom jest ważnym elementem przekazu), sposobu wypowiadania się, stylu rozmowy z zaproszonymi gośćmi ( ich dobór też jest głęboko przemyślany), ogólnej prezencji i umiejętności nawiązania relacji z anonimowym widzem. Całość stanowi tak wysokie wymagania dla prezenterów "dzienników", że tylko nieliczni mają zaszczyt być ich "frontmenami", a nieliczni z tych nielicznych stają się gwiazdami równymi filmowym czy muzycznym celebrytom. Niestety, ich rola nie ma nic wspólnego z obiektywnym przekazem informacji, tak naprawdę są frontmenami dezinformacji, zbudowanej na bazie technik manipulacji i perswazji. Byt na szczycie zawodowych kłamców niesie ze sobą  niesamowitą presję i nie wszyscy ją wytrzymują. Durczokowi "odbiło", Pochanke zrezygnowała z "powodów osobistych", podobnie jak Ziemiec i (prawie) Holecka.


Nie ma chyba dziś w świecie ani jednej stacji telewizyjnej, którą charakteryzowałby rzetelny i obiektywny przekaz. Oczywiście wszystkie te stacje udają rzetelne, wolne i niezależne - niektóre udawać muszą bardzo, inne mniej i to jest jedyne dziś obiektywne kryterium ocen. W tej skali jedną z najbardziej udających stacji jest niewątpliwie TVN. Poziom manipulacji i perswazji jest w tej stacji tak duży, że można ją śmiało porównać do typowych reżimowych kanałów telewizyjnych - tyle tylko, że reżimowe stacje są toporne i siermiężne, a przekaz TVN jest pełen pozornej elegancji i dystansu. Ale stosowane środki są identyczne. Szczerze pisząc, pierwotnie chciałem o tym napisać: podzielić się wiedzą na temat tych obrzydliwych metod, rzucić kilka przykładów, ale stwierdziłem, że byłaby to praca na miarę obszernego wykładu, zatem zainteresowanych odsyłam do wujka Google -  w sieci jest mnóstwo profesjonalnych prac na ten temat. Wystarczy pół godziny, żeby dowiedzieć się, że siadając przed telewizyjnym ekranem nadającym "Fakty" w TVN, poddajesz się, Drogi Widzu, intelektualnej "przepierce", używającej najmocniejszych środków piorących. Mniej więcej po pół roku takich "przepierek" stajesz się wypranym z rozumu zombie, nie potrafiącym samodzielnie poruszać się w świecie uniwersalnych wartości - abstrahując już zupełnie od pojęć i poglądów politycznych czy światopoglądowych.


Ale oczywiście cały arsenał metod perswazji i manipulacji stosują też inne stacje - w tym TVP. Pomimo, że też odczuwam obrzydzenie na widok (i słuch) propagandy Jacka Kurskiego, to w porównaniu do TVN jest jednak kilka zasadniczych różnic. Po pierwsze TVP jednak porusza się w ramach obiektywnej prawdy i rzadko stosuje metody kłamstwa - co w TVN jest chlebem powszednim. Po drugie przekaz TVP jest niesłychanie toporny i po pewnym czasie u średnio inteligentnego szympansa budzi uśmiech politowania. To ma także swoje przyczyny: przekaz TVP adresowany jest do mniej wykształconego widza, ten toporny przekaz ma trafić dosłownie "pod strzechy" i tam trafia - m.in z powodu zasięgu TVP. TVN natomiast ukierunkowany jest na zupełnie innego widza: wielkomiejskiego, młodego "wykształciucha". Badania pokazują, że osoby, które skończyły studia, preferują "Fakty". Program TVN ogląda 22 proc. ankietowanych z wyższym wykształceniem. 13 proc. badanych z tej grupy woli narodowe "Wiadomości" TVP. "Faktom" ufają w szczególności szefowie i właściciele firm, (co dziesiąty widz zarządza jakimś biznesem), zaś "Wydarzeniom" robotnicy i rolnicy (14 proc.). Wiekowo także się to potwierdza: starsi oglądają "Wiadomości", młodsi "Fakty". Jak to się ma do mapy preferencji wyborczych nietrudno sobie dopowiedzieć.

Lubię to! Skomentuj142 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura