Zaryzykuję tezę, że gdyby PZPR dysponowała takimi medialnymi środkami technicznymi, jak dziś i gdyby miała takich speców od PR, jak dziś ma PO, to trwałaby w najlepsze, a slogan "program partii programem Narodu" i "żeby ludziom żyło się dostatniej" byłby wpisywany w akt urodzenia...
Przykład Bieńkowskiej po autoprezentacji w PE, nad ktorą slużalcze TVN-y wylały tony cukru, ogłaszając sukces na miarę zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem, mówi sam za siebie, bo - po pierwsze primo: sukcesu nie tylko nie ma, ale Pani mister wypadła - spójrzmy prawdzie w oczy - fatalnie.
"Elżbieta Bieńkowska jawi się jako osoba surowa i formalna, niemal protekcjonalna w mowie ciała. Wszystko było dla niej priorytetem, co oznacza, że trudno stwierdzić, co rzeczywiście tym priorytetem było" - pisze grupa analityków politycznych i konsultantów ds. wizerunku, którzy oceniali przesłuchania wszystkich kandydatów na komisarzy UE. Ich zdaniem właśnie Bieńkowska wypadła najgorzej. Polska polityk dostała ocenę 5/10." (cyt, za Gazeta.pl.)
Techniki manipulacji, doskonale sprawdzające się w Polsce, zawodły w Brukseli - i tak być powinno. Swoją drogą ciekawy jestem, jak Pan Lewandowski i Pan Buzek - glówni PR-owcy PO z tej części Europy - wytłumaczą ewentualną porażkę Pani Elżbiety. I jak to oceni np. TVN.
Ale wróćmy do sedna. Bieńkowska to tylko blondynka, której utarto nosa na tyle, że i klimat moze jej nie pomóc. Weźmy takiego Szejnfelda - facet doprowadza mnie ( mam nadzieję, że nie tylko mnie) do stanu, w którym mam ochotę wyrzucić telewizor za okno. Funkcjonariusze KC PZPR byli bardziej krytyczni wobec własnej partii, niż ten specyficzny osobnik. Wg. Szejnfelda dosłownie wszystko jest "cacy", a wszelkie zarzuty opozycji to wrogosć wobec Najjaśniejszej. I ten porażający, cyniczny uśmiech... Poza tym powinien zmienić fryzjera.
Piewców "sukcesów" PO nie brakuje: Niesiołowski ( ze zwględu na autocenzurę nie rozwinę tego wątku), Kierwiński, Halicki, czy nawet Rosati to etatowi propagandyści ( czytaj: kłamcy), oferujący dokladnie takie same "wartości" jak Bieńkowska w PE. Różnica jest taka, że polski wyborca łyka protekcjonalizm fukcjonariuszy PO jak pelikan ryby, natomiast zdystansowani parlamentarzyści w Brukseli - niekoniecznie.
Trzeba być nie do końca rozwiniętym, żeby to co oferuje Premier Kopacz, łykać jak pelikan - co dedykuję zwłaszcza zwolennikom Palikota ( są tacy?). Mechanizm manipulacji jest dokładnie taki sam - Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej, i bójcie się PIS-u.
Mamy społeczeństwo smartfonów, facebooków, , które w przerażającej większości nie wie nic o najnowszej historii Polski, i które daje się manipulować, okłamywać przez Szejnfedów, Niesiołowskich i Tusków. Afera "taśmowa", która w każdym normalnym, demokratycznym kraju, zmiotłaby rząd w góra 2-3 dni, u nas jest w sposob bezczelny ( i akceptowalny) definitywnie zamieciona 'pod dywan. Była katechetka, obecna szefowa MSW, jest zwyczajnie miłosierna dla uczestników zakrapianych kolacyjek z ośmorniczkami i wołowiną. Bufon Sikorski, któremu wróżono czerwone dywany w PE, został przez Europę zignorowany - w tle było slychać głośne "uffffff"" . No ale ten Tusk...
Prezydent Europy - tak (skromnie) media i etatowi kłamcy PO nazwali awans przywódcy PO. Porównywalną wrzawę zrobiono chyba tylko po wyborze Karola Wojtyłły na Papieża. Tyle, że JP II nie był zależny od Kanclerz Niemiec i z Ronaldem Reaganem w mistrzowskim stylu rozmontowali system komunistyczny. Tusk niczego nie zdemontuje, nie stworzy niczego nowego - na swoje szczęście nie musi być przesłuchiwany jak Bieńkowska. Bo, że wypadłby podobnie - nie mam wątpliwości. Koło się zamyka - kłamstwa i propagandowa manipulacja musi stać się widoczna, wywołana jak fotograficznej ciemni. Tylko w warunkach europejskiego dystansu jest widoczna i bezdyskusyjna.
Tuskowi i Bieńkowskiej życzę jak najgorzej. Kłamcom i manipulantom nie można życzyć dobrze, Kłamią bowiem w dzień, kłamią w nocy...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)