W marcu br. Tusk zobowiązał Arłukowicza do podjęcie skutecznych działań, w celu skrócenia skandalicznych kolejek do lekarzy.
Mamy grudzień, prawie koniec roku. I co? Ano, jest jeszcze gorzej - NIK właśnie opublikował raport dotyczący NFZ.
NFZ nie doprowadził do poprawy dostępności świadczeń zdrowotnych, a w wielu poradniach i oddziałach średni czas oczekiwania pacjenta na świadczenie uległ wydłużeniu. Najgorzej jest z kolejkami do tomografii komputerowej. Jak podaje NIK, średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł z 25 dni do 43 (czyli o 72 proc.).
W poradniach okulistycznych średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł z 32 do 40 dni (o 25 proc.), a w poradniach kardiologicznych z 69 do 79 dni (o 14,5 proc.). Najgorzej wygląda jednak sprawa kolejek do pracowni tomografii komputerowej. Jak podaje NIK średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł tam z 25 dni do 43 (o 72 proc.).
Nie najlepiej jest też w szpitalach. W oddziałach chirurgii urazowo-ortopedycznej średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł z 77 dni do 95 (o 23,4 proc) a w oddziałach chirurgii ogólnej z 24 do 29 (o 20, 8proc.).
Nastąpilo też nowe zjawisko - zaczyna brakować lekarzy. Arlukowicz z Neumannem zaklinają rzeczywistość i obiecują poprawę w nadchodzącym roku. Jednym z rozwiązań ma być obciążenie lekarzy rodziinnych większym zakresem świadczeń. Nie trzeba być specjalnie bystrym, żeby wysnuć logiczny wniosek, że kolejka do rodzinnego wydluży się do nieskończoności. Do tego wprowadza się nowe, biurokratyczne procedury - nawet mistrz Bareja na to nie wpadł.
Taki obrazeczek służby zdrowia to jeden z wielu elementów składających się na obraz "zielonej wyspy" PO. Krótko i długofalowe skutki takiej "opieki" zdrowotnej to temat na osobną dyskusję.
Jedno jest pewne - jakiemu zakamarkowi tej "zielonej wyspy" się nie przyjrzeć, widać bajzel. Zaklinanie rzeczywistości przez partyjnych dygnitarzy PO, przez pseudo prezydenta i przez zeszmaconych żurnalistów zasluguje na słowo, którego ze względu na tzw obyczajowość nie użyję.
Nie pojmuję też, że stada lemingów nadal łykają bajeczki cioci Ewy i wujcia Bronka jak pelikan ryby. Nie przeszkadza im, że banda klamców i oszustów doprowadziła ten kraj do ruiny, że rządzący nabijają swoje kabzy kosztem publicznym i świetnie się bawią zajadając ośmiorniczki. Banda jednak z coraz większym trudem podtrzymuje fasadę "zielonej wyspy" - fasada runie, bo runąć musi i kamieni kupa przybierze mamacalne kształty. Kto tego nie widzi - jest ślepy.
PS. A wszędzie tematy zastępcze, pierdoły o dietach, "aferze madryckiej" i wszechobecne ble, ble ble.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)