Dla każdego, kto chociaż trochę fotografuje coś więcej niż "selfie" i ma styczność z genialnym Photoshopem, zdjęcie premierzycy z okładki "Vivy" jest klasycznym przykładem, jak Photoshopa nie należy używać. Co widzimy? Plastikową, nienaturalną twarz, pozbawioną zmarszczek, z dziwnym uśmiechem (?) pozbawionym załamań w kącikach ust. Porażka. Grafika, który to robił, premierzycy, która na taki wizerunek musiała się zgodzić i tego, który na taki pomysł wpadł.
Wszystko wyżej właściwie jest malo ważne. Nie chodzi o samo zdjęcie Kopacz. Zdjęcie premierzycy symbolizuje o wiele więcej. To zdjęcie plastikowych, nienaturalnych, pozbawionych zmarszczek, ale z pełnią sztucznych uśmiechów rządów PO. Rolę Photoshopa wypełniają tefałeny i ich "graficy" - durczoki, moniki, żakowscy i inne parodiowskie,
Zastanawiam się właściwie, czy grafik "Vivy" nie przesadził celowo - może w ten sposób chciał przemycić prawdę o plastikowych rządach?
Tusk - rudy osobnik (wiadomo powszechnie, że rudy to fałszywy) przedstawiany w mediach jako blondyn (kwestia światła, balansu bieli) zyskał na tym zabiegu pewnie tyle, że trudno to przecenić.
Tworzenie natomiast z premierzycy kogoś bardziej atrakcyjnego od Conchity Wurst jest ... - dla mnie przynajmniej - zabawne. Pijarowcy PO - nie idżcie tą drogą! Szejnfeldom, niesiołowskim i kierwińskim to nie pomoże.
Wyobrażacie sobie Niesioła na okładce "Cosmopolitan"?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)