Czym różniła się peerelowska Wigilia od Wigilii Anno Domini 2014?
Lata 70-te ubiegłego wieku. Miałem wtedy kilka lat, ale doskonale
pamiętam nocne kolejki do "rzeźnika" po świąteczne wędliny i mięso.
Pamiętam, jak z zakupionego, a właściwie "wystanego"mięsa mama wyrabiała
swojską "białą, a w spiżarni wisiała wielka, wędzona szynka z koscią. zdobyta
w jakiś tajemniczy sposób przez tatę.
Ale nawet te "wystane" wędliny, przerastały jakościowo te dzisiejsze o całe lata
świetlne. Obowiązywały Polskie Normy i biada zakładowi mięsnemu, który by je złamał.
Autentycznie czuło się świąteczną atmosferę, ten niepowtarzalny klimat Świąt Bożego
Narodzenia, z polskimi kolędami, choinkami sprzedawanymi ze "Starów", ze świeczkami (z wosku) na iglastych gałązkach.
Siermiężne prezenty pod choinką... siermieżne, ale jakże szczerze podarowane. Wystana jak mięso książka, jakiś podły perfum, skarpetki i gacie - też wystane. Zabawki - przed świętami "rzucali" nawet te mechaniczne. "Rzucali" też pomarańcze, cytryny, czekolady.
W wigilijny poranek stało się po chleb - też inny niż dziś, bo pachnący, chrupiący, wciąż
świeży nawet za kilka dni. Do piekarza ( bo mało kto miał piekarnik) zanosiło się blachy i formy ciast z karteczką z nazwiskiem. Około poludnia odbierało się wypieczone w prawdziwym piecu. W Święta do rodziców przychodzili "goście" - pili wódeczkę. zagryzali szynką - dało się w tej świątecznej radości wyczuć spokój. luz , dystans do życia i realiów.
Tak... w ogóle było siermiężnie, przaśnie, bo taki był PRL. Moi rodzice byli klasyczną
'klasą robotniczą", ale daj mi Boże raz jeszcze takie święta.
Bo dziś? Tak, jest wszystko, półki uginają się pod towarem i nic już nie jest siermiężne.
Nic też nie smakuje jak tak biała mojej mamy i szynka przywieziona ze wsi.
Mieszczuch taki jak ja, skazany jest na zajadanie się szajsem szynko i kiełbaso podobnym, napakowanym tablicą Mendelejewa. Tylko, że stać po nocach po to nie trzeba - wszystko jest od ręki.
Polską atmosferę Świąt już dawno diabli wzięli - zewsząd słychać "Jingle Bells", świeczki zastąpiły LED-y, a pełnych od kupujących sklepach, zamiast "Wesołych Świąt" przeczytać można "Merry Christmas".
Prezenty? Masz kasę - masz to co chcesz. Nie masz kasy? Bank Ci pożyczy, kup co chcesz.
Fajnie jest... ogólnie. Europa. Zachód o jakim się wtedy - w tych siermiężnych latach - nieśmiało mówiło, marzyło.
Tylko dlaczego ten "zachód" zabrał nam to, co polskie? Dlaczego zabrał nam polski spokój, rozwagę ... zabrał nam polskie święta? Dlaczego zmusza nas do biegu po kawałek łakocia, biegu, w którym nie ma reguł i wygra wcale nie ten co biega szybko, ale ten co ma łokcie i siłę zepchnąć rywala do gnoju. Biegnący "zwyciezca" biegiem ładuje wózek w supermarkecie i biegnie dalej na swoje dziwne Święta. Po nich pobiegnie do pracy w korpo... zachodniej korpo.
Czy na pewno takiego "zachodu" chcieliśmy wystawając w nocnych kolejkach po "chabas"?
Panie Wałęsa - "o takie Polskie" Pan walczyłeś? Na pewno o taką?
Dla wściekłych krytykow takich porownań, przekażę info o sobie.
Mam dobrą pracę w stabilnym zakładzie. zarabiam tyle, że nie muszę jakoś specjalnie
patrzeć na ceny. Tyle, że "biegam' w niemieckej firmie i wciąż musze uwaźać na łokcie.
A ja nie chcę biegać u Niemca, chcę czuć się mieszkańcem i obywatelem swojej Ojczyzny.
Jedno się nie zmieniło.
Władza z obłudnym uśmiechem na gębach, z udawanymi emocjami i przy pomocy politruków nazywanych z przyzwoitości dziennikarzami, wciąż serwuje takie same frazesy i tak samo kłamie. Tylko ZOMO jakoś brak... Do czasu?
Mam naiwną nadzieję, że nadchodzące Święta będą okazją do zadumy nad sensem polskich świąt.
Nie musimy i nie powinniśmy nazywać siebie lemingami, pisiakami, wyzywać od głupców i odmóżdżonych tefałenem.
Wszystkim, którzy mnie czytają, komentują, bądź spotkali sie z moim komentarzem, życzę - po prostu i po polsku - Wesołych Świąt.


Komentarze
Pokaż komentarze