W futbolu już wiosna - na krajowe boiska wraca T-Mobile Ekstraklasa. Po przedłużonej o cztery kolejki piłkarskiej jesieni, w tabeli prowadzi Legia Warszawa z niewielką przewagą na wrocławskim Śląskiem, Lechem Poznań i Wisłą Kraków. Na dole tabeli znajduje się Zawisza Bydgoszcz, mający aż 8 punktów straty do przedostatniego Ruchu Chorzów.
Zawisza to właściwie murowany spadkowicz. Na 19 dotąd rozegranych ligowych meczów, podoopieczni trenera Rumaka wygrali tylko 2, trzykrotnie zremisowali i aż 14 razy schodzili z boiska pokonani.
Na grę bydgoszczan cieniem kładzie się konflikt właściciela klubu, Radosława Osucha, z kibicami (kibolami?) Zawiszy. Jeżeli dołożyć do tego roszady w składzie, jesienne powroty po poważnych kontuzjach Masłowskiego i Goulona i słabą grę pozostałych, to miejsce Zawiszy dziwić nie może. Ciekawe, czy zimowe okienko transferowe dla Zawiszy okaże się zbawienne, czy wręcz przeciwnie - będzie otwartym oknem na I Ligę. Nie ma już w Zawiszy Michała Masłowskiego - serce, mózg i motor drużyny odszedł do Legii. Odeszli też piłkarze w miarę przyzwoici jak na polskie warunki: Vasconcelos, Goulon, Carlos, Kadu i Wagner. Osuch z Rumakiem pokazali drzwi "szrotowi" - Argyriou, Silvie, Fleurivalowi i Araujo. Wiosenny skład Zawiszy jest natomiast kompletną niewiadomą, Przyszli nowi - niestety, to piłkarskie "no nejmy" i chociaż Rumak odgraża się utrzymaniem Zawiszy oraz chwali się swoim autorskim składem, trudno brać te zapowiedzi na poważnie. Jak dla mnie - Zawisza już jest spadkowiczem.
Niełatwo natomiast wytypować drugiego "spadkowicza". Kandydatów jest kilku.
Ruch Chorzów zimą utrzymał personalne status quo - co prawda odeszli Kamiński i Dziwniel, ale jeżeli Filip Starzyński odnajdzie wysoką formę, a Konczkowski, Babiarz czy Kuświk będą grać na przyzwoitym chociażby poziomie. to Ruch Chorzów nie powinien mieć problemów z utrzymaniem się w Ekstraklasie.
Tego samego nie da się napisać o Koronie Kielce. W Kielcach po "Bandzie Świrów" trenera Ojrzyńskiego pozostała kupa kamieni - wszystko się rozwaliło i posypało. Skład - mizeria, w kasie bieda, organizacyjnie - chaos, wizerunkowo - dno. Dla mnie - obok Zawiszy - to główny kandydat do spadku.
O Lechii Gdańsk nie da się inaczej napisać, jak o największej zagadce w historii ligowej piłki w Polsce. Przed sezonem 2014/2015 klub dokonał rzeczy niebywałej - praktycznie wymieniono całą drużynę, zakupując cirka 20 nowych piłkarzy. Oczywiście nie mogło się to skończyć niczym dobrym - Lechia okupuje dolne rejony tabeli, a przecież miało być tak pięknie... Włodarze klubu, zimą znów dokonali spektakularnych zmian - pozbyto się szrotu w ilościach hurtowych, w zamian zakupiono np. Sebastaina Milę ze Śląska, co jest jednym z transferowych hitów zimy. Dołączył też były legionista Wawrzyniak, który w Rosji kariery nie zrobił, oraz grający ostatnio w TSV 1860 Monachium doświadczony Grzegorz Wojtkowiak.
Ciekawą postacią może okazać się Kazlauskas, uchodzący za jeden z największych talentów na Litwie. Lechia ma oczywiście mocarstwowe ambicje - zobaczymy czy "załapie" się do mistrzowskiej ósemki, czy będzie lawirować gdzieś w dole tabeli.
Kto zagra w pierwszej ósemce, a kto w tej ósemce "spadkowej"?
Cracovia, pomimo widocznego postępu w grze, pewnej dającej się zauwazyć stabilizacji składu i wreszcie przemyślanych działań włodarzy klubu, raczej do grupy mistrzowskiej nie wejdzie - trochę za wysokie progi. Spadek chyba też Cracovii nie grozi - to typowy ligowy średniak.
Górnik Łęczna? Trudno napisać coś konkretnego - ma potencjał do okazania się co najmniej solidnym ligowcem, ale równie dobrze może walczyć o uniknięcie spadku. Typowa drużyna bez gwiazd, z ustabilizowanym składem i mało spektakularnymi transferami. Pożyjemy, zobaczymy
Podobnie można napisać o Piaście Gliwice i GKS Bełchatów. Składy - zwłaszcza Bełchatowa - na papierze wyglądają nieźle. W Bełchatowie zadebiutuje niechciany w Warszawie Arkadiusz Piech, ale największy sukces transferowy klubu to ... zatrzymanie w drużynie braci Mak.
Podbeskidzie z Bielska Białej pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego ma realne szanse na grę w grupie mistrzowskiej. Ojrzyńskiemu udało się zbudować z górali nową "bandę świrów", a sam fakt, że mogą włączyć się do pierwszej ósemki, samo w sobie już jest wielkim sukcesem trenera i całego Bielska Białej.
Pogoń Szczecin także ma "papiery" na grupę mistrzowską. Do teamu trenera Kociana dołączył Janota, przedstawiany jako następca Akahoshiego, oraz dwóch skrzydłowych: Danielak z Chrobrego Głogów i Łotysz Vladimirs Kamess, który wyrósł na największego wygranego okresu przygotowawczego. Jeżeli dodać do nich takie nazwiska jak Janukiewicz, Frączczak, Murawski czy Robak, to portowcy spokojnie pownni pograć w pierwszej ósemce.
Górnik Zabrzeostatnio najbardziej znany jest z tego, że... nie płaci. Nikomu i za nic. Zwyczajnie kasa klubowa jest pusta, a jak te perturbacje finansowe przełożą się na grę, okaże się wkrótce. Optymistą w przypadku Górnika raczej być nie należy. Grupa mistrzowska? Osobiście wątpię.
W Jagielloni trwa praca organiczna. Trener Probierz na Twitterze zapowiada, że postawi na młodzież. Ostatnio się opłaciło – młody Drągowski okazał się rewelacją ligi. Oby tak dalej, a okaże się, że popularna "Jaga" może naprawdę dużo.
Wielka czwórka?
Pora omówić drużyny "wielkiej czwórki". Na dziś trudno oczekiwać, że jakikolwiek wcześniej wymieniony zespół im "podskoczy".
Wisła Kraków. Okienko transferowe dla Wisły w zasadzie nie istniało - zachowano praktycznie cały "jesienny" skład. Został Stilić, został nietknięty cały fundament wiślaków. Nikt nie wziął im najbardziej wartościowych zawodników, wartością dodaną jest powracający Miśkiewicz, a za kilka kolejek wróci pewnie również Ostoja Stiepanović.Jednak wobec wzmocnionej Legii i jeszcze bardziej wzmocnionego Lecha, wiślacka stabilizacja może okazać się regresem. Jak będzie - zobaczymy.
Lech Poznań poczynił bodaj tej zimy najbardziej "rasowe" wzmocnienia. Z FC Basel udało się wykupić Darko Jevtica - wschodzącą gwiazdę Ekstraklasy. Do "Kolejorza" dołączyli też dwaj reprezentanci Węgier - David Holman i Tamas Kadar, a hitem transferowym ostatnich dni jest Arnaud Djoum - czarnoskóry Belg, mający bogate CV i wyśtępy w Rodzie Kerkrade. W Poznaniu zrobiło się ciekawie - liczna, mocna kadra na czele z głodnym sukcesów trenerem Maciejem Skorżą może - chyba jako jedyna drużyna w Polsce - nie tylko postawić się Legii, ale wręcz ją zdetronizować. W Poznaniu na taki obrór wydarzeń bardzo liczą.
Śląsk Wrocław sprzedał Sebastiana Milę - na ile wpłynie to na jakość gry wrocławian zastanawia się pewnie sam trener Pawłowski. Dynamiczny duet braci Paixao robi znakomite wrażenie, ale bez piłek od ewentualnego "Mili 2", Portugalczycy prochu nie wymyślą. Czy "Milą 2" okaże się zakupiony w miejsce Mili Słowak Peter Grajciar? Jeżeli tak - Śląsk powalczy o pozostanie w czwórce, jeżeli nie: spadnie z hukiem gdzieś na środek tabeli.
No wreszcie Legia Warszawa- aktualny Mistrz Polski. Dziś na papierze Legia w najsilniejszym składzie i dobrej formie jest w stanie pokonać każdego w lidze. Jednak dozbrojony Lech już teraz wygląda równie groźnie. O tytule mogą zadecydować pojedyncze mecze w Poznaniu i ten drugi - już w rozgrywkach mistrzowskiej ósemki. Skład Legii pozostał w zasadzie bez zmian - chociaż koniecznie trzeba wspomnieć o zakupie Michała Masłowskiego. Złosliwi twierdzą, że Legia duuuużo przepłaciła, ale czy było warto, wkrótce pokaże boisko.
Na koniec mojej pobieżnej analizy będzie mało oryginalnie - jak mawiał nieodżalowany Jan Ciszewski, dopóki piłka w grze....
I jeszcze jedno. Nieśmiałe jeszcze sukcesy Reprezentacji oznaczają, że w polskiej piłce coś drgnęło. Zatem może spójrzmy na naszą Ekstraklasę łaskawszym okiem - to jeszcze nie Primera Division, nie Premier League i nie Bundesliga, ale emocje bywają nie mniejsze. Kopania się po czołach też jakby mniej, zdarzają się bramki "stadiony świata" i mecze, ktore się długo pamięta.
Oby takich było jak najwięcej. No to zaczynamy!


Komentarze
Pokaż komentarze