kemir kemir
359
BLOG

Brawo Ty

kemir kemir Polityka Obserwuj notkę 2

 

Od polityki zrobiłem sobie dłuższą przerwę co skutecznie przełożylo się na pisanie, a dokładniej - niepisanie notek na Salonie24.


Cóż  - w tzw. międzyczasie ziściło się to, co uważałem za niemożliwe - PAD został prezydentem. Pis zdecydowanie wygrało wybory. a kłamliwe platformiane facjaty w większości poznikały z ekranu tv. Warto było doczekać tych niezapomnianych chwil, w których grymasy twarzy peowskich tuzów były czymś pośrednim między odruchem wymiotnym z powodu niestrawionej ośmiorniczki, a wyrazem twarzy niespełnionej dziwki, szukającej powodzenia w deszczowy wieczór. 

Euforia jednak z czasem uległa pewnej erozjii, przekształcając się powoli w  dwa odmienne, aczkolwiek powiązane ze sobą uczucia - zdumienia i nienawiści.  

Z perspektywy czasu z narastającym zdumieniem przyglądam się głupawce, która ogarnęła media i Polaków, a nazywa się Trybunał Konstytucyjny. Zdumienie ma jednak ograniczenia – w sprawie TK przeciętny Polak jest perfidnie oszukiwany sposobami zaczerpniętymi z najgorszych wzorców propagandy stanu wojennego.

I w tym miejscu narodziła się dawno już temu kiełkująca nienawiść - bo nienawidzę tych drani, tych Polaków "gorszego sortu" - tych drani polityków za skłócanie rodaków i tych udających dziennikarzy agitatorów różnej maści, za podjudzanie i ogłupianie społeczeństwa ilustrowane "wywiadami" z "ekspertami" wyciągniętymi na potrzeby podjudzania i agitki z miejsca, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

Żyjemy niestety w czasach, w których cała informacja to żółty pasek w telewizjach informacyjnych, podpis pod często zmanipulowanym zdjęciem w internetowym portalu , albo komentarz  towarzyszący  krótkiej migawce filmowej w serwisie  infiormacyjnym . Zagłębianie się w szczegóły tak podanej informacji stało się cechą ludzi, którzy mają czas – a takich jest niewielu, zeby nie napisać, że bardzo mało.
Siłą rzeczy ufamy więc dziennikarzom i wierzymy, że że krótkimi równoważnikami zdań streszczą nam wydarzenia z całego świata. Żółty pasek stał się gazetą XXI wieku: jedno spojrzenie i mamy dawkę informacji na cały dzień.
Natomiast obejrzenie całego programu informacyjnego, to już właściwie hardkor - jak gdyby w bonusie do żółtego paska, w kilkanaście sekund, można dowiedzieć się, że PiS, Prezydent Duda i Pani Premier  Szydło to zamachowcy stanu, Jarosław Kaczyński to taki chodzący i jak najbardziej realny Lord Vader, a przy okazji człowiek od razu staje się wybitnym konstytucjonalistą (hahahaha) i może skonfrontować swoją świeżo nabytą wiedzę, z innymi "wybitnymi" konstytucjonalistami, wędrującymi od studia do studia. Ostatecznie można uzupełnić wiedzę od takich tuzów dziennikarstwa i wiedzy konstytucyjnej jak np. Karolina Lewicka, albo Jarosław Kulczycki (hahahahaha)
Gorzej,  jeżeli taka wiedza stanie powodem  maszerowania w marszu prowadzonym przez mało sympatycznego alimenciarza i nieco bardziej sympatycznego specjalisty od banków. Wtedy w grę wchodzą jedynie trzy możliwości:


1. Maszerujący jest odsuniętym od  od koryta kółeczkiem układu, który w akcie rozpaczy biegnie po wsparcie do "demokratycznych" instytucji w Brukseli, Berlinie, Paryżu (niepotrzebne skreślić)
2. Maszerujący jest doszczętnie zmanipulowany - czemu zresztą trudno się dziwić.
3. Maszerujący jest głupi, co jest najbardziej prawdopodobne.

Jarosława Kaczyńskiego można nie lubić,  mozna nienawidzić, można nim gardzić. albo robić sobie z niego "bekę" – jak kto chce. Ale jednak jak ktoś chce z nim walczyć, to jest niezwykłą podłością używanie do tego kłamstw i manipulacji - a tych ostatnio jest tyle, że nadmiar wyłażący z ekranów telewizorów można łopatami wywalać poza okno, a i tak nie da się posprzątać.

Obiektywnie rzecz ujmując PIS zaczął rządy fatalnie - za bardzo łakomie, za ostro i za bardzo brutalnie - z buta i na odlew.


Chociaż z drugiej strony przyznać trzeba, że potraktowanie drzwi TK "z buta", tak naprawdę było (i jest!) jedynym skutecznym ( i możliwym)  wyjściem na stworzenie sobie obiecującego przedpola do działania. Co więcej  - "z buta" trzeba potraktować jeszcze kilka drzwi, co zapewne spotka się z ponownymi piskami odsuniętymi od koryt miłośników ośmiorniczek i ich zwolenników, do porządku dziennego przejdą antypisowskie memy, kłamstwa, niedopowiedzenia i manipulacje. Ulica stanie się natomiast miejscem gromadzenia się  otumanionych przez zawodowców ludzi walczących tak naprawdę o przywrócenie do pracy niedawnych szabrowników i złodziei Rzeczypospolitej.

Tragedią staje się bowiem to, że Polaków nie traktuje się  poważnie.  Dla medialnych manipulatorów Polacy to bezrozumne stado baranów. Podkręca się zatem codziennie emocje, jakby był to regulator głośności w odbiorniku tv.

Nie ma mowy o spokojnej, wyważonej refleksji czy oceny, nie ma żadnej odpowiedzialności za słowa i wygłaszane tezy. Nikt nie stara się racjonalizować nastrojów i pokazywać, że oprócz czerni i bieli są też odcienie szarości, że ma swoje racje PIS i PAD, a TK nie może być kanapowym przytułkiem dla leśnych dziadków. Dlaczego do jasnej cholery, nikt nie tłumaczy, że sprawa z TK jest naprawdę wielowątkowa i skomplikowana, że w sumie nie widać dobrego rozwiązanai i nie PiS zaczęło ten serial.
Na pełnych obrotach pracuje za to machina od medialnej sieczki - koniec demokracji, praw człowieka, dyktatura. autorytaryzm, unijne sankcje, a Kaczyński to dzieli Polaków. - gestapowcy, akowcy i sorty ( a ktoś w ogóle starannie wysłuchał te wypowiedzi Prezesa w kontekście?).

Taka gra w " Who is Who". ktora w polskim piekle dawno wykrioczyła poz ramy fair play.

 
Kto dziś zdaje sobie sprawę, jak bardzo ta gra stała się niebezpieczna?
Bo i owszem - Jarosław kaczyński to mistrz dzielenia, ale jest ledwie uczniakiem, Panem Pikusiem przy medialnych manipulatorach i agitatorach z gatunku Lewicka i Kulczycki.
Niebezpieczeństwo tkwi w niepojętym przyzwoleniu na ogrom produkowanej sieczki i jak tak dalej pójdzie, to PAD postrzegany będzie wyłącznie jak bezwolna kukiełka Prezesa , Państwo jako dziwka, którą dowolnie może miec każdy, a słowo autorytet na zawsze zniknie z polskiego słownika.
To nic innego , jak zabawa zapałkami na beczce z benzyną - ktoś musi się poparzyć, a może nawe spłonąć i oby pożar nie okazał się większy, niż jesteśmy na dziś sobie to wyobrazić.
A wszystko przez to, że z TK ktoś sobie zrobił problem niebywałej rangi i znaczenia i sprowokował marsze zidiociałych baranów, przeciwko - no komu? Sobie samych?
Warto bowiem wiedzieć, że TK, który przez 8 lat poprzednich rządów, w których niezrealizowano ok 50 orzeczeń, którego orzeczenia publikowano po miesiącu czasu - czyli "niezwłocznie" (hahahahaha), a same orzeczenia zapadały w składach różnoosobowych i dotyczyły np. zmian takich jak wiek emerytalny czy OFE, zwykłego Obywatela tyle obchodził co zeszłoroczny śnieg. Ten "zwykły Obywatel" najprawdopodobniej nie wiedział, że coś takiego jak TK  w ogóle istnieje, a jeśli wiedział to i tak nic go to nie obchodziło?
Bo i po co?

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie obchodzi go to i dziś -  kto poważnie zastanawia się nad sytuowaniem "leśnych dziadków' - nie za bardzo pracowitych i orzekających tak naprawdę o sobie ? Proponuję te rozmyślania zostawić Karolinie Lewickiej i Jarosławowi Kulczyckiemu - swoją drogą mam nadzieję, ze już wkrótce będą oboje mieć dużo czasu na rozmyślania.
Jedno natomiast jest pewne: Pan Prezydent Andrzej Duda po dzisiejszym podpisaniu nowelizacji Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, może wieczorem stanąć przed lustrem igłośno sobie powiedzieć "Brawo Ja"
Brawo Ty !

kemir
O mnie kemir

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka