Szanowni Państwo.
Proszę mi wybaczyć, ale pominę grzecznościowe konwenanse i przejdę od razu do moich przemyśleń i uwag dotyczących zmiany formuły Salonu 24.
Trudno zrozumieć Państwa działanie "z zaskoczenia", polegające na poinformowaniu Blogerów Salonu o zmianach w ostatniej chwili przed "godziną zero". Wszak prace nas zmianami, nie mówiąc już procesie decyzyjnym, musiały trwać już od dawna, ale najwyraźniej zależało Państwu na utrzymywaniu Blogerów w niewiedzy. Wynika z tego dosyć logiczny wniosek, że z góry odrzuciliście Państwo koncepcję jakiejkolwiek konsultacji z użytkownikami Salonu, postanawiając uszczęśliwić wszystkich niespodzianką według własnego widzimisię.
Oczywiście tylko ktoś niezrównoważony podważyłby Państwa prawo do wdrażania własnych koncepcji i pomysłów, ale jakieś konsultacje choćby tylko "pro forma" nie stworzyłyby niesmacznego wrażenia potraktowania Blogerów jak stada baranów, zapędzonego do nowej zagrody. Rzecz jasna każdy ma wolny wybór - obowiązku pisania na Salonie nie ma, podobnie jak logowania sie na FB.
Niesmak jednak jest, tym bardziej, że informację o zmianach umieściliście Państwo w formie swojego rodzaju expose, będącego w odbiorze mało skonkretyzowaną mową - trawą, pogłębiając wrażenie lekceważenia opinii Blogerów. Próżno też szukać powitalnej notki Administracji na nowym Salonie, co także daje do myślenia - niezbyt pozytywnego w ocenie Państwa postępowania w tak delikatnej materii.
Na szczęście to nie jest problem Blogerów, ale warto jednak wspomnieć o starej zasadzie: niech nie oczekuje szacunku ten, co sam szacunku nie potrafi okazać.
Oczekiwałbym zatem choćby małego "przepraszamy", ale mam obawy, czy to słowo gdziekolwiek przebije się w upstrzonym foto - newsami nowym Salonie. Niedobitki Blogerów zagnieździły się w salonowej piwnicy, skąd niekiedy wypływają słowa protestów, skamlenia i złorzeczeń. A wszystko w kolorystyce barw Borussii Dortmund i pojedynczych "desantowców" z fejsbuka, bezbarwnie komentujących bezbarwne w treści notki Salon News. Nowy wizerunek Salonu to ogromniaste zdjęcie ma górze ekranu i grupka Blogerów na samym jego dnie.
Szanowni Państwo, proszę o szczerość - czy o to chodziło? Bo skoro tak, to pewna elementarna uczciwość nakazuje postawienie sprawy jasno i jednoznacznie: stawiamy na portal w swojej istocie informacyjny, z dodatkiem blogerskim, ale w okrojonej formie amatorskiej publicystyki, pozbawionej elementów dyskusji, którą całkowicie przenosimy na FB.
Prosto, jasno i uczciwie, a zatem i z szacunkiem.
Bo - w moim odczuciu - o szacunek chodzi w tym najbardziej. Zmuszenie do komentowania na FB, wygląd nowego Salonu, jego układ graficzny, a nawet brak polskich barw narodowych w logo i w ogóle, to sprawy przyziemne, chociaż szalenie kontrowersyjne. Można je przełknąć, odrzucić, albo być ich entuzjastą - wolny wybór i nie ukrywam, że mimo niechęci do FB byłem skłonny to przełknąć. I pewnie nie tylko ja.
W kwestii szacunku jest jednak zdecydowanie inaczej, bo potraktowaliście Państwo znaczną grupę nieprzeciętnych ludzi, piszących w wolnych chwilach o Polsce i dla Polski, jak onetowych grafomanów i zrzuciliście ich do salonowych lochów. Lekceważenia zwyczajnie przełknąć się nie da, rysa razi na nowym. nieskazitelnie czystym (od blogerów i komentarzy) Salonie.
Apeluję zatem, o zauważenie tej rysy i podjęcie uczciwego dialogu ze społecznością blogerów. Jestem przekonany, że to krok potrzebny zarówno Państwu, jak i tym, którym jeszcze zależy na salonowej bytności. Jak powiedział słynny Stephen Hawking - Wszystko, co musimy zrobić, to upewnić się, że wciąż rozmawiamy.
Celem tego listu nie jest bowiem formułowanie postulatów w stronę zmian na nowym Salonie, chociaż pewne korekty wydają się być niezbędne, ale zwrócenie Państwa uwagi na sprawy daleko ważniejsze, niż konstruowanie nowego Salonu, bo to już - jak mi się zdaje - ostatecznie się dokonało.
Z poważaniem
Kemir



Komentarze
Pokaż komentarze (2)