kemir kemir
247
BLOG

Szczekające kundelki

kemir kemir Polityka Obserwuj notkę 4

Zapewne większość z nas, przynajmniej raz w życiu została "obszczekana", przez zwykle małego, niekoniecznie rasowego pieska, potocznie zwanego kundelkiem, który nie wiadomo skąd i po co się pojawił, ale szczekaniem hałasu narobił co niemiara. Szczekanie kundelka budzi raczej naszą wesołość i politowanie dla obszczekującego nas czworonożnego malucha - w przeciwieństwie do "szczeku" bardziej postawnej i bardziej arystokratycznej części psiej społeczności, który budzi co najmniej respekt i baczną uwagę.

Zwykle te małe kundelki szczekają z dwóch powodów: ze strachu, albo dla zwrócenia na siebie uwagi. Oglądając obrady Sejmu RP, dotyczące ustaw reformujących sądownictwo i procedurę wyborów samorządowych, nie mogłem oprzeć się pokusie szukania analogii wystąpień posłów opozycji do szczekania takich kundelków - zupełnie niegroźnych i przez to zupełnie w swoim szczekaniu nieproduktywnych.

Występy posłów, zacietrzewionych w swojej totalnej i nienawistnej opozycji wobec wszystkiego co "wyprodukowało" Prawo i Sprawiedliwość, to takie podręcznikowe wręcz szczekanie kundelków - dużo hałasu w wygłaszaniu sloganów na temat PiS i Jarosława Kaczyńskiego, wycieranie sobie gęb Konstytucją RP, porównywanie wszystkiego co "pisowskie" do peereleu, albo sowieckiej Rosji. Natomiast nie da się w tym szczekaniu doszukać czegokolwiek merytorycznego - to absolutne zero w kwestiach prawnej czy chociażby quasi prawnej polemiki, żenujący poziom intelektualny wypowiedzi, zupełny brak pokory i samooceny wobec oczywistych nieprawidłowości reformowanych obszarów. Szczekanie: hau hau, PiS jest zły, hau hau hau, to peerel, hau, hau hau, to jest niekonstytucyjne hau, hau hau. Można założyć ze stuprocentową pewnością, że większość tych kundelków o Konstytucji wie tyle, ze coś takiego jest i że istnieje, inni nie mają zielonego pojęcia o czym mówią, bo ułożyli sobie tekst w zgodzie z szablonem - ustawy PiS są niekonstytucyjne, peerelowskie i antyeuropejskie. Wypełzają zatem kundelki ze swoich sejmowych fotelików z miną męczenników i wyszczekują swoją wykutą pańszczyznę, dodając od siebie szczyptę antypisowskiego fanatyzmu i garść własnej, upadlającej nicości, bo przecież liczy się "zapracowanie" na ponowne miejsce na liście wyborczej i pozycja na liście sejmowych przelewów na konto.


Tak naprawdę jest to dramat polskiej demokracji - Sejm z definicji ma być miejscem ścierania się różnych poglądów ,koncepcji i propozycji, a efektem tego ścierania się ma być optymalne i dobre prawo dla Obywateli - czyli wyborców w dobrej wierze wybierających swoich przedstawicieli. Problem w tym, że powyższe zdanie jest tak naiwne i oderwane od rzeczywistości, że aż mi wstyd, że to napisałem. Żeby nie było - posłowie "totalitarnej" opozycji to jedno, ale wcale nie tak łatwo jest  znaleźć orłów parlamentaryzmu po stronie rządzącej - pewnie gdyby sytuację odwrócić - byłoby podobnie. Podobnie - nie znaczy tak samo, bo na dziś ujadanie peowskich, nowoczesnych i peeselowskich kundelków, to dobrowolne wpisywanie się w narrację antypolską, tak chętnie prezentowaną w wymiocinach Timmermansa, Verhofstadta czy Tuska. Dla tych drugich jest to granica nieprzekraczalna, wynikająca z zupełnie innego systemu wartości.

Problem także w tym, że to, w jaki sposób nasi przedstawiciele formułują najprostsze pytania i przemowy z mównicy sejmowej, wciąż nie jest - a powinno  - być istotnym sygnałem dla stosownych służb, które zdecydowanie powinny zatroszczyć się o kondycję psychiczną takiego lub innego przedstawiciela, czy - z całym szacunkiem dla kobiet - przedstawicielek. Zresztą babo-chłopy w polskim Sejmie, to chyba jakiś oryginalny  parlamentarny polski wynalazek,  począwszy  od "pani" poseł Anny Grodzkiej, po - nazwisk nie wymienię -  niby kobiety, usiłujące grać role zupełnie do kobiet posłanek niepasujące - byle się wyróżnić. W polskiej tradycji kobieta wyróżniająca się, to kobieta piękna i ciałem i duszą -  górująca intelektem przede wszystkim. Takich kobiet w Sejmie szukać trzeba ze świeczką, bo większość naszych parlamentarzystek swoją kobiecością wyciera podłogę, upodabniając się tym samym do licznych sfor kundelków. Uprzedzając komentarze, z góry napiszę, że pani poseł Pawłowicz i tak bije na głowę np.  myszkę-agresorkę - właśnie intelektem, a przez grzeczność o posłance Scheuring-Wielgus nie odważę się wspomnieć.


Generalnie sejmowy polityk nie może robić z siebie błazna - czy to rzucając na podłogę dokumenty, czy głosząc nieprawdopodobne brednie, czy też szczekać tak jak mu mu każą, albo jak sam uważa. Pomijając już braki wiedzy, które skutkują w samym odnoszeniu się do meritum dyskusji, a jej przyswojenie najczęściej zwyczajnie przekracza możliwości naszych wybrańców, wymagać od nich trzeba jakiegoś minimum przyzwoitości i pokory wobec faktów i wobec swoich wyborców z których - do cholery -  się utrzymują. Być może dlatego niektórzy z posłów w ogóle milczą i odzywają się ewentualnie w ramach komisji. Uciekają od tego, że żeby złożyć jakąś interpelację, czy w ogóle zaproponować coś konkretnego, bo to dla nich zbyt trudne i zbyt odpowiedzialne. Zapytanie poselskie? To już są Himalaje jego/jej intelektu! Dlatego w Sejmie wciąż widzimy te same kundelki, które nie potrafią rozmawiać inaczej, niż poprzez szczekanie -  z   podniesionym głosem, obraźliwymi słowami, z odpowiednią gestykulacją i teatralnymi gestami  - vide poseł Szczerba. 
 
Jakie może być uzasadnienie takiego zachowania trudno jednoznacznie stwierdzić. Pojedyncze osoby pewnie mają emocjonalne charaktery, ale w większości przypadków wygląda to - oprócz wodzowskich rozkazów i  specyficznej mody na antypis -   na chłodną kalkulację, obliczoną na efekt polityczny, promocję własnej osoby przez prowokowania innych do słownych przepychanek, a finalnie do  zaistnienie w mediach.

Niestety, ktoś tych "dzielnych" synów i córki naszej Ojczyzny wybrał - na nasze nieszczęsne i będące klasyczną żenadą poselskie funkcje. Wcześniej jednak  ktoś ich  zatwierdził na  listach wyborczych! Kto?  Generalizując można napisać, że to duet PiS, czyli Petru i Schetyna, Jarosław Kaczyński i baronowie z PSL. Kukizowcy też raczej zapałek nie wyciągali. Tworzenie list wyborczych to coś pomiędzy szamańskimi obrzędami a naradą mafiosów - i taki obraz funkcjonuje w świadomości społecznej. Finalnie wyborca głosuje już tylko na medialny fantom, w fajnym garniturze, dobranym krawacie, ogoloną (lub nie) gębą, pełną frazesów i ludowych komunałów.

Reasumując:  analiza uzyskiwanych wyników kwalifikujących do uzyskania miejsc „biorących” mandaty na listach wyborczych i liczebności  polskich "etatów" parlamentarnych,  każe się zastanowić nad spójnością i celowością całego systemu parlamentarnego w Polsce. Przecież, co wyraźnie widać i słychać –  znacząca część "wybrańców" Narodu, to intelektualni troglodyci, ewentualnie - zupełnie serio -  osoby posiadające jakieś choroby, nałogi lub ograniczenia rozwoju intelektualnego, które rzutują nie tylko na społeczny odbiór konkretnego posła, ale także na jakość pracy całego Sejmu. Żeby wiedzieć o czym mowa, wystarczy sobie poczytać stenogramy z prac Sejmu i nie chodzi wcale o ostatnie tylko "wykony”, ale o całokształt w dłuższej perspektywie czasowej.

Rewersem tego samego medalu jest kreowanie kundelków w mediach - zwłaszcza w w TVN, które  - jak bardzo trafnie określił to wcześniej jeden z Blogerów - stało się swoistym Jurassic Park nie tylko dla dinozaurów peerelu i III RP (jak np. Balcerozaurus Złodziejus) ale też ochronką dla intelektualnych i moralnych śmieci - kundelków typu "misiek" Kamiński. który - o zgrozo - reprezentuje przecież jakieś grono wyborców.

To Szczerba, Kamiński i im podobne kundelki na dziś - jak wzorce z Sèvres pod Paryżem - wyznaczają poziom zgnilizny polskiego parlamentarzysty  - tej moralnej, intelektualnej, pewnie też kryminalnej, co ze zrozumiałych względów udowodnić nie jest łatwo. Ale alarm na Twitterze należy podnieść tylko wtedy, kiedy obecna władza zacznie kraść na poziomie 100 milionów złotych albo sprzeda swojego ministra na Ukrainę za 500 baksów pensji i gwarancję azylu przed wezwaniem do prokuratury. Znajdujemy się teraz w takim stanie, że nic lepszego poza tym, co prezentuje Prawo i Sprawiedliwość na dziś nie istnieje. Realnie patrząc na sprawy polskie poprzez pryzmat Sejmu, można tylko życzyć sobie zachowania przynajmniej takich standardów, które prezentuje obecna władza  - mimo błędów i nawet "wielbłądów", mimo zgrzytów i tarć -  bo porównywanie tego z tym, co co się działo przez ostatnie 25 lat to pogranicze masochizmu.

25 października każdego roku obchodzi się święto kundelka, czyli wszystkich wielorasowych psów. Z tej okazji całej PO,. Nowoczesnej i innym partyjnym wynalazkom z tej strony barykady, wypadałoby złożyć - spóźnione, ale szczere - jak najgorsze życzenia. Oby wam się gorzej wiodło niż wiedzie, żebyście (jako partie) nie żyli dłużej niż najbliższy rok i w ogóle wszystkiego najgorszego - wy targowickie kundelki.

kemir
O mnie kemir

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka