Po zakończeniu kampanii wrześniowej wydzierżawił kawiarnię zrzeszeniu aktorek i wyjechał do Lwowa, gdzie podjął działalność estradową jako piosenkarz kierowanego przez H. Warsa zespołu "Jazz Tea", śpiewając swe przedwojenne przeboje w języku polskim i rosyjskim. Został aresztowany przez NKWD 26 czerwca 1941 roku we Lwowie i wywieziony wprost do Moskwy, gdzie osadzono go w więzieniu na Butyrkach. Kilkakrotnie ponawiane starania polskiej ambasady, dążącej do uwolnienia aktora, pozostały bez skutku; swą odmowę władze radzieckie motywowały posiadaniem przez aktora obywatelstwa szwajcarskiego. Wiosną 1943 aktor został przeniesiony do Więzienia Nr 1 w Ufie, skąd wkrótce, już umierającego, wywieziono do łagru k. Kirowa, gdzie zmarł bezpośrednio po przybyciu.
Był aktorem wszechstronnym i perfekcyjnym. Przysadzisty, o grubych i nieregularnych rysach twarzy, był świetnym artystą estradowym, tancerzem i piosenkarzem. Niezwykle muzykalny, obdarzony ciepłym głosem śpiewał w niemal każdym filmie. W 1932 zdobył tytuł "króla aktorów polskich", a w 1936 tytuł "króla mody". W latach 30-tych coraz więcej uwagi poświęcał pozaaktorskim aspektom pracy filmowej. Wraz z M. Waszyńskim i A. Brodziszem stworzył wytwórnię "B-W-B" (1931), a w 1933 zorganizował własny ośrodek produkcyjny "Urania". Pragnął poświęcić się reżyserowaniu filmów, lecz wojna przerwała te zamiary. Bodo był jedną z najważniejszych postaci polskiego kina, awansując już po latach do roli jego symbolu. (Źródło: Maśnicki J.; Stepan K.:"Pleograf". Warszawa 1996)
Tak się złożyło, że w związku z pracą oglądam od kilku dni jeden z filmów Eugeniusza Bodo – „Paweł i Gaweł” z 1938 roku. Patrzę na niego, uśmiechniętego, zadbanego i eleganckiego, amanta polskiego kina, żyjącego pewnie pełnią życia, dla milionów ówczesnych Polaków symbol sukcesu i życiowego powodzenia. Patrzę ze świadomością, że za kilkanaście miesięcy ich świat zamieni się w piekło. A oni nieświadomi tego żartują, romansują, całują się i śpiewają. Na przykład tą, ukochaną prze ze mnie kołysankę:
I jak o tym myślę, to robi mi się jakoś tak na duszy... Nie umiem tego określić. I stąd ten wpis.
PS Jeden z aktorów z tego filmu w czasie wojny był cichociemnym, a po wojnie pracował w Radio Wolna Europa.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)