20 obserwujących
123 notki
116k odsłon
616 odsłon

Wybory w RPA oraz mój subiektywny przegląd partii politycznych

Zdjęcie ilustracyjne - Okolice Pretorii (widok z Pomnika Voortrekkera), zdjęcie własne
Zdjęcie ilustracyjne - Okolice Pretorii (widok z Pomnika Voortrekkera), zdjęcie własne
Wykop Skomentuj1

DA (Democratic Alliance – Sojusz Demokratyczny)

Partia oficjalnej opozycji (wzorem brytyjskim tak nazywana jest największa partia opozycyjna). Korzeni tej partii można dopatrywać się w czasach, kiedy to Helen Susman założyła Partię Postępową (Progressive Party) i w roku 1959 została wybrana do Parlamentu będąc jedynym członkiem tej partii. W 1989 r. powstała Partia Demokratyczna, która w 2000 r.  przekształciła się w Sojusz Demokratyczny. Początkowo partia skupiała  przede wszystkim białych, którzy wcześniej byli przeciwnikami apartheidu, ale nie do końca podobała (lub wcale nie podobała) się im polityka ANC. Partia ta szybko zdobyła popularność i z „partii kanapowej” urosła do głównej partii opozycyjnej, a w prowincji Western Cape stała się partią rządzącą. By zyskać większą popularność postanowiła bardziej zachęcić do siebie czarny elektorat. Jednym z kroków był wybór Mmusiego Maimane na szefa partii. Mmusi Maimane jest często oskarżany o przetransformowanie DA w ANC-lite (jak Coca-Cola light, często celowo pisane nieortograficznie, jako „lite”). Poprzedni przywódcy: Tony Leon i Helen Zille ukształtowali partię, jako klasyczną partię liberalną, popierającą gospodarkę rynkową, prawo własności i równość wszystkich obywateli, bez dyskryminacji ani w jedną ani w drugą stronę. Obecnie DA dalej wypowiada się przeciw wywłaszczaniu bez odszkodowania, choć jednocześnie podkreśla konieczność reformy własności ziemskiej. Nie jest natomiast jasne stanowisko partii w kwestii tzw. akcji afirmatywnej czy ekonomicznego wzmocnienia czarnych (Black Economic Empowerm]+ent – BEE). DA wprawdzie krytykuje politykę prowadzoną przez rząd, ale nie odrzuca idei, że istnieje coś takiego jak „white privilege”, polegający na tym, że wszyscy biali mają w życiu łatwiejszy start tylko dlatego, że są biali. Maimane nie podaje dokładnej recepty jak sytuację zmienić, ale można wywnioskować, że jest za jakąś formą instytucjonalnej pomocy grupom niegdyś dyskryminowanym. Parę wypowiedzi tego polityka można potraktować jako wpisujące się w anty-białą retorykę. Kiedyś np. napisał na facebooku, że złości go gdy widzi, że w sklepach większość sprzedających to czarni, a większość kupujących to biali.  Ktoś odpowiedział mu pytaniem, czy również przeszkadza mu, że jego żona chodzi robi zakupy (Mmusi Maimane ma białą żonę). Wtedy chyba nie odpowiedział na to pytanie, ale innym razem nie wahał się opowiadać o „białym przywileju”, jako przykład podając własną żonę, która, jego zdaniem miała łatwiejszy start w życiu niż on.
Jeszcze bardziej drastycznym przykładem było zachowanie się lidera młodzieżówki DA, który nagłośnił przypadek rzekomego rasizmu (czarne dzieci siedziały przy osobnym stoliku,  gdyż nie znały ani angielskiego ani afrikaans), w wyniku czego zwolniono z pracy nauczycielkę, która wysłała zdjęcia dzieci. Nauczycielkę wprawdzie do pracy przywrócono (sprawa znalazła finał w sądzie), ale sprawcy zamieszania włos z głowy nie spadł. Maimane dość obszernie mówił o tym, że jest przieciwny wszelkiej segregacji i wyszło na to, że nie do końca przekonało go tłumaczenie, że sprawa dotyczyła języka, a nie rasy. W lakonicznych słowach stwierdził jednak, że winą nie należy obarczać nauczycielki.
Mimo tego typu sytuacji większość białej ludności głosuje na DA, czasem wyraźnie zaznaczając, że nie lubi tej partii lub, że w ogóle nie lubi polityków. Głosuje, bo uważa, że konieczne jest istnienie silnej opozycji wobec rządzącego ANC. Boi się głosować na małe partie, bo  wprawdzie nie ma progu wyborczego, ale istnieje ryzyko, iż przy dużym rozdrobnieniu, a zbyt małym poparciu dana partia do parlamentu nie wejdzie. Ponadto wielu uważa, iż większą siłą dysponuje jedna duża partia opozycyjna (a w prowincji Western Cape nawet rządząca) niż koalicja małych partii, które w niektórych sprawach się zgadzają, a w innych nie.

EFF (Economic Freedom Fighters – Ruch Bojowników o Wolność Gospodarczą)

Gdy pisałam o ugrupowaniach bardziej na lewo od ANC – to właśnie jedno z nich. Wbrew nazwie, nie chodzi o wolność ekonomiczną taką, jak zwykle się ją rozumie (wolny rynek, ograniczenie biurokracji przy zakładaniu firm itp.), lecz o jej zaprzeczenie. Jest to typowa partia komunistyczna o charakterze rewolucyjnym. Jej szef – Julius Malema nazywany jest dowódcą (ang. Commander), co skrytykował szef innej partii (VF Plus) – Pieter Groenewald, nazywając go „Micky Mouse Commander” i stwierdzając, że jedynym konstytucyjnym dowódcą jest dowódca sił zbronych – czyli prezydent RPA. Na nazwie militarne skojarzenia się nie kończą. Członkowie partii noszą swojego rodzaju mundury – ciemnoczerwone berety z logo partii oraz tego samego koloru bluzy ze spodniami (kobiety często noszą ciemnoczerwone suknie).
Filozofia stojąca za polityką  EFF jest następująca – po upadku apartheidu (większość działaczy jest młoda więc apartheid pamięta słabo lub wcale) sytuacja większości czarnych nie poprawiła się, a czasem nawet się pogorszyła (np. wzrosło bezrobocie, pogorszyły się standardy opieki zdrowotnej). O ile samo sprostrzeżenie jest trafne, to propozycja wyjaśnienia i rozwiązania problemu jest tyleż typowe dla pewnego typu rozumowania, co niebezpieczne. Historia zna przypadki, kiedy to za kryzys obwiniano jedną grupę ludzi, a efekt był tragiczny. EFF za wszystko wini apartheid i białych. Za czasów prezydentury Zumy, winna jeszcze była korupcja ze strony ANC (tu akurat słusznie), ale teraz już nie. Czasem winni okazują się też Hindusi (jako kapitaliści), a w ogóle to winne są „white monopoly capital – kapitał białego monopolu” i „whiteness - białość”, cokolwiek by to miało znaczyć. W przekonaniu EFF, czarni po upadku apartheidu uzyskali nominalnie równe prawa i zyskali wolność wypowiadania swoich poglądów, ale dalej nie są wolni w sensie gospodarczym. Trzeba więc „poderżnąć gardło białości” – cut the throat of whiteness oraz dokonać powszechnej nacjonalizacji własności ziemskiej, a później oddawać ją w dzierżawę temu, komu państwo uzna za słuszne.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale