Występ kandydatki PO - HGW w hospicjum onkologicznym podczas kampanii samorządowej 2006, które były poparta tezą, w myśl której ustępujący prezydent Warszawy podcinał budżet tej instytucji - był jak się okazuje dopiero zwiewną uwerturą do tego, do czego może zniżyc się partia inteligentów w ramach walki o władzę.
Okazuje się, że dwa lata rządów Kaczyńskich można bezpośrednio i jednoznacznie związać z 10 tysiącami ofiar wypadków na polskich drogach. Przy okazji naciągając subtelnie ich liczbę 0 30%.
Myślę, że w towarzystwie ludzi mających nieco wyczucia stylu i posługujących się mózgiem - nie powinno się tego pomysłu w ogóle komentować, warto jedynie podkreślić moment z konferencji prasowej i premiery "nowego otwarcia", kiedy to pan szef kampanii Nowak - zakrzyknął chwacko: "Skopiemy Pisowi tyłki"!
Było to bardzo adekwatne w odniesieniu do przepełnionego bólem i śmiercią "teledysku" wyborczego zaprezentowanego chwilę wcześniej. Pogratulować!
O chamstwie, jakim jest uporczywe wykorzystywanie przez PO tragedii ludzkiej związanej z sytuacją na drogach już pisałem. Właśnie w tej chwili Tusk znów temat ten eksploatuje podczas występu w Poznaniu: "O czym mamy mówić? Pyta? Co jest ważniejsze od życia ludzkiego ?"
Nie mam dobrego zdania o ludziach takich jak Lepper, Miller, czy Giertych. Ale w swej prymitywnej demagogii - nigdy nie sprowadzili się do poziomu takiego ścierwnictwa w walce politycznej jak Tusk i jego kolesie.
Do władzy idą po trupach, ale jak właśnie słyszę na konwencji: "Rządzić będą z uśmiechem i optymizmem"!
Jednak... Polacy nie są kretynami, jak chcieliby mędrcy i optymiści z PO.
I wróżę panom liberałom, że wykorzystywany motyw śmierci przyspieszy koniec ich politycznego życia.
Sursum corda!
P.S. w 2003 roku na remontowanym - jak się okazało 5 lat, odcinku autostrady A4 Krzywa-Wrocław zginął w potwornym wypadku, wraz z dwiema młodymi kobietami mój dobry kolega. 32-latek, świetny instruktor narciarstwa. Jechali sobie - ot, tak, dla przyjemności - z Karpacza na zakupy do Wrocławia. Nie przypominam sobie, aby komukolwiek z rodziny tych ludzi przyszło do głowy złorzeczenie przeciw Millerowi, Belce, czy Polowi. Na początku lipca ja osobiście zostałem - jadąc prawidłowo główną drogą zmieciony do rowu przez TiR-a. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji uniknąłem czołowego zderzenia, ciężkich obrażeń i całkowitego zniszczenia samochodu. 3 dni później miałem wraz z rodziną wyjechać na wakacje do Francji. Nie wpadłem na to, by we wściekłości miotać przekleństwa pod adresem tego, czy poprzednich rządów, przeciwko rozwojowi gospodarczemu Polski i firm logistycznych.
Staram się rozumieć i luźno traktować reguły gry wyborczej i politycznej.
Ale wymagam od podobno najbardziej nowoczesnej partii w Polsce, aby trzymała poziom i nie żerowała na ludzkich tragediach.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)