Olewator Olewator
370
BLOG

Ten co polskich lotników na drzwiach od stodoły puszczał...

Olewator Olewator Polityka Obserwuj notkę 10

Dzisiaj właśnie, w związku z katastrofą lotniczą maszyny CASA C295 możemy zrozumieć co miał na myśli ówczesny minister, a obecnie marszałek sejmu Bronisław Komorowski - racząc społeczeństwo bonmotem o "polskich lotnikach co to nawet na drzwiach od stodoły latają".

Wiedział co gada, gdyż sam ma swój aktywny udział w tym, że polscy piloci latają na pół-złomach o wydatnie przekroczonym resursie, zaś na remontach zarabiają nie Polacy, a Hiszpanie.

Wystarczy zapoznać się z krótką historią przetargu na ww. maszyny.
Żandarmeria Wojskowa zainteresowała się sprawą serwisowania wojskowych samolotów transportowych CASA - nieoficjalnie dowiedziała się "Rzeczpospolita". Chodzi o ewentualną korupcję, do której mogło dojść podczas podpisywania umowy zakupu maszyn od hiszpańskiego koncernu EADS.
Umowę w połowie 2001 roku podpisał ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski. W zamian za zamówienie hiszpańskie spółki EADS CASA i Avia System Group kupiły większościowy pakiet PZL Warszawa-Okęcie. Miało tam powstać m.in. centrum serwisowe dla samolotów. Ale nie powstało.

Przez to, że nie ma w Polsce parku części zamiennych i centrum serwisowego, a samoloty przechodzą wszystkie przeglądy i naprawy w Hiszpanii. Trwa to znacznie dłużej niż gdyby odbywały się to w kraju. - Wszystko mogło być wykonywane w Polsce - uważa ekspert wojskowy i redaktor miesięcznika "Raport WTO" Grzegorz Hołdanowicz - Wystarczyło postawić odpowiednie warunki w umowie zakupu samolotów" - dodaje.

Polska armia ma dziesięć samolotów CASA C295M. Tylko sześć z nich jest w tej chwili sprawnych. Reszta przechodzi gruntowne remonty i naprawy. A to jedyne samoloty, które zapewniają most powietrzny między Polską, a naszymi kontyngentami wojskowymi w Iraku i Afganistanie. Maszyny latają praktycznie bez przerwy. W 2007 r. już w czerwcu wykorzystały przysługujące im limity lotów wojskowych.

To co państwo dziennikarze? Spróbujmy wspólnie zastanowić się jakby tu podpiąć pod tę sprawę Ziobrę, Kaczyńskich i wannę Wassermana.

 

A tu jeszcze interesujący kawałek od Urbana z 2003 roku.

Zakup samolotu transportowego CASA to pierwsze wybitne dokonanie pułkownika (obecnie generała) Nowaka. Pisaliśmy o nim oraz o tym, jak AWS-owski rząd pod światłym przewodnictwem Jerzego Buzka i jego ministra od wojny Komorowskiego uparł się, żeby kupić hiszpański samolot. Mimo że alternatywą był znacznie tańszy ukraiński Antonow lub o niebo lepszy włoski Spartan ("NIE" nr 38/2001).

Antonow, nawet gdyby był najlepszym samolotem transportowym świata, nie mógł buzkowcom się spodobać, gdyż kompromitowało go postradzieckie pochodzenie. I na nic atrakcyjna cena i ciekawy offset. W antyrosyjskiej fobii prawicy szmal się nie liczy.C-27 J Spartan to najnowocześniejsza konstrukcja tego typu na świecie. Stworzona od podstaw dla celów wojennych, wymyślona tak, żeby w stu procentach odpowiadać wymaganiom wojsk NATO. Aby uwalić tę ofertę, użyto prostego chwytu. Zarzucono Włochom (tudzież Rosjanom), że ich produkt nie posiada stosownych certyfikatów natowskich. To prawda. Całkiem nowa włoska konstrukcja przechodziła właśnie wówczas testy, które musiały chwilę potrwać. Ten pretekst posłużył MON do wyeliminowania AN-tka i Spartana z przetargu. Po oczyszczeniu pola, wobec teoretycznego braku konkurencyjnego produktu, pułkownik Nowak rozpoczął rozmowy z hiszpańską CASA w trybie zamówienia z wolnej ręki. W trakcie trwania tej procedury Spartan uzyskał wymagane certyfikaty, o czym powiadomił rząd polski. Nie spowodowało to jednak uruchomienia nowego postępowania przetargowego. Buzkowcy udawali, że o niczym nie wiedzą i w sierpniu 2001 r. (w święto lotnictwa polskiego) podpisano z Hiszpanami kontrakt na dostawę 8 sztuk C295 M o wartości 213 mln baksów. Dzięki temu będziemy mieli samolocik, do którego nie mieści się samochód pancerny Hummer, a nasz Tarpan Honker wchodzi "na lakier" po zdjęciu części oprzyrządowania. Do CASA nie włazi też standardowa paleta NATO. Na dodatek hiszpański samolot to konstrukcja wywodząca się z samolotu cywilnego. Jak wiadomo, takie maszyny projektuje się, żeby woziły ludzi i ich walizeczki, a nie wojsko, samochody pancerne, moździerze i inne dość ciężkie zabawki. Poprzednie kierownictwo MON mówiło, że hiszpańskim samolotem transportowym Casa wcale nie trzeba przewozić samochodów terenowych Tarpan Honker. Tyle że zaczęli głosić taką opinię dopiero wtedy, gdy okazało się, że Honker do Casy nie wchodzi, choć miał się mieścić. Dziś podobno wchodzi na wcisk, coś mu pozdejmowano. I znów okazało się, że samochód powinien nadawać się do transportu lotniczego. Nawiasem mówiąc, to, dlaczego wybrano Casę, jest dla mnie tajemnicą – podsumował pierwsze dziecko Nowaka w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" gen. Sławomir Petelicki ("Czołg nie jest od wożenia piwa", 27.08.2003 r.).

 

Olewator
O mnie Olewator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka