Podczas podejścia do lądowania spadł samolot. Zginęli ludzie. Dziennikarz TVN odmieniał słowo "tragedia" przez wszystkie przypadki - oczywiście z miejsca zdarzenia, aby choć z 500 metrów, zaciągniętym zoomem, przez kablówkę i z satelity, społeczeństwo mogło, w domowych pieleszach, poczuć straszny, ale jakże poprawiający samopoczucie żywym, zapach śmierci. Jakichś tam facetów.
To taka misja mediów.


Komentarze
Pokaż komentarze