Premierzyna i drużyna wolno i konsekwentnie zbliżają sie do magicznej liczby stu dni rządzenia. Z ciekawszych rozwiązań w zakresie korekty najbardziej palących problemów dla milionów Polaków wymienić możemy:
- ułatwienia w zakresie możliwości zmieniania nazwisk
- uwolnienie obowiązku meldunkowego
- likwidację mundurków szkolnych
No i oczywiście to, co od lat spędza z oczu sen wszystkich obywateli Polski:
- grzebanie przy ustawie medialnej, która odpolityczni publiczne publikatory poprzez przekazanie pełnej kontroli nominacji ich szefów w ręce ministra skarbu.
Skończyła się też - jak dostrzegam polityka miłości i uśmiechów. Szalę przeważyła kompromitacja "Buźki" Ćwiąkalskiego z laptopami w zbożnym dziele dostarczania głowy Ziobry do świątobliwych stóp przepełnionego kompleksem służb specjalnych premierzyny, upokorzonego tym, że niby rządzi, a tu mu z jednej strony Kamiński, z drugiej Skrzypek, z trzeciej Krajowa Rada. Bo chyba rozumiecie Państwo, że jak ktoś jest premierem, tak się rozejrzy na posiedzeniu RM: z jednej strony Kopacz, z drugiej Chlebowski - to nie jest łatwo uwierzyć w tę swoją rolę.
Przelało się. Więc koniec spokoju. Mamy już nawalankę na całego, nie gorszą niż za czasów Giertycha i Leppera. Jak nie klapka w laptopie, to zagłuszanie pielęgniarek, by nie mogły brać udziału w konkursach esemesowych, no i jeszcze kolejna prowokacja po stronie NBP.
Pełny relaks, normalność - Durczok już traci przytomność z nudów.
Tylko coś kurwa nie widać cudów.


Komentarze
Pokaż komentarze