Dzisiaj zrozumiałem dlaczego żadna ekipa polityczna nie jest w stanie popchnąć do przodu spraw związanych z ułatwieniem życia polskim przedsiębiorcom. W polskim prawodawstwie gospodarczym trwa bowiem Dzień Świstaka - codziennie zaczyna się ten sam dzień, a co roku ten sam rok.
5 lutego 2008 - news:
Przedsiębiorca, który nie zatrudnia pracowników, będzie mógł zawiesić działalność na okres do 24 miesięcy - zakłada przyjęty dziś przez rząd projekt nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.
Jak powiedział na konferencji prasowej we wtorek wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld, nowe przepisy mają na celu pomóc przedsiębiorcom, którzy np. ze względów zdrowotnych czy ekonomicznych chcą czasowo zawiesić działalność gospodarczą, ale nie chcą jej likwidować. I dlatego z tego tytułu nie powinni mieć obciążeń finansowych. Wiceminister podkreślił, że taki postulat od lat był zgłaszany przez przedsiębiorców.
Szejnfeld podkreślił, że resort gospodarki jest zainteresowany jak najszybszym uchwaleniem tych przepisów. (!!!)
Jego zdaniem, "realny" termin jej uchwalenia - to koniec marca.
Dokładnie dwa lata wcześniej...
6 lutego 2006 - news:
Będzie można zawiesić działalność i nie płacić składek!Prawdopodobnie rząd pozwoli przedsiębiorcom działającym sezonowo prowadzić działalność legalnie, przerywając czas prowadzenia firmy na okres w którym nie osiąga się przychodów.
Firmy działające sezonową będą mogły odprowadzać składki do ZUS również sezonowo, gdyż przedsiębiorstwa będą mogły czasowo zawiesić działalność gospodarczą - rząd postanowił w końcu rozwiązać problem dla firm działających np. tylko w lecie - zajmujących się np. gastronomią, turystyką czy budownictwem.
- Pomysł wprowadzenia takiej instytucji jest odpowiedzią na głosy środowiska przedsiębiorców - powiedział wiceminister gospodarki Andrzej Kaczmarek. - Może to mieć pozytywny wpływ na rynek, gdyż ułatwi zatrudnianie pracowników, zakładanie firm i ograniczy ich działanie w szarej strefie.
Obecnie przygotowywane są założenia do noweli i zbierane uwagi od organizacji pracodawców. W połowie lutego rozpoczną się konsultacje na ten temat, a już za miesiąc - półtora projekt może być skierowany do uzgodnień międzyresortowych.
I co? Prawda, że ciekawe? Okazuje się bowiem, że wizjonerskie plany reformatorskie polegają na próbach wprowadzenia pod głosowanie projektów ustaw, o dużej wadze społecznej, które z jakichś nie do końca jasnych przyczyn zalegają w szufladach ministerstw całymi latami. Zauważcie, że to się zawsze stanie za miesiąc, albo kwartał! A podwyżki zawsze będą po reformie - czyli wtedy, gdy prawdopodobnie już nie będziemy rządzić! :)
Pewność możemy mieć jednak co do tego, że każda kadencja rozpoczynać się będzie od trwających miesiącami krwawych bitw ustawowych mających na celu zawłaszczenie mediów publicznych. Potem aborcja. Następnie małżeństwa homoseksualne i zapłodnienie in-vitro.
Natomiast mały polski przedsiębiorca, jak pisał Witkacy:
"...Tykwi patyczkiem w swej szparce,
suchą bułeczkę rozciera
na metalowej tarce"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)