W środę ujawniono część z raportu związanego z katastrofą CAS-y. Wynika z niej m.in., że do tragedii doprowadził splot wielu okoliczności, m.in. niewłaściwa organizacja lotów oraz szkolenia lotniczego, za małe doświadczenie załogi i złe warunki atmosferyczne.
Pierwsze dwie przyczyny to kompletny bełkot i mają się do meritum sprawy jak pięść do nosa. Jeśli chodzi o dwie kolejne to: ci faceci mieli nalatane po 3 tys. godzin!
Jeśli ktoś nazywa pilota z takim stażem - mało doświadczonym, to jest albo kretynem, albo kłamcą, albo nie wie o czym gada.
Rozmawiałem dzisiaj z facetem z branży. Stwierdził, że piloci o znacznie mniejszej praktyce całe lata temu potrafili sadzać w kiepskiej pogodzie i nocą, maszyny, których wyposażenie i możliwości były wielokrotnie mniejsze niż to co technicznie reprezentuje samolot, który uległ omawianej katastrofie.
Przecieki, na temat tego, że za sterami siedział ktoś inny niż wyznaczony do tego pilot, pojawiły się na forach internetowych już kilkanaście godzin po wypadku. Obecnie stały się już przedmiotem dociekań mediów. W co jest grane?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)