Wczoraj Klich ocenił, że "badanie przyczyn katastrofy samolotu CASA pokazało dużą skalę nonszalancji w polskich Siłach Powietrznych". Zapowiedział, że po ustaleniu zakresu odpowiedzialności, najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu, podejmie odpowiednie decyzje personalne. Minister ocenił również, że do katastrofy doprowadził "fatalny zbieg okoliczności".
Dodał, że "odpowiedzialność spoczywa także na załodze, choćby dlatego, że nie znała tej wersji CASY i nie włączyła wszystkich dostępnych systemów nawigacyjnych".
Panie ministrze Klich! O jaką znajomość, bądź nieznajomość i jakiej wersji Panu chodzi?
Polska posiada JEDNĄ wersję tych samolotów: C-295M
![]()
Polska kupiła 10 samolotów CASA C-295M. Wyposażone są w najnowocześniejsze systemy nawigacji GPS, radiolokacyjne stacje ostrzegawcze oraz wyrzutnie flar i pasków folii odbijających fale radarowe do zmylania i zakłócania systemów naprowadzania rakiet przeciwlotniczych.
Wszystkie te maszyny są identyczne!
Jedyną odmianą samolotu CASA jest C-295 MPA stosowana w lotnictwie morskim i ochronie wybrzeża. Nie używana w Polsce.
Wszystkie kupione maszyny znajdują się na wyposażeniu 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego bazującej na krakowskim lotnisku Kraków-Balice.
Wnętrze transportowców załoga może przearanżować szybko w zależności od bieżących potrzeb. Nie ma to jednak ŻADNEGO wpływu (poza rozkładem masy - co jest sprawą oczywistą w maszynie transportowej) na właściwości lotne jednostki.
- Casa o numerze bocznym 017 w wersji pasażerskiej
- Casa o numerze bocznym 013 w wersji desantowej
- Casa o numerze bocznym 016 w wersji sanitarnej
- Casa o numerze bocznym 013 w wersji transportowej
Tak wygląda CASA w jedynej INNEJ wersji - czyli 295MPA stosowanej w lotnictwie morskim i ochronie wybrzeża. Nie używana w Polsce
P.S. Dla panów zafascynowanych wpatrywaniem się w awionikę i raport. Taktyczne lotnictwo nocne wymyślono podczas już podczas I Wojny Światowej. Trzeba było wystartować, przeprowadzić nalot i wylądować. W różnych warunkach. Bez GPS, ILS i szyfrowanych systemów naprowadzania. Urządzenia GPS dostępne są dla Polaków dopiero od czasów zniesienia embarga COCOM. Czyli w praktyce - około 10 lat. Wcześniej przez ponad pół wieku, piloci byli szkoleni w lataniu bez użycia tego sprzętu. Katastrof nie było zbyt wiele. Ta była największa w historii. A polscy piloci są świetnie wyszkoleni - właśnie tak, aby latać bez gadżetów.
Logika wywodu o różnicach w awionice działa tak: piloci nie włączyli wszystkich dostępnych w nowej wersji urządzeń. Czyli lecąc starą wersją - w której tych urządzeń nie było, każde lądowanie przy niskim pułapie chmur powinno kończyć się katastrofą.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)