Od dłuższego czasu zawracam uwagę na to, iż przedstawiciele tzw. lewicy w kwestiach militarno-geopolitycznych przemawiają jak klony ambasadora Rosji.
Mam pełną świadomość tego, iż tradycja zobowiązuje. Międzynarodówka, ostatni bój, Lenin, rewolucja itp. To wszystko było.
Obecnie Rosja to kraj "demokratyczny", który przynajmniej w teorii działa zgodnie z regułami tego ustroju politycznego. Jako demokracja młoda i głęboko niedoskonała - nie powinna jednak fascynować w żaden sposób socjalistów ze starej Europy.
A jednak - lewicowi politycy, tak z Polski, jak i innych krajów Zjednoczonej Europy - szczególnie tej młodszej - gadają, w kwestiach obronności własnych krajów, w kwestiach geopolitycznych - dokładnie tak, jak politycy Rosji.
Czy to dziwne? Czy raczej ukazuje, że teorie z książki Golicyna są więcej niż tylko teoriami.


Komentarze
Pokaż komentarze