Coraz więcej interesujących wypowiedzi pojawia się za sprawą wywiadu udzielonego przez Witolda Waszczykowskiego.
Red. Warzecha pisze:
"Waszczykowskiego poznałem w drugiej połowie lat 90. w Brukseli, gdy był wiceszefem polskiej misji przy NATO. To był dla Polski trudny okres negocjacji o członkostwo w Sojuszu, a ambasador Waszczykowski praktycznie trzymał misję na swoich barkach. Wszyscy - słusznie - mówili, że jest świetnym specjalistą w sprawach bezpieczeństwa. Powszechnie miał opinię państwowca, który z trudem ukrywał frustrację, gdy przyszło mu pracować z ludźmi niekompetentnymi i myślącymi wyłącznie w kategoriach prywatnego interesu. Przyjmuję, że jeśli ktoś taki jak Waszczykowski zdecydował się udzielić tak szczerego wywiadu jak ten w „Newsweeku", musiał uznać, że sytuacja naprawdę tego wymaga".
Przytaczanie, po raz kolejny obrazków, które nakreślił Waszczykowski, a które ukazują budzący jednak lekką grozę sposób podejścia Tuska i jego najbliższych współpracowników do długofalowych aspektów polskiej polityki zagranicznej i strategicznych dla bezpieczeństwa kraju spraw - nie jest tu moim celem, gdyż zorientowani doskonale znają temat.
W dzisiejszej "RP", w wywiadzie udzielonym przez Waszczykowskiego M. Subotic czytamy o kolejnych ciekawostkach:
"Po powrocie z negocjacji w Waszyngtonie, na początku lipca, chciałem przekazać informacje premierowi. Nie doczekałem się. Napisałem raport na temat wyników tych rozmów, ale mam przekonanie, że nie został on przekazany premierowi. Starałem się też przekonać kilku ważnych doradców premiera, ponieważ obawiałem się, że premier jest bardzo jednostronnie informowany.
Z kim pan rozmawiał?
Z Władysławem Bartoszewskim, Zbigniewem Derdziukiem, szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów, a wcześniej z Jackiem Cichockim, który był w tej sprawie bezradny. Ale nic nie zyskałem".
Ta kolejna porcja informacji skłania do zadania prostych pytań:
- W co gra się w otoczeniu premiera?
- Jaki właściwie jest obecny kurs polityki zagranicznej RP
- Co sprawia, że ekipa Tuska odrzuca strategiczne priorytety polityki zagranicznej, które realizowane były do 2007 roku przez kolejne ekipy rządzące - w tym również pod rządami Kwaśniewskiego i postkomunistów?
Jeśli ten kurs - a na to, niestety wiele wskazuje, jest jedynie prostym przeciwieństwem wszystkiego co reprezentował poprzedni rząd i obecnie Lech Kaczyński, to jesteśmy na politycznej drodze donikąd.
Zaś obecna u władzy ekipa - to najbardziej nieodpowiedzialni ludzie ostatniego 20-lecia. Myśląc o tym - nie mam żadnej satysfakcji. Jako obywatel Polski - po prostu jestem poważnie zaniepokojony.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)