Uważam za skandal, że do tak ważnego programu publicystycznego jakim jest "Tomasz Lis na Żywo", nie zaproszono senatora J.F.Libickiego. I w pierwszym ,i w drugim temacie zabrakło tak ważnego głosu oraz intelektu i zdroworozsądkowego myślenia senatora Libickiego. A zna sie przecież na obydwu sprawach.
Pierwsza część programu była poświęcona związkom zawodowym.
Senator któremu tak na sercu, jak chyba żadnemu politykowi, leży los związków zawodowych w Polsce, nie wziął udziału w debacie na ten temat. Dlaczego P.O. wystawia A.Szejfelda? On nie jest przecież tak obeznany w temacie jak p.Libicki. Senator na pewno dałby radę w wymianie merytorycznej pomiędzy nim a Guzikiewiczem i Guzem, a być może i też podzieliłby stanowisko Frasyniuka.
Druga część dotyczała Kościoła.
I znów zabrakło głosu senatora. A przecież tak często i merytorycznie zabiera głos w tych sprawach. Jego rozsądek i rozumienie problemów dotyczących współczesnych problemów Kościoła, mogłyby rzucić ciekawe i jakże nowatorskie światło w tym temacie. I w tej części programu mógłby zagiąć merytorycznie swoimi argumentami Terlikowskiego, a i być może podzieliłby zdanie Sowy.
Trzecia część była poświęcona ingerencji państwa w decydowaniu o losie dzieci.
Dyskusja dotyczyła rodziny. Tą część można darować wydawcą programu że nie było senatora. I nie będę rozważał dlaczego. Był za to R. Kalisz który na sprawach rodzinnych zna się jak mało kto. W końcu założył ich kilka.
Podsumowując.
Program Tomasza Lisa odebrałem jako mało wiarygodny. Zabrakło mi tego ważnego senatorskiego głosu. Nawet J.F.Libickiego nie było na widowni. Ba, nawet w napisach końcowych. Skandal,skandal i jeszcze raz skandal!
(Dla niedowiarków że nie było w studio senatora, zdjęcia z programu wyżej.-TVP2)
Jedynym usprawiedliwieniem dla TVP byłoby to że budynek jest nieprzystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)