weronka weronka
46
BLOG

Zbliża się rocznica

weronka weronka Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 13

Oni twierdzili inaczej, ale nie byli stąd. Pochodzili z innego świata, przywieźli ze sobą własnego boga. Przybyli pod osłoną ciemności, a zima dotarła wraz z nimi. Pewnej nocy grudniowej, kiedy ziemia czekała na odpoczynek, wysypali się ze statków, rozsiali po miastach, rozsiedli wzdłuż tras krajowych jak ptaki na przewodach pod napięciem. Rozstawiono ich przy węzłach komunikacyjnych aby ranek napotkał ich przygotowanych.

Przynieśli zimę sami nie odczuwając chłodu, bo mróz był złudzeniem wyprodukowanym w manufakturach śniegu i załadowanym pieczołowicie do luków. Nie byli bardzo nowocześni, raczej siermiężni; machiny starego typu, na kółka zębate i łożyska toczne -  wystarczający do zadań, jakie im powierzono. Wyprodukowało ich plemię niewolników zamieszujące rejon lodowca, dlatego wykazywali odporność na mróz, a i plemię wytwarzając pogodę wybrało sprzyjającą robotom. Zamazali jeszcze kolory, bo nie znając barw obawiali się ich przeznaczenia. Zostawili tylko czerń i biel wiecznej nocy lodowcowej - brak spektrum dawał im i w tym przewagę zmuszając podbity lud do dostosowania się do warunków im samym świetnie znanych.

Nieliczni świadkowie ich lądowania, zanim ich wyśledzono, zarzekali się, że widać było, jak ziemia wokół zamarza i pęka promieniście - coraz dalej; z dysz silników sypało śniegiem aż powstała zawierucha, w której rozpierzchli się jak czarne zjawy. Aby uwiarygodnić swoje przybycie sami rozpuścili plotkę, jakoby powstali z ruchów na granicy. sami wyznaczyli swoich świadków spośród tubylców, a świadkowie mieli za zadanie zapierać sie, że widzieli czołgi i słyszeli chrzęst gąsiennic. Świadkowie ci mówili prawdę, bo pokazano im to, co mieli zobaczyć obudzonym w środku nocy. Ziemia dudniła od tysięcy kroków nienawykłych do miękkiego podłoża aż mróz ściął ją na tyle głęboko, aby stłumić pogłos, zdusić rezonans, aż dotarli każdy na swoje stanowisko i raz rozstawieni pozostali pod kopułą twardych gwiazd niosących nadzieję, ze kiedyś do nich powrócą.

Jako kolejna ze statków wyloniła się grupa przybyszy bardziej zaawansowanych technologicznie. Nauczono ich symulować odczuwanie zimna, wyposażono w minimalne ilości kolorów aby zdołali zapanować obrazem nad podbijanym ludem pozbawionym barw, więc tęskniącym za nimi. Ich barwy były odporne na brak swiatła, bo sztuczne - niezależne od spektrum. Wystepowali w liczbie dwu płci, byli przstosowani do zadania owładnięcia grą słów, informacyjnych, telewizyjnych i prasowych, bo opanowali umiejętność śmiechu. Mieli też gotowe programy i artykuły, specjalne mundury, a nawet grajków i piosenkarzy. Odjechali spod statków w limuzynach.

Kiedy odmaszerowały szeregi, odjechały limyzyny i wydawało się, ze to już wszystko, ze koniec rozładunku, z jedenego z wentyli ulotniła się odrobina dymu, mgła - były to fale radiowe uformowane w osobne istoty, coś na kształt duchów maszyn lub ciał astralnych. Te rezprzestrzeniły się najszybciej lądując w słuchawkach telefonów, u stropów domów, w okolicach uszu. Niektóre wcisęły się nawet do umysłów przez otwarte usta śpiących.

Te działania i ruchy wojsk slużyły jednemu celowi - miały przygotować wejście głównego bohatera i animatora inwazji. Był to niepozorny mężczyzna w ciemnych okularach, ktory kazał nazywać się generałem. Łączył w sobie cechy każdego z rodzajów przybyszy. To on wystąpił jako pierwszy w kanałach informacyjnych obwieszczając nowy porządek. Przedstawił się jako "człowiek stąd", tłumaczył, że dotąd był nieznany, bo żyl w ukryciu. Wyjaśniał, ze nowy ład został wprowadzony dla ochrony przed najeźdżcą, prezentował się jako zwycięzca i wybawiciel, ktory odparł siły wroga wprowadzając dyktaturę wojskowej junty; zapewniał, że było to jedyną metodą prowadzącą do ocalenia. Prawił, ze wystarczy kilka - kilkadziesiąt aresztowań i niemal fikcyjnych internowań, reportaże telewizyjne pełne żolnierzy i godzina policyjna aby wróg przerażony już na stałe zaniechał napaści. Kolejne dni pokazywały, że miał rację, bo żaden wróg nie napadał i rządy armii trwały w najlepsze.

 

cdn?

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Kultura