Na początku było losowanie na godzinie wychowawczej. Ktoś – koleżanki, te najbardziej aktywne - pisał na karteczkach imiona kolegów i koleżanek. Do imion, które powtarzały się, dopisywano nazwisko. Potem karteczki były składane raz, i jeszcze raz … jeden z kolegów biegł po czapkę, karteczki były wsypywane do środka i chyba pani szła od ławki do ławki i każdy losował. Takie pierwsze wybory, uczciwsze, bo każdy wiedział, ze nie wiadomo, kogo wylosuje. Pani brała ostatnią karteczkę, bo klasę mieliśmy nieparzystą. Aż do liceum.
Perypetii licealnych nie pamiętam, tyle tylko, że cenione były prezenty wykonane własnoręcznie – drobiazgi z modeliny, maskotka, jakaś składanka. Za to wcześniej...
Najlepiej mieli wylosowani przez tych, których rodzice wyjeżdżali na delegacje, dzieci szefów placówek opiekuńczych. Nikt nie zastanawiał się nad tym, że prezenty powinny były dostać się np. dzieciom z domu dziecka – nikomu nie przyszło to do głowy. Był ogranicznik cenowy, koledzy mieli kłopoty z prezentami dla koleżanek, koleżanki dla kolegów. Ja miałam metodę jedyną, na jaką wpadłam – taką sobie. Kupowałam to, co sama chciałabym dostać. Zwykle chyba książeczkę (książkę) i różne słodycze. Długo trwało zanim nauczyłam się wnikać w cudze oczekiwania, co zresztą nie było łatwe, jeśli trafił się kolega, z którym nie bardzo się znaliśmy czy koleżanka, która w mojej ocenie miała wszystko, o czym pomyślałam.
Jakoś tak zawsze było wiadomo, kto kogo wylosował. Nie pamiętam też, aby ktokolwiek okazał rozczarowanie – każdy wiedział, z czym zmagał się ofiarodawca, bo sam przechodził identyczne męki. Nie pamiętam przedmiotów ofiarowanych ani otrzymanych, za to pamiętam, że nikt nigdy nie został bez prezentu. Można było nie lubić się, przezywać, można było spóźniać się czy łapać nieobecności usprawiedliwione bardziej lub mniej, ale w tym dniu wszyscy byli w szkole i każdy z paczuszką w siatce, worku, tornistrze. Przemykaliśmy się do sali, układaliśmy paczuszki z wykaligrafowanym imieniem na biurku pani prawie jak koszyczki ze „święconym”.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)