Pragnąłbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat wydarzeń zachodzących w Grecji. Tam właśnie dokonywane są testy, których efekty zostaną wykorzystane w całej Europie (no może poza Francją, Niemcami i Skandywami). Już wkrótce na Polaków też czekają atrakcje, jakie zgotowano sympatycznym południowcom. Tylko, że oni przez kilkadziesiąt lat korzystali z dobrodziejstw, które my możemy tylko polizać przez szybę. Ale i dla nich i dla nas czas siesty i dolce vita dobiega końca. Za wszystko trzeba płacić. Grecy już to robią, my będziemy wkrótce.
Przede wszystkim koniec z szarą strefą. Wszystkie transakcje powyżej 1500 euro muszą być dokonywane przelewem bankowym lub kartą kredytową. Do tego trzeba posiadać imienne faktury na, co najmniej, 30% swoich rocznych wydatków. Brak takich rachunków oznacza karny podatek w wysokości 10% dochodu. Co prawda greccy prawnicy kwestionują zgodność tego prawa z ichniejszą konstytucją, ale furda konstytucja, gdy kryzys Ante Portas!
Tutaj młodzi, wykształceni, z wielkich miast, mogą sobie policzyć ile trzeba będzie zapłacić dodatkowo, oprócz już obowiązujących rat, czynszów i innych rachunków. Zresztą w przypadku bankructwa III RP i gwałtownego wzrostu kursu franka, będzie to już absolutnie bez znaczenia.
Tyle o podatkach, przejdźmy do dochodów. Przede wszystkim trzeba mieć pracę (bezrobocie 18% i nie chce spaść). Ale nawet jeśli ją mamy to przygotować się trzeba na obniżki płacy. Najgorzej będą oczywiście mieli urzędnicy, których trzeba wreszcie zacząć zwalniać, a tym, którzy zostaną, znacznie obniżyć wynagrodzenie. We wrześniu o 17%, teraz o kolejne 20 (lub 40 różnie to podają).
Do tego dochodzi wyprzedaż własności państwowej. Ale tutaj to już mamy pozamiatane.
Miłych snów!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)