mlody2012 mlody2012
519
BLOG

Prowokacja w Święto Niepodległości

mlody2012 mlody2012 Polityka Obserwuj notkę 5

Nie udało mi się wczoraj wziąć udziału w Marszu Niepodległości. Na skutek problemów z zaparkowanie samochodu znalazłem na Placu Konstutycji 6 minut po godzinie trzeciej. Po demonstrantach nie było już śladu, natomiast mogłem obserwować walki pomiędzy bandytami - tymi w mundurach i tymi w kominiarkach.

Trzeba przyznać, że policja robiła duże wrażenie. Bardzo liczne opancerzone oddziały ZOMO (czy jak się teraz ta formacja nazywa) z dziwnymi pojemnikami na plecach, uzbrojona w broń gładkolufową wspierane przez pojazdy z armatkami wodny. Nie zabrakło nawet konnicy.

Natomiast przez dłuższy czas nie widziałem z kim walczą. Owszem - w stronę policjantów leciały kamienie, jakieś elementy metalowe i kosze na śmieci, oraz race i dziwne pojemniki, z których wydobywał się dym (co zresztą bardzo ładnie prezentowało się na placu i tworzyło atmosferę niemal jakichś działan wojennych). Kiedy jednak dymy się rozwiały okazało się, że tych chuliganów nie ma zbyt wielu.

Tylko wyjątkowa pasywność policji , pozwoliła im przez kilkanaście minut na wszczynanie awantury. Kiedy padł rozkaz intewencji, po kilku minutach zapanował spokój. Przy czym większość policjantów stała bezczynnnie lub przemieszczała się bez celu po placu. Moim zdaniem zadaniem policji było wytworzenie atmosfery zagrożenia i nagłośnienie akcji niewielkiej grupy chuliganów (kwestią do wyjaśnienia pozostaje ilu z nich było funkcjonariuszami w cywilu).

To co się działo w centrum Warszawy było, według mnie, zaplanowaną prowokacją, w której policja odgrywała niebagatelną rolę. Z relacji uczestników marszu widać, że celem policji było przekształcenie patriotycznej manifestacji w starcia z funkcjonariuszami reżimu, co pozwoliłoby na jej rozwiązanie i rozpoczęcie represji wobec demonstrantów. Świadczy o tym informacja podana, przez bodajże TVP, o delegalizacji marszu. Poźniej została ona zdementowana - ale potwierdza, że zaplanowany przez prowokatorów scenariusz był realizowany, pomimo, że sama prowokacja nie wypaliła. Ukoronowaniem prowokacji było spalenie samochodów TVN. Teraz wygląda to trochę jak kwiatek do kożucha.

Kiedy wróciłem do domu moja rodzina była przekonana, że na Placu Konstytucji uczestnicy Marszu Niepodległości starli się z policją. Ludzie pozatrudniami w reżimowych stacjach telewizyjnych i radiowych dobrze wykonali swoje zadania. Takiego festiwalu bredni i kłamstw dawno nie dane nam było oglądać. Oczywiście nie mogło  zabraknąć komentarza (dzisiaj w TVP.info - jakaś kreatura z tytułem profesorskim), że za wszystko odpowiada PiS, ponieważ popierało kibiców i udzieliło im poręczeń.

Postawić sobie należy jeszcze pytanie co było, poza skompromitowaniem samej idei marszu, celem prowokatorów? Nie musieliśmy długo czekać na wyjaśnienie. Donek i Bronek zaraz ogłosili, że należy zmienić prawo o zgromadzeniach. Oczywiście na takie, żeby tylko wiece i demonstracje popierające władzę i wyrażające miłość dla ukochanej unii europejskiej, mogły odbywać się swobodnie. Natomiast wszelkie, ziejące nienawiścią, wyrażaną w słowach "Bóg, honor, ojczyzna", mogły być swobodnie rozwiązywane i pacyfikowane przez naszą ukochaną policję.

Moim zdaniem tym razem im się nie udało. Intryga była szyta z byt grubymi nićmi, a także zawiodła koordynacja i wykonanie. Ale to jeszcze na pewno nie koniec, tylko początek.

mlody2012
O mnie mlody2012

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka