Sprawa jest niezwykle poważna. Oto udowodniono, że dokumentacja sekcji zwłok S.P. Zbigniewa Wassermanna dokonana przez Rosjan, została sfałszowana. To co było jasne, dla ludzi nie wierzących w oficjalne kłamstwa dotyczące wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, okazało się prawdą.
Osobnik Rzepa stwierdził: "Rozbieżności są tego rodzaju, że np. w rosyjskiej ekspertyzie nie opisano określonych okoliczności zarówno w oględzinach zewnętrznych zwłok, jak i oględzinach wewnętrznych. Opisano też zmiany worganizmie śp. Z. Wassermanna, których nie potwierdziły oględziny wykonane przez polskich biegłych po ekshumacji."
Czyli krótko mówiac - Rosjanie kłamali. Albo nie przeprowadzili tej sekcji, albo też przeprowadzili ją w sposób nierzetelny. Przesłane przez nich dokumenty nie mają więc żadnej wartości merytorycznej i procesowej. Konieczne jest przeprowadzenie sekcj pozostałych ofiar tej tragedii.
Jednocześnie ten sam człowiek mówi, że "biegli z Katedry Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu napisali w swej ekspertyzie, że „ujawnione w rosyjskiej opinii z sekcji zwłok błędy, nieścisłości i sprzeczności nie podają w wątpliwość głównych wniosków tej opinii”".
Rozumiem, że tym głównym wnioskiem był fakt, że P. Wassermann był martwy w momencie przeprowadzenia sekcji.
Wynika z tego, że ci biegli (to słowo nabiera coraz bardziej pejoratywnego znaczenia) nie chcieli skłamać (pisząc wprost, że wszystko było w porządku) ale jednocześnie mają rodziny, w tym małoletnie dzieci, stąd zdanie cytowane przez osobnika Rzepę.
Poza tym wciąż aktualne jest pytanie: dlaczego sekcję przeprowadzono we Wrocławiu a nie w Krakowie? I dlaczego tak długo trwało ustalenie (i z kim ustalano) jej wyników.
http://niezalezna.pl/20727-prokuratura-broni-rosyjskich-ekspertyz


Komentarze
Pokaż komentarze (9)