W dzisiejszej gadzinówce Wojciech Maziarski apeluje:
"Bardzo zatem proszę: dbajmy o precyzję sformułowań i terminów. Nie nazywajmy dziennikarzami funkcjonariuszy partyjnych aparatów propagandy.
I nie sposób się z nim nie zgodzić. Nie można nazywać dziennikarzami Olejnik, Lisa, Żakowskiego, Maziarskiego i jego guru Michnika, pracowników TVP, Polsatu, TVN i wszystkich innych funkcjonariuszy partyjnego aparatu propagandy drobniejszego płazu.
Ile mają oni wspólnego z dziennikarstwem, to mogliśmy obserwować wielokrotnie. Jednak ostatnie wydarzenia związane za zachowaniem Stefana N., obnażyły do reszty ich prawdziwe oblicze. Nawet osoby kompletnie durne (90% elektoratu PO) spostrzegły, że wciskają im ciemnotę, co spowodowało, że Donald T. postanowił odtrąbić odwrót i pozostawić gorliwych obrońców psycholi i degeneratów ze spuszczonymi spodniami i fiutem w garści.
Tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wreszcie można oddzielić ziarno od plew, to jest dziennikarzy od funkcjonariuszy. Wystarczy tylko sprawdzić, kto co pisał i mówił od ubiegłego piątku do dzisiejszego poranka.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)