Rozumiem, że większość komentatorów skupiła się na głównym wydarzeniu wczorajszego dnia, czyli Marszu Niepodległości. Ja jednak chciałbym poświęcić tę notkę marszowi "Razem dla niepodległej", na czele którego stanął nasz umiłowany przywódca.
Niestety mimo poniesionych nakładów i wazeliniarskiej postawy wszelkich medów, nie dało się ukryć, że cała impreza wypadła niezwykle skromnie, żeby nie powiedzieć nędznie. Sądzę, że Bronisław K., mimo iż na końcu był jak zwykle uchachany (ten typ już tak ma), nie tak wyobrażał sobie jego przebieg. Całość ratowała nieco obecność grup rekonstrukcyjnych, jak wiemy skłonionych do tego zachętą finansową. Reszta uczestników to w większościludzie, którzy przyszli z obowiązku. Tłumów Warszawiaków jakoś nie udało się dostrzec.
Tak więć próba zawłaszczenia pomysłu twórców Marszu Niepodległości spaliła na panewce. Zwolennicy obecnej władzy nie ruszyli masowo aby dać odpór oszołomstwu spod znaku Młodzieży Wszechpolskiej i ONR. Nie zaprezentowali nowoczesnego patriotyzmu. Nie przypinali sobie masowo kotylionów w barwach Monako lub Indonezji i nie wyrazili swoją postawą poparcia dla Jedynie Słusznej Partii i jej przywódców.
Na koniec drobna uwaga. Gdy patrzyłem na przemawiającego na zakończenie marszu rezydenta miałem nadzieję, że Marszałek ruszy się z cokołu i kopnie go w to tłuste dupsko tak, aż wyląduje w Ruskiej Budzie, gdzie jest jego miejsce.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)