Dopóki nad kominkiem wisi „plazma” na kredyt, a chata obciążona jest hipoteką – dopóty min. Czuma będzie gadał co zechce, Mariusz Kamiński bez problemu dostanie ósemkę w zawiasach, a żołnierze w Afganistanie sami będą cerowali sobie skarpety.
Polacy są w niewoli własnych długów i – wraz z dziedziczoną przez 50 lat atrofią zasad, stałą podatnością na propagandę, nabytym brakiem elementarnej godności, sprostytuowanym autorytetom – stanowi to zaciągnięty na ostatni ząbek ręczny hamulec dla jakiegokolwiek działania.
Komuna na sztandarach wypisała sobie elektryfikację oraz walkę z analfabetyzmem. Czytając i słysząc współczesnych szafarzy słowem żałuję, że czerwoni nie poprzestali na tym pierwszym – oto pokolenia, które oglądały przez wieki jedynie koński zad teraz dostały klawiaturę i sporo wolnego czasu. Zmęczone tłuczeniem w klawiaturę palce masują się podczas oglądania sprofilowanych pod ten target wieści w TV.
Wszystko to, co zebrałem powyżej – i cała masa czynników innych – nie pozwala mi wierzyć w jakąkolwiek akcję społecznej konsolidacji, w restaurację porządku społecznego opartego na rozumie i sumieniu oraz racji stanu.
Nie przeszkodzą w naszym dobrym społecznym samopoczuciu pijani dostojnicy na Cmentarzu w Charkowie, trzeźwi przekręciarze na cmentarzu koło stacji benzynowej, wulgarni przedstawiciele władzy ze świńskim ryjem w TV, flaga biało-czerwona wetknięta w g...no. Nic!
Jesteśmy w swej większości narodem niewolnym, bezrefleksyjnym i spłacającym konsumpcyjne długi zaciągnięte w – żebyż to polskich – bankach. Mogliśmy mieć złłoty róg, ale - nie zasłużyliśmy chyba! Jesteśmy, jako społeczeństwo i naród, z prawego łoża aby?!
I tyle.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)