Człowiek (niechby i kryminalista) nie ma bać się policjanta! Policjant (niechby i nie-bohater) nie ma bać się kryminalisty (niechby i człowieka)! Wszyscy bać się mają złamania ustanowionego na danym terytorium prawa. A jeśli padają ofiary – to coś tu nie gra. Z egzekucją prawa nie gra, a nie z ludźmi!
Nie ma mojej zgody na to, żeby ktokolwiek rzucił mnie na glebę, zaświecił w oczy odznaką; bym znalazł się w sytuacji, gdzie kiedy policjant „...każe się położyć na ziemi i rozłożyć ręce, trzeba się położyć i te ręce rozłożyć. A to wyłącznie po to, żeby on miał pewność, że ja nie mam złych intencji”.
Ja mogę mieć intencje (zamiar, chęć, motyw, pragnienie, zamysł, cel, myśl przewodnią) jakie sobie chcę i nic do nich policjantowi. Nie zgadzam się, by podejrzewający mnie o niecne intencje policjant, a już szczególnie taki w cywilu, miał mnie „obezwładnić, przewrócić na ziemię, sprać tak, żebym się nie ruszał, a dopiero potem zadawać pytania”.
Wszystko to znamionuje postawę, przepraszam, niewolniczą. Taką oto, że: „kiedy sami rady dać nie możemy, to poddajmy się państwowym działaniom bezprawnym”.
Że niby państwowe bezprawie lepsze ma być od tego ulicznego. Na to się nie zgadzam. Już to przerabiałem.
up: (Zginął policjant. Nie był na pewno niewolnikiem, ale też - we własnych oczach - nie był bohaterem).


Komentarze
Pokaż komentarze (8)