- Tak być nie może, chamstwo beze mnie – pomyślał i napisał tekst: „Czy PiS odpowiada za świństwo wobec Anity Gargas?”. Sprawdził, czy dał pytajnik na końcu, dał, pyknął, kliknął i zaenterował. Była 10.45. O 12.38 już mógł się dowiedzieć, że z jego ust, z jego klawiatury, w jego opinii: „PiS uczestniczyło w świństwie”. Żachnął się trochę, przecież to nieuczciwe...
Mało tego, zniesmaczyło go też zamieszczone przy tym zdjęcie, gdzie wyłupiasto, głupio patrząc, nie wiadomo na kogo (w lewą stronę) Migalski ni to się podnosi, ni to opada, nikt w ogóle koło niego nie chce siedzieć, a ten ktoś, kogo już trybem losowania tam usadzili, to rzucił słuchawki i wyszedł. No, jaka niesprawiedliwość.
Spojrzał jeszcze raz na swój blog. Widniało: „Bo jeśli odważna, kontrowersyjna przyznajmy, niezależna, o prawicowych poglądach dziennikarka traci pracę w telewizji publicznej za zgodę na wyemitowaniu filmu pokazującego prawdziwe oblicze TW "Wolskiego", to znaczy że jest to po prostu świństwo. I jeśli PiS przyłożyło do tego choć trochę ręki, jeśli nie protestowało, nie broniło tej dziennikarki, to znaczy, że w tym świństwie uczestniczyło. Na świństwach zaś nie da się zbudować zwycięstwa i powrócić do władzy”.
Rzucił okiem na to, co mu się wyświetliło w tej drugiej witrynie: „Marek Migalski, eurodeputowany PiS, uderza w swoją partię na swoim blogu. Broni Anity Gargas, która w ub. tygodniu straciła stanowisko wiceszefowej "Jedynki". Zwolnienie "odważnej, niezależnej dziennikarki" to "po prostu świństwo i PiS w nim uczestniczyło".
Porównuje. Wychodzi mu, że to nie jest jednak to samo.
Uspokaja się, bo w środku tekstu rzeczywiście przywołują jego słowa. - Może ktoś z dobrą wolą doczyta...– pociesza się. Ale radość tej nadziei burzy nieco zdanie pod leadem: „Dlaczego zdenerwował się Migalski? Poszło o kobietę”.
Potem wędruje wzrokiem na sam dół i czyta o sobie: „Migalski pisze też, że jest "za mientki" na takie gierki, na "deale prawdziwych patriotów, którzy dla dobra Polski są zdolni do takich świństw jak zwolnienie Gargas.".
A na koniec dziwi się, jak można tak było zrobić. Jakby z gniazda wczoraj wyleciał. Z gniazda - ma się rozumieć - na haku zawieszonego!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)