Wczoraj diagnozowałem tutaj, że tzw. strona polska dostanie dziś w Moskwie duplikaty/falsyfikaty zapisów rozmów z czarnych skrzynek. Uznałem logicznym stwierdzenie, że to, co dostaniemy będzie nędzną podróbką dżibsona. Życie jest jednak bogate w treść, a i w formę niebiedne, jak zauważył poeta. Wiadomo dziś, że jakiś szajs dostaliśmy, ale nawet zużytkowanie tegoż badziewia ściśle wpisane jest w ramy określone przez rosyjskich ojców-badziewiaków i polskich szajsonistów z PO.
Jak słońce na niebie jasnymi są dwa wnioski: - niezależnie od tego, co sugeruje Moskwa w sprawie ujawniania szajsu, szajs pozostaje szajsem, oraz to, że pozorne przeciąganie liny (niebawem przecież nastąpi przeciek całości szajsu) ma uwiarygodnić jego rzekomą oryginalność. A jak nie przeciek, to Komorowski (Tusk) bohatersko wywalczy dla opinii publicznej te zapisy z Łubianki.
Dlatego przez litość pomijam taniec przeciętej dżdżownicy, który uprawia Jerzy Miller czy mister Koziej z BBN. Bo to jest wliczone w koszta i ma podnieść wiarygodność szajsu. Proszę uprzejmie nie kupować tej ruskiej narracji.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)