Optowanie któregokolwiek kandydata na rzecz organizacji debaty w komercyjnej stacji TV jest zwyczajnym lobbingiem i w tych kategoriach powinno zostać potraktowane. Żyjąca z reklam prywatna telewizja dostająca takie wsparcie będzie starała się nieba przychylić swemu dobroczyńcy. Bo ceny spotów przed, w trakcie i po debacie będą zapewne nieporównywalne z niczym innym.
Wydziwianie na telewizję publiczną jako prezentującą „odchylenie” nie trzyma się kupy: raz, że debata będzie pomiędzy kandydatami, a nie prezenterami, a dwa, że do płacenia abonamentu nawołują wszystkie kolejne rządy.
Otwarte postulowanie innej niż publiczna przestrzeni dla przeprowadzenia debat prezydenckich jest jawnym działaniem na szkodę państwa.
Tak to widzę.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)