- Ratunku, stało się, mamy 72 godziny, potrzebuję tabletki, z którą w Polsce raczej nie ma problemu... – w taki mniej więcej sposób zaalarmował polsko-irlandzką społeczność internetową niejaki supermen w związku z przerwanym przez czynniki wewnętrzne szałem uniesień. A tu niestety – z postinorem krucho i na dodatek nadchodzący poniedziałek jest dniem wolnym od pracy!
Trauma supermena i jego partnerki to rzecz jedna. Zakazany w Irlandii postinor (jest podobno ekwiwalent, ale bez recepty oczywiście ani ny-ny!) to rzecz druga. Rzecz trzecia jest – w mojej opinii - najbardziej ciekawa.
Oto pod dramatycznym apelem supermena ukazuje się odpowiedź podpisana nickiem „glizdarob”:
„My mamy Postinor wazny do 2010 (jednak).... Troche to nieetyczne ale tanio nie oddamy..... lokalizacja - dublin 1”.
No i kto powie, że Polacy sobie nie pomagają?
Ciekawe też, czy życzliwy glizdarob wie, że łamie prawo irlandzkie. No i czy nie sprzeda tic-taca?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)