Są ludzie, którzy chodzili z puszkami WOŚP, organizowali, nie jeździli na Woodstock, sprężali się i robić mają zamiar to w dalszym ciągu. Nad ich głowami toczy się Spór o Sens. Ludzie ci wierzyli i wierzą, że pomagają dzieciom. Co zrobić z tym potencjałem? To jest dopiero pytanie, a nie: pod jakimi palmami Owsiak się zazwyczaj opala!
Pewnie, że żaden wolontariat. Pewnie, że niektórzy kradną. Pewnie, że od lat zespoły posługujące się serduszkowym logiem WOŚP biorą kasę za koncert. Pewnie, że w statucie Orkiestry jest coś innego.
Sam byłem na serduszkowym, biletowanym koncercie De Mono w Dublinie w styczniu 2006. Sam widziałem też członka sztabu (rok temu, też w Dublinie), obwieszonego certyfikatem z hologramem (dziennikarza zresztą), wciskającego ludziom reklamowe ulotki sponsora od transferu kasy zamiast łażenia z puszką.
- Nie bądź śmieszny, wszyscy tak robią – powiedział mi, kiedy wyraziłem zdziwienie.
Widziałem to. Widziałem też dwie kasy w klubie WOŚP rok temu: tu za bilety za wstęp na imprezę, a tu ewentualnie puszka na WOŚP.
Na własne oczy.
Publikowałem te informacje, to żadna nowość.
Wszystko prawda.
Ale co zrobić z tą czystą wiarą – młodych najczęściej – ludzi?
Tak sobie zgnieść?!
O tym warto porozmawiać!



Komentarze
Pokaż komentarze (5)