Państwo decyduje czy obywatel ma zapinać pasy w samochodzie, czy nie. Decyduje o gaśnicy w tymże samochodzie oraz w ogóle o tym, że samochodem jeździć wolno. Państwo decyduje też czy w tym samochodzie wolno palić. Nie tylko w samochodzie zresztą.
Państwo decyduje o tym jakie oprocentowanie mają kredyty i lokaty. Teraz być może decydować będzie o tym jak wysokie kredyty ludzie będą mogli brać.
osoba otrzymująca średnią krajową pensję (…) będzie mogła wydać na kredytowe raty nie więcej niż 1,1 tys. zł miesięcznie. W przypadku wyższych dochodów suma rat nie będzie mogła przekraczać 65 proc. dochodu netto.
Znaczy się, że jak ktoś ma pensję 100 tys. to rata może wynieść maksimum 65 tys. Widać musi biedaczkowi pozostać 35 tys., bo sobie nie poradzi. Nie mówiąc o tych co pracują na czarno. Nie mówiąc o lekarzach i adwokatach, którzy ujawniają co piątą złotówkę.
Musimy dbać o to, by żaden bank w Polsce nie upadł.
Musimy to my przede wszystkim skończyć z bzdurą pod tytułem „bank nie może upaść”. A kebabiarnia może? Musimy skończyć z bankami zbyt dużymi na to żeby upaść, a to jest możliwe wyłącznie wtedy gdy banki będą prowadzone wyłącznie przez osoby fizyczne, a nie spółki kapitałowe, gdzie za błędy banku nie odpowiada praktycznie nikt. Bank, za który własnym majątkiem odpowiada konkretny właściciel-Kowalski po pierwsze prawdopodobnie nigdy nie rozrośnie się do rozmiarów większych niż te, które Kowalskiemu pozwalają temat ogarnąć, po drugie zaś nie będą wykonywać głupich ruchów jak np. rozdawanie kredytów ludziom, o których z góry wiadomo, że są niewypłacalni. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – zgodnie z prawem (a raczej lewem) bank musi być spółką akcyjną, a prezes-Kowalski może mieć problemy banku ma głęboko w poważaniu.
Nie chcemy, by za ich ewentualne problemy płacili podatnicy
Nic prostszego. Nie płacić. A kto wam każe brać od podatników kasę na upadłe banki?
To wszystko(O: plus inflacja i kolejne regulacje z Brukseli) zwiększy koszty pożyczek.
Tak twierdzą bankowcy, a to już jest niezły rebus. Regulacja ma w założeniu wykluczyć złe kredyty. Jeśli tak to portfele kredytowe banków będą zdrowsze. Spadną wtedy obowiązkowe rezerwy, a jeśli tak, to marże po prostu muszą spaść. Czyli koszty pożyczek muszą się zmniejszyć. Nawet jeśli analiza zdolności kredytowej miałaby być nieco droższa, bo bardziej skomplikowana.
Widocznie bankowcy przewidują, że analiza owszem, będzie droższa ale nie zrekompensuje jej poprawa portfela kredytowego, bo zapowiadane pozytywne efekty całej tej regulacji to kolejny humbug. Jak każdej innej zresztą.
No może poza lobbowaną od dawna przez banki regulacją nakładającą obowiązek posiadania konta.
Za tym wszystkim stoją oczywiście różne instytucje. Parlament, rząd, NBP, RPP, KNF. Generalnie państwo. I jest tego coraz więcej. Deregulacja postępuje.


Komentarze
Pokaż komentarze