Jak czytamy na Onet.pl Bronisław Komorowski w rozmowie z Newsweekiem zapowiada, że:
"nie skieruje do Trybunału Konstytucyjnego nowej ustawy o IPN tylko dlatego, że chciał to zrobić Lech Kaczyński. Zrobi to wyłącznie wtedy, gdy w ustawie znajdzie zapisy mogące kolidować z konstytucją"
Stawiam w tym miejscu następujące pytania:
1. Jak to "gdy znajdzie zapisy"? To on jeszcze tej ustawy nie czytał?
2. Jeśli nie czytał, to czy głosował w jej sprawie jako poseł?
3. Jeśli głosował, to jak? Był za, przeciw, czy może się wstrzymał?
4. Jeśli skieruje ustawę do TK, tzn dlaczego głosował za (jeśli tak było) lub odwrotnie (jeśli tak było)?
Ja oczywiście odpowiedzi się domyślam:
1. Nie czytał. Bo nikt nie czyta.
2. Głosował. Dokładnie tak jak "poseł prowadzący".
3. Był za. W końcu to pomysł PO.
4. Nie dotyczy.
Pojawiają się więc pytania kolejne:
W co zatem gra Komorowski?
Naprawdę zastanawia się co zrobić z tym fantem?
Czy szczerze czuje, że ustawę wypada "odwalić" ale z drugiej strony skoro był za nią to jakoś tak głupio?
Czy przypadkiem nie obserwuje, jak Tusk na przykładzie ustawy o IPN sprawdza jego lojalność?
Czy nie zastanawia się, czy przypadkiem po skierowaniu ustawy do TK (lub zawetowaniu) Tusk dzięki jakiejś sprytnej figurze retorycznej nie wycofa Komorowskiego z wyścigu prezydenckiego, i nie zastąpi go kimś bardziej lojalnym, bądź samym sobą?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)