Zdania, które padły dziś z ust Jarosława Kaczyńskiego są dowodem na potwierdzenie tezy, że premier jest wdzięczny postkomunistom. Przypomnijmy, co powiedział premier: "IV RP nikogo nie podsłuchuje. IV RP dąży do pokazania prawdy o polskim życiu publicznym, tak jak ono naprawdę wyglądało w ciągu ostatnich kilkunastu lat. I sądzę, choć nie ukrywam, że jestem tym niezmiernie zaskoczony, że pan Oleksy ma tutaj naprawdę dużą zasługę dla Polski" (cytat za PAP).
Za co premier ma być wdzięczny postkomunistom? - może ktoś zapytać. Odpowiadam: za to, że są, że istnieją. W końcu nie ma to jak dobry wróg. Bez nich, być może, Jarosław Kaczyński nie zostałby premierem ani czwartej, ani trzeciej, ani nawet piątej Rzeczypospolitej Polskiej. Ta wdzięczność objawia się właśnie w tak ludzkich odruchach, jak wyrażanie współczucia dla Aleksandra Kwaśniewskiego (w związku z przeświadczeniem byłej głowy państwa, że jest inwigilowany przez PiS), czy przyznawanie zasług dla naszego kraju Józefowi Oleksemu.
A PO? - mógłby ktoś rzucić prowokacyjnie. Czyż nie jest wszystkiemu winne?
PO jest winne tego, że zbyt blisko mu do PiS-u i zbyt silne. Nie to, co niedawny wróg, Samoobrona. Partia to iście nieobliczalna, prawdziwie wybuchowy składnik koalicji. No bo wyobraźmy sobie, że wzruszony Lepper decyduje się jednak przyjąć na łono swojego chłopskiego, zdrowego ugrupowania Oleksego. Oleksy w koalicji z PiS! To teraz już wiemy, skąd słowa premiera o zasługach bohatera nowej afery taśmowej. Przecież trzeba dbać o image potencjalnego wicepremiera!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)