Naprawdę nie rozumiem, skąd tu taka nagonka na "Gazetę Wyborczą"? Niby to jest Salon, a mam wrażenie, że odbywa się tu raczej bezpardonowa gra w salonowca i co chwila ktoś kogoś łoi po tyłku, a jak tamten się obróci, to "nie pan, więc ja". Nie pan jest pod wpływem, więc ja jestem, tak? - zdają się rozogniać oponenci, aż dymi.
Co się tu nie wejdzie, do Salonu w końcu, to zamiast wyśrubowanych argumentów beton się leje i śrutem do siebie walą. A nie możnaby tak zgodzić się powszechnie, że każdy kulturalny człowiek powinien i do Wybiórczej zajrzeć, i Rzepę przekartkować, i Paradowską poczytać, na Ziemkiewiczu wzrok zawiesić, a wieczorem i Radia Maryja posłuchać? A i tak tyczy się to tylko ludzi epoki preinternetowej, bo teraz wystraczy mieć bazę adresów www i jazda.
A skoro Bush już się powołuje na bloggerów irackich, że piszą, jak pięknie słoneczko wschodzi w ich demokratycznym, wyzwolonym kraju, to chyba i my możemy śmiało sobie podarować nawet te wybiórcze, rzepichne papierowe płachty i Galbę na zmianę Galopującym Majorem wrzucać na ekran?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)