I już tylko jedno: że salon to salon, albo i nie salon, a może antysalon, kontrsalon, megasalon, salonka? Wszyscy jak katarynka tylko o jednym. Tracicie!
Tracicie potencjalnych czytelników, którzy jeszcze nie zdążyli się wciągnąć w intrygi, układy i podziały. Co mnie interesuje, że jedna czy druga blogerka odeszła, robiąc hałas i trzaskając drzwiami. Widocznie nie nadawała się do salonu i tyle.
Wpadam tu tylko na chwilę, mam gdzie indziej swoje miejsce w internecie. Jestem zniesmaczony jałową dyskusją czy jest tu bardziej prawicowo, czy lewicowo. Jest pluralistycznie, serio. I dobrze.
Jeśli mogę coś zaproponować, to na przyszłość lepiej przenieść takie dyskusje na jakieś osobne forum typu "Sprawy Salonu24" i tam sobie wydrapywać oczy. Bo kto nie jest salonowcem, ten wchodzi tu, żeby zapoznać się z przekrojem opinii na temat tego, czy innego wydarzenia politycznego. Nic a nic mnie nie interesują decyzje odejścia lub pozostania nadętych bloggerów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)