Występują:
Głownia- religioznawca
Jastrzębiowski- policjant
Przechera- dziennikarz prowadzący program w telewizji
Puszczyk- ksiądz liberalny
Smardzyk- ksiądz konserwatywny
Wiesiołek- polityk partii rządzącej
Studio telewizyjne, wygaszone światła. Najazd kamery na twarz red. Przechery.
Przechera: Dzień dobry państwu, zaczynamy program "Przechera na żywioł". Dzisiaj gościmy w naszym studio dwóch księży, polityka i religioznawcę.
Przechera przedstawia gości.
Przechera: Zakonnica kradnie piwo w sklepie, ksiądz każe lizać swoje kolana dzieciom, proboszcz wydaje pieniądze z tacy na dziwki, prawdziwi katolicy wyzywają wybranych w demokratycznych wyborach polityków od zdrajców. Jaka jest kondycja Kościoła dzisiaj?
Wiesiołek (z nerwem): Panie redaktorze, kondycja kościoła jest dobra, świetna, tylko pytanie jakiego Kościoła, czy mówimy o tym Kościele otwartym, tolerancyjnym, pokojowym, czy mówimy o Kościele ksenofobicznym, nietolerancyjnym, dążącym do wojny polsko-polskiej, do dzielenia na prawdziwych i nieprawdziwych katolików...
Głownia: No właśnie, jak słyszę o "prawdziwych katolikach", to myślę - kto im dał prawo do decydowaniam o tym kto jest, a kto nie jest "prawdziwym katolikiem"? Czy Żyd, Arab, mogą być prawdziwymi katolikami, na przykład?
Konsternacja, widoczna na twarzach uczestników dyskusji.
Przechera: Żyd i Arab? Przecież to judaista i islamista?
Głownia (zmieszany, jeszcze nie wstrząśnięty): Tak, tak, panie redaktorze, miałem na myśli, czy oni mogą być traktowani jak ludzie, tak po ludzku godni szacunku, mimo że innego wyznania, na równi z katolikami po prostu.
Wiesołek: Na równi? Nie ma na równi w tym Kościele, o którym mówimy, nie ma żadnej równi!
Puszczyk: Ale jaki Kościół ma pan poseł na myśli? Że są dwa Kościoły katolickie w Polsce?
Wiesiołek: Ksiądz wie, że nie mówię, że są dwa Kościoły, tylko że są różni księża, a niektórzy mają radio, telewizję, media, szkoły i jeszcze okradają do tego ludzi.
Puszczyk: Ja myślę, że nie można generalizować...
Wiesiołek: Ale okradają, prawda? Ksiądz by nie kupił z tacy Maybacha?
Smardzyk (cicho, ale słyszalnie): Nie z tacy, tylko z salonu.
Puszczyk: Nie, oczywiście, że...
Przechera: Panowie, dopuśćmy w końcu do głosu księdza Smardzyka.
Smardzyk: Ja...
Wiesiołek: No i proszę: ja, ja, ja. Zaczynacie od siebie, zawsze zwróceni na siebie, a gdzie ludzie i ich problemy? Nie ma.
Przechera: Panie pośle, pozwólmy dokończyć księdzu. W końcu Gombrowicz też zaczynał od "ja".
Smardzyk: Jasno i wyraźnie chciałem powiedzieć: nie ma mowy o dzieleniu na katolików prawdziwych i nieprawdziwych w Kościele!
Przechera: A kiedy odmawiacie bezpłodnym prawa do dziecka, to ci, co się zdecydują na in vitro, rozumiem, że są dla was gorsi, niż ci, co kradną i dopuszczają się pedofilii?
Smardzyk: Ależ tu nie chodzi o odmawianie prawa do dziecka! My mówimy tylko: in vitro stoi w sprzeczności z wiarą katolicką.
Przechera: No a w kraju mamy 99 procent katolików, więc tylko 1 procentowi przyznajecie prawo do in vitro?
Smardzyk: Gdzie pan redaktor widzi te 99 procent? Bo ja tylu w kościołach nie widuję.
Przechera: W takim razie ilu jest katolików w Polsce? Ile procent, według księdza?
Smardzyk: No, 20, może 25 procent.
Przechera: Sami państwo widzą. Tylko 20, może 25 procent Polaków może się uważać za prawdziwych katolików!
Smardzyk: Pan przekręca i manipuluje!
Głownia: Nie można wykluczać ze wspólnoty tych, którzy nie chodzą do Kościoła!
Smardzyk: No ale czy ktoś ich wyklucza, czy sami się wykluczają?
Puszczyk: No, wydaje się, że powinniśmy dopuścić do siebie myśl, że niewierzący też może być dobrym katolikiem.
Konsternacja. Wszyscy patrzą pytająco na księdza Puszczyka.
Puszczyk: Yyy, dobrym człowiekiem, przepraszam.
Smardzyk: My nie mówimy ateistom, Żydom czy prawosławnym, jak mają żyć i jakich dokonywać wyborów, tylko komunikujemy się z katolikami, żeby nie pozostawiać ich sam na sam z własnym sumieniem i wątpliwościami.
Wiesiołek: Tak tworzy się państwo wyznaniowe.
Smardzyk: To pan poseł tworzy państwo wyznaniowe, bo wyznaje jedną zasadę: dokopać osobom o odmiennych poglądach.
Wiesiołek: Kościół miesza się w politykę, bo chce panować nad umysłami i żąda więcej pieniędzy i przywilejów.
Na telebimie pojawia się plansza.
Przechera: Popatrzmy, jak na pytanie "Jak jest kondycja Kościoła w Polsce" odpowiedzieli nasi widzowie. Bardzo dobra: 2 procent. Dobra: 3 procent. Średnia: 22 procent. Zła: 33 procent. Bardzo zła: 20 procent. Nie ma zdania: 20 procent. Zaskakujące?
Smardzyk: Nie wiem, może pan redaktor obdzwonił tylko młodzieżówkę Gasipsa, bo z moich rozmów z ludźmi nie wynika, żeby było tak źle.
Przechera: To jest badanie na reprezentatywnej próbie respondentów przeprowadzone 27 maja tego roku w centrum Warszawy!
Głownia (próbuje sobie coś przypomnieć): Zdaje się, że wtedy był Marsz Wolnych Konopii, o ile dobrze pamiętam?
Przechera: Niech pan nie będzie prymitywny!
Głownia (zupełnie zaskoczony): Co pan redaktor, jak, co, prymitywny?
Puszczyk (konspiracyjnym szeptem): Po programie, wyjaśnijcie to, po programie.
Przechera: Nasz program dobiega powoli końca. Jaka jest kondycja Kościoła w Polsce? Jak zobaczyliśmy, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Dlatego musimy sobie sami odpowiedzieć, czy chcemy być w Kościele otwartym na innych, tolerancyjnym, pokojowym, czy ksenfobicznym, nietolerancyjnym, dzielącym na lepszych i gorszych swoich wyznawców.
Po programie:
Przechera: Co prawda nie jeżdżę Maybachem, ale chętnie księdza podrzucę.
Puszczyk: Dziękuję. Ale z tym Maybachem to nieprawda, zakonnicy nie mają samochodów na własność.
Przechera: Tu nie chodzi o prawdę, tylko o pewien symbol.
Dyskutują, a tymczasem samochód wjeżdża w ulicę jednokierunkową. Stłuczka. Podchodzi policjant, który stał niedaleko i wszystko widział.
Jastrzębowski: O, pan redaktor, miło mi.
Przechera (wysiadając z samochodu): Miło, miło.
Jastrzębiowski: Jaki mamy znak przy wjeździe na tę ulicę, mój ty pluszowy kozaczku?
Przechera: Nie zauważyłem, przepraszam.
Jastrzębiowski: Ulica jednokierunkowa. Jak się nie zwraca uwagi na znaki, to dochodzi do takich zdarzeń.
Przechera: To ile zapłacę?
Jastrzębiowski: Spokojnie, nie tak szybko, zobaczymy, co się da zrobić. Zaczniemy od przebadania tego drugiego kierowy na obecność alkoholu we krwi.
Przechera: Dziękuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)