11 obserwujących
218 notek
96k odsłon
1800 odsłon

Gazoport II w Gdyni

Wykop Skomentuj31

Propozycja umieszczenia drugiego polskiego gazoportu w Gdyni podoba mi się o tyle o ile da się go zbudować odpowiednio szybko, a nie tak jak świnoujski.

Najlepiej tak jak przed wojną samą Gdynię.

Jak na razie mamy do czynienia ze studiami i propozycjami, a znając tempo wszelkich tego rodzaju przedsięwzięć współczesnych inwestycji państwowych można to śmiało obliczać na długie lata.

Czy Gdynia posiadająca najlepsze warunki nawigacyjno portowe wygra konkurencję z innymi lokalizacjami z uwagi na inne czynniki? – Tego nie wiemy, chodzi o to żeby podjąć decyzje trafnie i szybko.

Żyjemy w czasach tak pośpiesznych zmian technologicznych, że nie jest wykluczone, że za dwadzieścia lat nie będzie to w ogóle aktualne.

Pomijam możliwości radykalnej zmiany na kierunku wschodnim, gdyby zachodni politycy byli nieco mądrzejsi to już dziś nie byłoby śladu po Putinie i jego wielkomocarstwowej tromtadracji, a nawet faktycznego zagrożenia dla sąsiadów.

Szczerze mówiąc to możliwości całkowitego uniezależnienia się od Rosji w dostawach gazu potrzebne nam są już. Wtedy negocjacje odbywałyby się w zupełnie innej atmosferze.

 Gdynia w moim przekonaniu powinna być pierwszym polskim portem nie tylko ze względu na swoje walory morskie i techniczne, ale przede wszystkim na kadrę pracowniczą.

Z mojego pół wiekowego doświadczenia pracy w gospodarce morskiej mam zakodowane w pamięci różnicę w poziomie funkcjonowania wszystkich jej elementów w Gdyni w stosunku do innych portów polskich, a nawet na całym obszarze Bałtyku.

Skąd wzięła się ta pozycja Gdyni?

Nie tylko z położenia i nowoczesności, gdyż nic starego w tym porcie i mieście nie było. Ktoś napisał, że przed wojną zbudowaliśmy Gdynię „prawie” od zera, nie „prawie”, ale dosłownie od zera i pierwsze statki rozładowywano w Gdyni w dwa lata po rozpoczęciu inwestycji.

Największym sukcesem Gdyni byli ludzie, którzy ściągnęli z całej Polski i byli to zarówno niewykwalifikowani robotnicy przydatni do najprostszych robót ziemnych, a którzy w miarę czasu zdobywali coraz wyższe kwalifikacje, ale też i specjaliści po różnych studiach krajowych i zagranicznych wprowadzający się świetnie w świat ostrej konkurencji międzynarodowej.

Już przed wojną port gdyński cieszył się sławą znakomitej obsługi i zbierał niezłe apanaże za despatch / przyspieszenie obsługi statków/.

Konkurencję z Anglikami w dostawach węgla wygraliśmy zawdzięczając gwarancji szybszej i sprawniejszej dostawy, mimo że średnia odległość Gdyni od polskich kopalń węgla wynosiła 300 km / już po wybudowaniu linii węglowej Herby Nowe – Gdynia/, przy średniej odległości w Anglii 70 km.

Tak się złożyło, że moją pierwszą pracą po magisterium były porty węglowe. Zarząd nim sprawował Dział Przeładunków Morskich Centrali Zbytu Węgla, czyli przedwojenny „Skarbopol” powstały z połączenia państwowego „Polskarob” i polsko francuskiej spółki „Skarboferma”.

Skład personalny i organizacja tego przedsiębiorstwa były kontynuacją przedwojennej z pewnymi wtrętami na rzecz reżymu, jak np. obsadą partyjną pionu administracji niemającego zresztą żadnego wpływu na tryb pracy przedsiębiorstwa.

Kierownictwo techniczne i handlowe znajdowało się w rękach przedwojennych pracowników, przeważnie absolwentów zagranicznych uczelni.

Ten stan był tolerowany ze względu na znaczenie dla polskiej gospodarki eksportu węgla, wprawdzie nie udało się zrealizować amerykańskiego planu zaopatrzenia zachodniej Europy w polski węgiel, ale i tak te 30 mln ton wywożonego w tym kierunku węgla rocznie dawało blisko pół mld dolarów, które umożliwiły odbudowę kraju i rozwój przemysłu.

Gdynia w owych latach była głównym portem załadunkowym, a także wyładunkowym dla dostaw dla Polski głównie w ramach UNRRA.

Szybka odbudowa po zniszczeniach wojennych korzystając z prowizorycznego wejścia do portu zablokowanego przez zatopienie liniowego krążownika „Gneisenau”, umożliwiła korzystanie z portu niemal natychmiast po zakończeniu działań wojennych.

W warunkach zniszczeń wojennych polskich portów i sowieckiej grabieży powojennej szybkie uruchomienie portu w Gdyni było nieodzowne dla odbudowy i ratowania przed klęską głodu i chorób wycieńczonego i ograbionego narodu.

Tak się złożyło, że miasto Gdynia w odróżnieniu od wielu miast polskich, a szczególnie portowych Gdańska i Szczecina – ocalało z pożogi wojennej, stąd pamiętam, że wyróżniało się ono wystrojem przypominającym przedwojenny, z eleganckimi sklepami i rozmaitymi lokalami głównie na Świętojańskiej.

Powojenny „NEP” w Polsce wprowadzony przez Minca w przymusowej sytuacji braku jakiejkolwiek państwowej organizacji poza bezpieką, pozwalał na rozwój prywatnej inicjatywy i był widoczny nie tylko w „parterowej” Warszawie.

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka